Wielu właścicieli mieszkań uważa, iż po wykupieniu lokalu kończy się obowiązek płacenia czynszu do spółdzielni. To jeden z najczęstszych mitów. Własność mieszkania nie oznacza, iż można przestać dokładać się do utrzymania budynku, klatki schodowej, windy, dachu, instalacji czy terenów wspólnych. Zmienia się status prawny lokalu, ale nie znika codzienny koszt jego utrzymania.
Fot. ShutterstockZgodnie z ustawą o spółdzielniach mieszkaniowych właściciele lokali, także ci, którzy nie są członkami spółdzielni, muszą uczestniczyć w kosztach eksploatacji i utrzymania swoich mieszkań oraz nieruchomości wspólnych. Dotyczy to także wydatków na mienie spółdzielni, z którego korzystają mieszkańcy danego budynku lub osiedla. Mówiąc prościej: o ile mieszkasz w bloku zarządzanym przez spółdzielnię, płacisz za swoją część wspólnych kosztów.
Potoczne słowo „czynsz” bywa mylące. Właściciel mieszkania nie płaci czynszu w takim sensie, jak najemca płaci właścicielowi lokalu za możliwość mieszkania. To raczej miesięczne opłaty eksploatacyjne i zaliczki. W rachunku mogą znaleźć się koszty utrzymania części wspólnych, sprzątania, oświetlenia klatek, konserwacji instalacji, wynagrodzenia administracji, funduszu remontowego, wywozu śmieci, ogrzewania, wody czy odprowadzania ścieków. Część tych pieniędzy trafia na realne usługi, a część stanowi zaliczkę rozliczaną później według zużycia.
Ważne jest też rozróżnienie 2 sytuacji. Czym innym jest odrębna własność lokalu, a czym innym spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu. W obu przypadkach obowiązek ponoszenia opłat istnieje. Ustawa wskazuje, iż osoby posiadające spółdzielcze prawa do lokali oraz właściciele lokali mają uczestniczyć w kosztach związanych z eksploatacją i utrzymaniem nieruchomości. Nie można więc powiedzieć: „mieszkanie jest moje, więc spółdzielni nic nie płacę”. Tak to po prostu nie działa.
Nie oznacza to jednak, iż spółdzielnia może wpisywać do opłat wszystko, co chce. Właściciel ma prawo pytać o podstawę naliczeń, sprawdzać rozliczenia i kwestionować podwyżki. Przepisy przewidują, iż członkowie spółdzielni, osoby niebędące członkami, którym przysługuje spółdzielcze własnościowe prawo do lokalu, oraz właściciele niebędący członkami mogą zaskarżyć zmianę wysokości opłat do sądu. Co istotne, w takim sporze to spółdzielnia musi wykazać, iż podwyżka była zasadna.
W praktyce właściciel mieszkania powinien więc płacić bieżące opłaty, ale nie musi przyjmować każdej podwyżki bez słowa. Może domagać się wyjaśnień, uchwał, kalkulacji kosztów i rozliczeń. Szczególnie warto to zrobić, gdy opłaty nagle rosną, a spółdzielnia nie tłumaczy jasno, z czego wynika zmiana.
Najkrócej mówiąc: własnościowe mieszkanie nie zwalnia z opłat do spółdzielni. Zwolniłoby co najwyżej z czynszu najmu, którego właściciel sam sobie nie płaci. przez cały czas trzeba jednak dokładać się do utrzymania budynku i wspólnych części nieruchomości. To nie jest dobra wola spółdzielni, tylko ustawowy obowiązek właściciela.

1 godzina temu











