Demonstracja siły! Contimax MOSIR Bochnia rozbił Pruszków różnicą 47 punktów

1 tydzień temu

Cztery mecze, cztery zwycięstwa i kolejny ofensywny popis! Contimax MOSIR Bochnia nie dał najmniejszych szans beniaminkowi z Pruszkowa, wygrywając na wyjeździe aż 112:65. Podopieczne Artura Włodarczyka po raz trzeci z rzędu przekroczyły granicę 100 punktów, a ich przewaga nad rywalkami w pewnym momencie wynosiła aż 47 „oczek”. Liderki PGE Basket Ligi Kobiet potwierdziły, iż na początku sezonu są w znakomitej formie.

Jeszcze przed spotkaniem wiadomo było, iż faworytem są Bochnianki. Contimax przyjechał do Pruszkowa z kompletem zwycięstw, po efektownych wygranych z mistrzem Polski z Lublina oraz zespołem z Jeleniej Góry. Gospodynie miały natomiast na koncie jedno zwycięstwo i dwie porażki.

Różnica między zespołami okazała się jednak jeszcze większa, niż można było przypuszczać.

Od drugiej kwarty już tylko Bochnia

Pierwsza kwarta nie zapowiadała jeszcze aż tak wysokiego zwycięstwa. Contimax wygrał ją 18:11, ale prawdziwy pokaz siły rozpoczął się w kolejnych dziesięciu minutach.

Bochnianki zdobyły w drugiej odsłonie aż 33 punkty, pozwalając rywalkom na zaledwie 17. Do przerwy prowadziły już 51:28.

Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Kolejne 33 punkty przyjezdnych w trzeciej kwarcie sprawiły, iż przed ostatnią częścią spotkania było już 84:43.

Contimax nie tylko kontrolował wydarzenia na parkiecie, ale konsekwentnie powiększał przewagę. Ostatecznie wygrał 112:65, odnosząc najwyższe zwycięstwo w swoich czterech dotychczasowych występach w tym sezonie.

Pięć trójek Britney Jones, cztery zawodniczki z 17 punktami

Siłą Bochni ponownie okazała się zespołowość. Aż sześć zawodniczek zakończyło spotkanie z dwucyfrowym dorobkiem punktowym, a cztery zdobyły po 17 punktów.

Britney Jones imponowała skutecznością z dystansu, trafiając pięć z dziewięciu rzutów za trzy punkty. Tyle samo punktów zdobyły Anaya Peoples (dołożyła aż 11 zbiórek), Marta Marcinkowska oraz Bożena Puter, która zakończyła występ z 15 punktami i 8 zbiórkami.

Warto wyróżnić także Laurę Stockton. Amerykanka zdobyła 11 punktów, rozdała 7 asyst i zanotowała 4 przechwyty. Z kolei Jastina Kosalewicz do 13 punktów dołożyła 6 zbiórek i 4 asysty.

Najwyższy wskaźnik EVAL w zespole uzyskała Anaya Peoples – 29. Stockton zakończyła spotkanie z EVAL 24, a Marcinkowska z EVAL 21.

Dominacja pod koszem i szybki atak

Statystyki drużynowe pokazują skalę przewagi Contimaxu.

Bochnianki wygrały walkę na tablicach 50:32, zanotowały 22 asysty i zdobyły aż 48 punktów z pola trzech sekund. Gospodynie odpowiedziały w tym ostatnim elemencie 26 punktami.

Przyjezdne miały również ogromną przewagę w szybkim ataku (21:6) oraz punktach drugiej szansy (19:6).

Contimax trafił 41 z 76 rzutów z gry (53,9 proc.), w tym 12 z 29 prób za trzy punkty (41,4 proc.). Dla porównania Pruszków wykorzystał zaledwie 5 z 26 rzutów zza łuku.

Po czterech kolejkach Contimax ma na koncie już 392 zdobyte punkty. To średnio aż 98 punktów na mecz! Co więcej, w trzech ostatnich spotkaniach Bochnianki zdobywały kolejno 100, 111 i 112 punktów.

Była zawodniczka Bochni najskuteczniejsza wśród gospodyń? Nie tym razem

W zespole Pruszkowa najwięcej punktów zdobyła Wanesa Furman – 20. Katarzyna Bukraba dołożyła 17 punktów i 7 zbiórek.

Występująca w barwach beniaminka Anna Krawiec, dobrze znana bocheńskim kibicom z pięciu sezonów spędzonych w MOSiR, zakończyła spotkanie z dorobkiem 10 punktów i 6 zbiórek.

Lotto MKS Pruszków – Contimax MOSIR Bochnia 65:112

Kwarty: 11:18, 17:33, 15:33, 22:28.

Contimax MOSIR Bochnia – punkty (zbiórki, asysty):

  • Anaya Peoples – 17 (11 zb., 3 as.)
  • Britney Jones – 17 (3 zb., 2 as.)
  • Marta Marcinkowska – 17 (5 zb., 4 as.)
  • Bożena Puter – 15 (8 zb., 1 as.)
  • Jastina Kosalewicz – 13 (6 zb., 4 as.)
  • Laura Stockton – 11 (5 zb., 7 as.)
  • Karolina Dżochowska – 9 (2 zb.)
  • Zuzanna Winkel – 8 (3 zb., 1 as.)
  • Natasza Litkowycz – 5 (2 zb.)
  • Aleksandra Gołas – 0 (1 zb.)

Lotto MKS Pruszków – punkty: Furman 20, Bukraba 17, Krawiec 10, Zmierczak 8, Wieczyńska 5, Zaborska 5.

Idź do oryginalnego materiału