DFK szuka sposobów na młodych. Relacja ze spotkania w Łubowicach

8 godzin temu

Jednym z uczestników zajęć, na jakie członków mniejszości zaprosił Dom Współpracy Polsko-Niemieckiej był Grzegorz Bieniek. Do miejsca urodzenia Eichendorffa przyjechał z Dziewkowic. Jak podkreślił na kole, czyli na rowerze.

Jak przyciągnąć do DFK nastolatków

– To jest już mój drugi kurs – relacjonuje. – Zawsze warto na takie spotkanie przyjechać. To, czego się tu uczymy, na pewno dla wszystkich członka DFK jest przydatne. Dowiadujemy się, jak zorganizować interesujące zajęcia. Zarówno dla dzieci, jak i dla dorosłych. Na co zwracać uwagę. Jak podchodzić do nastolatków, którzy myślą jeszcze o świecie inaczej niż dorośli. Równie ważna jest wiedza o tym, jak wypełnić takie czy inne formularze, pozyskać finanse na działalność. Bardzo ważne jest poznawanie ludzi z innych kół, dzielenie się doświadczeniami, pomysłami, a czasem umówić się, żeby zrobić coś razem. Myślę, iż to jest także miejsce, gdzie DFK mogą coś proponować na rzecz TSKN-u czy DFK. W sobotę była mowa m.in. o potrzebie platformy do komunikowania się kół mniejszości.

Grzegorz Bieniek szacuje liczbę członków swojego DFK na 60 osób. – U nas w Dziewkowicach dzieje się dużo. Mamy kurs sobotni, działa Kinderklub, zajęcia z niemieckiego dla dorosłych. Świętujemy dzień św. Marcina, spotykamy się z okazji świąt Bożego Narodzenia (Weihnachtsfest). DFK zorganizowało też w tym roku Dzień Dziecka w otwartej formule, także dla dzieciaków z większości, we współpracy z sołectwem Dziewkowice.

Liczba uczestników niepokoi

– W pierwszym dniu mamy piętnaścioro uczestników – mówi Martyna Halek, współorganizatorka z DWPN. – Spodziewamy się większej liczby drugiego, gdy omawiane będą sprawy finansowe. W pierwszym skupialiśmy się przede wszystkim na formach angażowania młodzieży w sprawy mniejszościowe. Dyskutowaliśmy też o tworzeniu projektów, ale też o tym, jak o nich informować w mediach.

– Mała liczba uczestników trochę niepokoi i nie najlepiej świadczy o kondycji naszych struktur – przyznaje Lucjan Dzumla, dyrektor generalny DWPN. – Obawiam się, iż w szkoleniach tego typu chętniej biorą udział te koła, które na co dzień działają dobrze. Ale mamy i takie DFK, które praktycznie nie funkcjonują. Ich członkowie utracili nadzieję na przyszłość, więc i szkolić się przestali. Ale może to jest po prostu wpływ wakacji i na kolejnym szkoleniu struktur – we wrześniu – będzie już lepiej. Zależy nam, żeby osoby aktywne w kołach – a one się zmieniają – wciąż się doskonaliły. Pomysł na program drugiego dnia, skupiony na rozliczaniu projektów, pochodził z „centrali”, czyli TSKN w Opolu i Raciborzu. Natomiast pozyskiwanie młodzieży i szukanie nowych pomysłów to były propozycje z dołu – od kół mniejszości.

***

Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

Idź do oryginalnego materiału