Dlaczego jesienią samochód pali więcej? Kierowcy zauważają to na stacjach

1 godzina temu

Różnica nie zawsze jest duża. Czasami to kilka dziesiątych litra na 100 kilometrów, które łatwo przeoczyć. jeżeli jednak ktoś codziennie pokonuje krótką trasę do pracy, różnica może stać się wyraźna.

Jesienią zmienia się bowiem nie tylko pogoda. Zmieniają się również warunki, w których pracuje samochód.

Zimny silnik potrzebuje więcej czasu

To jeden z głównych powodów.

Po uruchomieniu zimnego samochodu silnik nie pracuje od razu w optymalnych warunkach. Musi osiągnąć adekwatną temperaturę pracy. Do tego czasu zużycie paliwa może być większe niż po rozgrzaniu jednostki.

Latem proces ten trwa krócej. Gdy rano jest kilka stopni Celsjusza, samochód potrzebuje więcej czasu, aby osiągnąć temperaturę roboczą.

Najbardziej zauważą to osoby pokonujące krótkie odcinki po mieście.

Jeśli do pracy mamy trzy czy cztery kilometry, może się okazać, iż znaczną część trasy przejeżdżamy na niedogrzanym silniku. Po południu sytuacja się powtarza – samochód zdążył już wystygnąć i ponownie zaczynamy od zimnego rozruchu.

Dlatego dwa samochody tego samego modelu mogą jesienią osiągać zupełnie inne spalanie. Jeden codziennie pokonuje 30 kilometrów drogą ekspresową, drugi kilka razy dziennie jeździ po dwa lub trzy kilometry po mieście.

Krótkie trasy robią dużą różnicę

Amerykański Departament Energii zwraca uwagę, iż długość podróży ma istotny wpływ na zużycie paliwa. Silnik, który jest już rozgrzany, potrzebuje mniej paliwa do osiągnięcia optymalnych warunków pracy niż jednostka uruchamiana po wielogodzinnym postoju.

Właśnie dlatego jesienią szczególnie niekorzystny jest schemat:

dom – szkoła – sklep – dom – praca – dom.

Każdy odcinek może mieć zaledwie kilka kilometrów, a samochód kilka razy w ciągu dnia rozpoczyna jazdę po dłuższym postoju.

Jeżeli mamy kilka spraw do załatwienia, połączenie ich w jedną trasę może być korzystniejsze niż wykonywanie kilku osobnych przejazdów z zimnym silnikiem.

Jak duży może być wpływ temperatury?

Nie da się podać jednej wartości dla wszystkich samochodów.

Znaczenie ma rodzaj silnika, konstrukcja pojazdu, długość trasy, styl jazdy, temperatura, prędkość i wiele innych czynników.

Skalę zjawiska pokazują jednak badania amerykańskiego Departamentu Energii. W testach laboratoryjnych zużycie paliwa przez samochód benzynowy podczas jazdy miejskiej przy temperaturze około -7°C było o około 15 proc. większe niż przy około 25°C.

Nie oznacza to oczywiście, iż każdy samochód w Wielkopolsce zacznie jesienią palić dokładnie o 15 proc. więcej. Temperatury w badaniu są znacznie bardziej oddalone od siebie niż typowy spadek temperatury między wrześniem a październikiem.

Pokazuje to jednak jasno, iż temperatura otoczenia może mieć zauważalny wpływ na wynik widoczny na komputerze pokładowym.

Jesień na wielkopolskich drogach zmienia warunki jazdy

Kierowcy w Wielkopolsce dobrze znają jesienny zestaw: chłodny poranek, mokra nawierzchnia, mgła, a kilka godzin później zupełnie inne warunki.

Poznański oddział Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad zwraca uwagę, iż niska temperatura, mgły i opady deszczu pogarszają warunki jazdy i przyczepność opon.

GDDKiA przypomina również, iż przy spadku temperatury trzeba pomyśleć o odpowiednim ogumieniu. Jako orientacyjny punkt wskazuje temperaturę poniżej około 7 stopni Celsjusza, przy której zaczynają się optymalne warunki pracy opon zimowych.

Na zużycie paliwa wpływa jednak nie tylko sam rodzaj opony.

Bardzo ważne jest jej ciśnienie.

Zrobiło się zimno? Sprawdź ciśnienie w oponach

To jedna z rzeczy, o których jesienią łatwo zapomnieć.

Wraz ze spadkiem temperatury spada również ciśnienie powietrza w oponach. Continental podaje orientacyjnie, iż spadek temperatury o około 10 stopni może oznaczać obniżenie ciśnienia o około 0,1 bara.

Jeżeli opony są niedopompowane, rosną ich opory toczenia. Silnik musi zużyć więcej energii, aby utrzymać samochód w ruchu.

Dlatego po pierwszych wyraźnie chłodniejszych nocach dobrze sprawdzić ciśnienie na zimnych oponach i porównać wynik z wartością zalecaną przez producenta samochodu.

Nie należy pompować ich „na oko”. adekwatne wartości znajdziemy najczęściej na naklejce przy drzwiach kierowcy, przy klapce wlewu paliwa albo w instrukcji pojazdu.

Czy zimowe opony zwiększają spalanie?

Nie można powiedzieć, iż każda opona zimowa automatycznie podniesie spalanie o określoną wartość.

Poszczególne modele różnią się oporami toczenia. Znaczenie mają również rozmiar, konstrukcja, mieszanka gumowa, bieżnik i przede wszystkim prawidłowe ciśnienie.

Faktem jest natomiast, iż opory toczenia opon mają bezpośredni związek z ilością energii potrzebnej do poruszania samochodu.

Dlatego kierowca, który po wymianie kompletu zauważy zmianę spalania, nie powinien od razu podejrzewać problemu z silnikiem. Trzeba jednak sprawdzić, czy koła mają prawidłowe ciśnienie i czy zastosowano rozmiar przewidziany dla danego samochodu.

Ogrzewanie też kosztuje paliwo, ale nie zawsze tak, jak myślimy

Tu trzeba rozróżnić kilka rzeczy.

W samochodzie spalinowym ciepło do ogrzewania kabiny w dużej mierze pochodzi z energii cieplnej wytwarzanej przez pracujący silnik. Dlatego samo ustawienie ogrzewania na wyższą temperaturę nie działa tak jak elektryczny grzejnik w domu, który bezpośrednio pobiera dużą dodatkową moc.

Nie oznacza to jednak, iż jesienne wyposażenie samochodu działa zupełnie za darmo.

Wentylator nawiewu, ogrzewanie tylnej i przedniej szyby, podgrzewane fotele, podgrzewana kierownica, lusterka czy światła korzystają z energii elektrycznej. Dostarcza ją alternator, którego napęd ostatecznie pochodzi od silnika.

Wpływ pojedynczego urządzenia może być niewielki, ale jesienią i zimą często korzystamy z kilku odbiorników jednocześnie.

A klimatyzacja? Jesienią też się przydaje

Wielu kierowców wyłącza klimatyzację wraz z końcem lata. Tymczasem układ może być bardzo przydatny podczas wilgotnych jesiennych dni.

Klimatyzacja pomaga osuszać powietrze, dzięki czemu łatwiej pozbyć się pary z szyb.

Jej praca wymaga jednak energii. W tradycyjnych układach sprężarka klimatyzacji jest napędzana przez silnik, a więc jej działanie może wpływać na zużycie paliwa.

Nie oznacza to, iż warto z niej rezygnować kosztem widoczności. Zaparowana przednia szyba jest znacznie poważniejszym problemem niż niewielka oszczędność paliwa.

Poranny postój z włączonym silnikiem nie pomaga

Gdy robi się zimno, powraca jeszcze jeden zwyczaj – uruchamianie samochodu i pozostawianie go przez kilka minut na postoju, aby „się rozgrzał”.

Z punktu widzenia zużycia paliwa nie jest to korzystne. Samochód spala paliwo, ale nie pokonuje w tym czasie ani jednego kilometra.

W przypadku współczesnego samochodu lepszym rozwiązaniem jest zwykle rozpoczęcie spokojnej jazdy po uruchomieniu silnika, oczywiście po zapewnieniu sobie pełnej widoczności przez szyby. Silnika nie należy od razu mocno obciążać.

Jeżeli szyby są zamarznięte albo zaparowane, najpierw trzeba doprowadzić je do stanu umożliwiającego bezpieczną jazdę.

Deszcz też może mieć znaczenie

Jesienna jazda to często mokra nawierzchnia.

Samochód poruszający się po wodzie musi pokonywać dodatkowe opory. Dochodzą do tego wiatr, niższa temperatura i zmieniające się warunki drogowe.

Różnice podczas pojedynczej podróży mogą być niewielkie, ale komputer pokładowy podsumowujący wiele przejazdów może je już pokazać.

Szczególnie jeżeli wraz z nadejściem jesieni zmienia się również sposób jazdy – więcej czasu spędzamy w korkach, częściej jedziemy w deszczu, wolniej pokonujemy niektóre odcinki i korzystamy z większej liczby urządzeń elektrycznych.

Nie każde wyższe spalanie można zrzucić na jesień

Jeżeli samochód wcześniej zużywał 6,5 litra na 100 km, a po ochłodzeniu zaczął zużywać 6,8 czy 7 litrów, przyczyny można szukać m.in. w warunkach eksploatacji.

Inaczej wygląda sytuacja, gdy spalanie nagle rośnie o kilka litrów albo samochód zaczyna zachowywać się inaczej niż wcześniej.

Niepokojące mogą być m.in. problemy z osiągnięciem temperatury roboczej, nierówna praca silnika, spadek mocy, zapach paliwa, kontrolka awarii silnika czy wyraźnie większe spalanie mimo niezmienionych tras i sposobu jazdy.

Wtedy tłumaczenie wszystkiego pogodą może tylko opóźnić wizytę w warsztacie.

Co sprawdzić, gdy jesienią samochód zaczął więcej palić?

Zanim zaczniemy szukać awarii, można zrobić prosty test.

Najpierw sprawdźmy ciśnienie w oponach. Później zastanówmy się, czy nie zmienił się charakter naszych tras. Czy częściej jeździmy na krótkich odcinkach? Czy rano samochód rusza po całej nocy na dworze? Czy zaczęliśmy korzystać z ogrzewania szyb, foteli i innych odbiorników?

Dobrze również porównać spalanie nie z jednym przejazdem, ale z wynikiem z kilku tankowań.

Komputer pokładowy jest wygodny, ale najprostsza metoda przez cały czas działa: tankujemy do pełna, zapisujemy liczbę przejechanych kilometrów, przy następnym tankowaniu ponownie uzupełniamy zbiornik i obliczamy rzeczywiste zużycie paliwa.

Dopiero wtedy zobaczymy, czy samochód rzeczywiście zaczął zużywać znacznie więcej paliwa.

Jesienny wzrost spalania nie musi więc oznaczać, iż z autem dzieje się coś złego. Często składa się na niego kilka drobiazgów: zimny silnik, krótsze trasy, niższe ciśnienie w oponach, mokra nawierzchnia i większe zapotrzebowanie na energię.

źródła: GDDKiA, energy.gov, Michelin, Continental

Idź do oryginalnego materiału