"Do nowego terminu nie doczekam, ja umrę". NFZ zabiera pieniądze, pacjenci pod ścianą

3 godzin temu
Zdjęcie: Karetka pogotowia


— Wściekłość jest ogromna. Ludzie są Bogu ducha winni. Dostali skierowanie, zapisali się na badanie, termin im się zbliża, a dowiadują się od nas, iż muszą dalej czekać — mówi personel szpitala w Puławach, który dzwoni do chorych, żeby poinformować ich o przesunięciu terminu badań z maja na październik. To efekt decyzji podjętych przez NFZ, który jednocześnie żąda wyjaśnień od dyrektora szpitala.
Idź do oryginalnego materiału