Do Polski pędzi następna fala upałów. Tym razem temperatura może przekroczyć 42 stopnie

2 godzin temu

Piątkowe burze i ulewy dały Polsce coś, czego nie było od tygodni – w najcieplejszym momencie dnia termometry pokazywały przeważnie 20-25 stopni, czyli w regionach najbardziej dotkniętych wcześniejszym upałem powietrze ochłodziło się z doby na dobę aż o 15 stopni. W sobotę mieliśmy 22 stopnie, w niedzielę będzie do 26 stopni. Ta ulga jest przejściowa, a kolejna fala żaru jest już w drodze.

Fot. Dmitriy Prayzel / Shutterstock.

W niedzielę zacznie się od nowa, szczyt w poniedziałek

W sobotę 8 sierpnia większość kraju cieszy się temperaturami rzędu 23-25 stopni, jedynie na północy nieco chłodniej, około 20 stopni, przy umiarkowanym lub małym zachmurzeniu i bez opadów – to dzień, który warto wykorzystać na aktywność na świeżym powietrzu, zanim znów zrobi się nieprzyjemnie gorąco. Już w niedzielę 9 sierpnia temperatura w większości regionów przekroczy 25 stopni, a na zachodzie kraju od godziny 13:00 wzrośnie do 30-32 stopni w cieniu – przy bezchmurnym niebie i pełnym słońcu odczuwalnie będzie jeszcze goręcej.

Tym razem fala żaru potrwa dwa dni, a jej szczyt przypadnie na poniedziałek 10 sierpnia. Tego dnia upał ominie jedynie najdalej wysunięte na północ krańce kraju – w pozostałej części termometry pokażą 30-32 stopnie, a na południowym zachodzie miejscami choćby 35 stopni w cieniu. Popołudniu i wieczorem tego dnia zaczną pojawiać się deszcze i burze, które są typowym mechanizmem przerywającym tego typu krótkie, intensywne fale gorąca.

Wtorek i środa znów przyniosą ulgę, ale nie na długo

Po poniedziałkowym szczycie temperatura wróci do przyjemniejszych wartości – we wtorek 11 i środę 12 sierpnia w większości kraju utrzyma się w okolicach 24-25 stopni, na północy będzie chłodniej, około 20-22 stopnie, a na południu cieplej, 25-27 stopni. Niebo w tym oknie ma być słoneczne, bez opadów. To jednak, podobnie jak sobotni spokój, będzie tylko chwila wytchnienia przed kolejnym nawrotem.

Od czwartku 13 sierpnia temperatura znów zacznie rosnąć – wszędzie powyżej 25 stopni, a na zachodzie i południu kraju do 30 stopni. Koniec tego tygodnia ma upłynąć pod znakiem kolejnej, wyraźnie silniejszej fali upałów, z temperaturami sięgającymi od 30 do 35 stopni w większości regionów – żar ominie jedynie województwa na północy kraju. Ten wzorzec – krótkie fale upałów naprzemiennie z równie krótkimi ochłodzeniami, często kończące się gwałtownymi burzami i ulewami – zdaniem synoptyków będzie się w tym sezonie powtarzał coraz częściej, a same wahania między dniem a nocą mogą robić się coraz bardziej dokuczliwe, zwłaszcza iż poranki po ochłodzeniach potrafią schodzić lokalnie poniżej 15 stopni.

Model GFS: 19-20 sierpnia temperatura może zagrozić tegorocznemu rekordowi

Poza tym, co już niemal pewne na najbliższe dni, meteorolodzy patrzą też dalej w przyszłość – i tam rysuje się scenariusz zdecydowanie bardziej ekstremalny. Według długoterminowej prognozy amerykańskiego modelu GFS, druga połowa sierpnia może przynieść falę upałów silniejszą niż wszystko, co widzieliśmy w tym miesiącu do tej pory. Masy ekstremalnie gorącego powietrza miałyby wkroczyć do Polski 19 sierpnia, kiedy w południe temperatura sięgnie co najmniej 30 stopni w południowej, częściowo centralnej i północno-zachodniej części kraju, a na Ziemi Lubuskiej, Dolnym Śląsku, w Małopolsce i na Podkarpaciu lokalnie do 37 stopni. Bliżej wieczora w Małopolsce i na południowym zachodzie GFS wskazuje już 38-39 stopni, podczas gdy pas od Koszalina przez Pomorze po Warmię i Mazury pozostanie wyraźnie chłodniejszy, poniżej 29 stopni.

Prawdziwa kulminacja miałaby nadejść dzień później, 20 sierpnia – tego dnia, według GFS, niemal cała Polska znajdzie się pod wpływem fali gorąca, z wyjątkiem wąskiego pasa nad samym morzem. Na przeważającym obszarze kraju temperatura przekroczy 35 stopni, a na wschodzie miejscami sięgnie 41-42 stopni w cieniu. Gdyby ten scenariusz się potwierdził, byłby to poważny test dla tegorocznego rekordu temperatury w Polsce, ustanowionego pod koniec czerwca. Późnym popołudniem wschodnie krańce kraju wciąż mogłyby notować temperatury w okolicach 40 stopni lub wyższe. Dopiero 21 sierpnia sytuacja zacznie się zmieniać – ośrodek wysokiego ciśnienia odpowiedzialny za falę upałów przesunie się na wschód, a od zachodu napłynie chłodniejsze powietrze, choć na Podlasiu, wschodnim Mazowszu, Lubelszczyźnie i Podkarpaciu upał utrzyma się jeszcze do wieczora, z wartościami dochodzącymi do 37 stopni przy granicy wschodniej.

Tak odległą prognozę trzeba jednak traktować z wyraźnym zastrzeżeniem. Modele numeryczne na dwa tygodnie naprzód regularnie się zmieniają wraz z kolejnymi aktualizacjami, a pojedyncze wskazania w takiej perspektywie czasowej warto odbierać raczej jako sygnał ogólnej tendencji niż gotową zapowiedź konkretnych temperatur w konkretnym miejscu. Nie zmienia to jednak samego kierunku: druga połowa sierpnia zapowiada się w tym sezonie na kolejny, potencjalnie najostrzejszy dotąd rozdział tegorocznych upałów.

To już kolejna taka fala w tym sezonie

Warto pamiętać, w jakim punkcie tegorocznego lata to wszystko się dzieje. Czwartek 6 sierpnia przyniósł apogeum poprzedniej fali upałów, gdy na wschodzie Polski temperatura sięgnęła 39 stopni w cieniu – jednej z najwyższych wartości odnotowanych w tym sezonie do tej pory. Piątkowe burze i spadek temperatury o kilkanaście stopni w ciągu jednej doby pokazują, jak gwałtownie potrafi się zmieniać pogoda w tym okresie lata – a jeżeli sprawdzi się długoterminowa prognoza GFS, to właśnie ten wzorzec gwałtownych skoków ma się powtórzyć jeszcze co najmniej raz, i to w znacznie ostrzejszej odsłonie, zanim sierpień dobiegnie końca.

Idź do oryginalnego materiału