Afera w Szpitalu Południowym. Politycy KO: Nie padły nazwiska
Jak doniósł Portal Zero, SOR w Szpitalu Południowym w Warszawie miał przyjmować polityków Koalicji Obywatelskiej bez kolejki. Kompleksowe badania miały być wykonywane działaczom partii niemal w trybie natychmiastowym. Wcześniej media podawały, iż 29-letni Dawid Kacprzyk, koordynator SOR-u w placówce, a także były radny Ursusa z KO, który do dymisji podał się, gdy sprawa ujrzała światło dzienne, miał w ubiegłym roku zarobić 1,6 mln zł. Z partii Kacprzyk odszedł 16 czerwca.
Jarosław Szostakowski, szef klubu radnych KO w radzie Warszawy zapytany o sprawę powiedział, iż Porta Zero nie wskazał żadnego konkretnego działacza partii, który miałby korzystać ze specjalnego traktowania w Szpitalu Południowym. – Rozumiem, iż ze względu na ochronę danych medycznych pacjentów nie podano nazwisk; są to informacje bardzo wrażliwe. Jednocześnie trudno komentować doniesienia dotyczące bliżej nieokreślonej grupy osób. Autor artykułu pisze, iż według jego ustaleń taka specjalna ścieżka istniała, ale bez wskazania konkretnych przypadków nie ma możliwości publicznej weryfikacji tych twierdzeń – podkreślił Szostakowski. Radny dodał, iż o ile ze strony szpitala doszło do nieuprawnionego udostępnienia dokumentacji medycznej lub danych medycznych pacjentów, to jest to odrębny i bardzo poważny problem, który rodzi pytania o ochronę tych danych.
"Nie ma pozwolenia na uprzywilejowanie"
Szostakowski podkreślił także, że należy wyjaśnić, czy były radny KO Dawid Kacprzyk wykorzystywał zatrudnienie w Szpitalu Południowym do działań niezgodnych z prawem, procedurami lub etyką lekarską. Zaznaczył, iż nie ma wiedzy, aby ktokolwiek z kilku tysięcy działaczy KO w Warszawie był w Szpitalu Południowym specjalnie traktowany. – Nie słyszałem o tym, żeby Szpital Południowy był miejscem, w którym jako polityk lub działacz KO, można było w przyspieszonym trybie otrzymać pomoc lekarską – powiedział. Pytany, czy warszawska KO będzie przyglądać się tej sprawie, Szostakowski wskazał, iż w pierwszej kolejności jest to zadanie władz Warszawy, w tym prezydenta Rafała Trzaskowskiego i rady Warszawy oraz uprawnionych instytucji kontrolnych. – o ile sprawa będzie dotyczyła aktywności należących do domeny partii, oczywiście będziemy z tego wyciągać wnioski. Nie ma przyzwolenia na jakiekolwiek uprzywilejowanie kogokolwiek w publicznej ochronie zdrowia — zapewnił Szostakowski.
Politycy Koalicji Obywatelskiej, z którymi rozmawiała PAP, mówili, iż informacje Portalu Zero są niepotwierdzone, a w artykule nie padły żadne nazwiska. Zauważają, iż jedyna osoba znana z nazwiska to Kacprzyk, którego w koalicji już nie ma. Jednocześnie przyznali, iż sprawa priorytetowego traktowania politycznych VIP-ów, jeżeli okaże się prawdą, "nie wygląda dobrze, a osoby, które wykorzystały swoją pozycję, powinny ponieść konsekwencje".
"Trzeba poczekać na kontrolę NFZ"
Posłowie, którzy zostali wybrani do Sejmu z okręgu warszawskiego, także zapewniają, iż nie słyszeli o specjalnym traktowaniu w Szpitalu Południowym i nie korzystali z niego. – Nie ma nazwisk, więc nie ma o czym mówić – także powiedział jeden z polityków. Jeden z posłów zastrzegł, iż z komentarzami i ocenami należy poczekać na kontrolę NFZ. Zaznaczył przy tym, że do przyszłorocznych wyborów parlamentarnych nie zostało dużo czasu, a sprawa Szpitala Południowego może mieć na ich wynik wpływ. – Uważam, iż ten, kto popełni jak najmniej błędów, wygra te wybory. Ta sprawa zdecydowanie jest błędem – ocenił rozmówca Polskiej Agencji Prasowej.
Do sprawy odniósł się premier Donald Tusk. Jak zaznaczył szef rządu, oczekuje on pełnego "wyjaśnienia wszystkich niejasności" ze strony szpitala.
💬 Premier @donaldtusk w #KPRM:
— Kancelaria Premiera (@PremierRP) June 17, 2026
Oczekuję od osób odpowiedzialnych za Szpital Południowy precyzyjnej informacji oraz wyjaśnienia wszystkich niejasności do samego końca. jeżeli doszło do naruszenia prawa, będą konsekwencje prawne.
Premier poinformował też, iż zwrócił się do Najwyższej Izby Kontroli o kontrolę wykorzystania publicznych środków na ochronę zdrowia. Pytany, czy będą wyciągnięte konsekwencje polityczne wobec szefa warszawskiej KO, odparł, iż nie.
Dawid Kacprzyk zarobił 1,6 mln w rok
Leczenie polityków KO bez kolejki to nie jedyna afera dotycząca warszawskiego Szpitala Południowego w ostatnim czasie. Koordynator tamtejszego SOR-u, młody lekarz i radny KO Dawid Kacprzyk, w rok zarobił 1,6 mln złotych. Z oświadczenia Kacprzyka wynika, iż radny zakupił bez kredytu mieszkanie warte 900 tys. złotych i posiada nowe Porsche Panamera o wartości ponad pół miliona złotych. Funkcję koordynatora SOR-u pełni, będąc lekarzem rezydentem w trakcie specjalizacji anestezjologicznej. Szpital tłumaczył, iż Kacprzyk wygrał konkurs, ponieważ był jedynym kandydatem, który do niego przystąpił. Z wyliczeń wynika, iż lekarz pracuje średnio po 11 godzin dziennie (331 godzin miesięcznie, wliczając w to niedziele i święta).

2 godzin temu








