Dorośli znów mogą poczuć się jak dzieci. Niezwykłe miejsce w Poznaniu

1 tydzień temu

Pomysł na stworzenie Pigcasso narodził się z osobistej fascynacji action paintingiem. Monika Jóskowiak po raz pierwszy zetknęła się z taką formą twórczości we Wrocławiu. Zamiast jednak poprzestać na obserwowaniu, postanowiła sprawdzić ją na sobie i swojej rodzinie. To właśnie reakcje dzieci i emocje towarzyszące wspólnemu malowaniu przekonały ją, iż podobne doświadczenie warto przenieść do Poznania.

Jak opowiadała w „Hej Poznań”, od początku chodziło o stworzenie czegoś więcej niż kolejnej atrakcji. Pigcasso miało stać się miejscem wspólnego przeżywania, w którym ludzie mogą oderwać się od codziennych schematów, zrobić coś nieprzewidywalnego i stworzyć przy okazji wspomnienia.

Action painting okazał się do tego idealnym narzędziem. W malarstwie gestu liczą się ruch, emocje, dynamika i spontaniczność. Nie trzeba precyzyjnie prowadzić pędzla ani wcześniej wiedzieć, jaki obraz ma powstać. Farbę można chlapać, rozlewać i nakładać przy użyciu różnych narzędzi, a pozorny błąd może w jednej chwili stać się początkiem zupełnie nowego pomysłu.

– U nas mówimy, iż każdy jest artystą – podkreśliła Monika Jóskowiak.

I rzeczywiście, doświadczenie nie jest skierowane wyłącznie do osób, które mają zdolności plastyczne. Wręcz przeciwnie – jednym z podstawowych założeń jest zdjęcie z uczestników presji związanej z oceną własnych umiejętności.

Poznańska przestrzeń ma ponad 700 metrów kwadratowych i pięć sal, w których przygotowano trzy rodzaje doświadczeń. Można zdecydować się m.in. na klasyczne chlapanie farbą oraz tworzenie prac na ręcznych i elektrycznych stołach obrotowych. Wykorzystywane jest również wahadło, za pomocą którego farba tworzy na płótnie charakterystyczne wzory.

Dodatkowy element stanowi światło. Sesje mogą odbywać się zarówno w zwykłym oświetleniu, jak i w świetle UV. Szczególnie ten drugi wariant – z wykorzystaniem fluorescencyjnych kolorów – pozwala stworzyć zupełnie inną atmosferę i zmienia samo doświadczenie pracy z kolorem.

Nie ma przy tym jednego scenariusza, według którego uczestnik powinien postępować. Organizatorzy przygotowują przestrzeń, materiały i narzędzia oraz wyjaśniają zasady, ale później to uczestnicy decydują, w jakim kierunku pójdzie ich twórczy eksperyment.

Właśnie dlatego dwie osoby korzystające z tych samych farb i podobnych narzędzi mogą stworzyć zupełnie inne prace. Zdaniem Moniki Jóskowiak sposób malowania potrafi choćby odzwierciedlać temperament uczestników. Niektórzy od pierwszych sekund rzucają się w wir zabawy, inni najpierw ostrożnie obserwują i testują możliwości. Nierzadko to właśnie ci początkowo najbardziej zachowawczy po kilkunastu minutach zaczynają eksperymentować najodważniej.

W tradycyjnym podejściu do malowania nieudana kreska czy niewłaściwie nałożony kolor mogą oznaczać konieczność poprawiania pracy. Tutaj zasada jest inna. Nieprzewidziany efekt można wykorzystać, rozprowadzić farbę ściągaczką, dołożyć kolejny kolor albo całkowicie zmienić pierwotną koncepcję.

Dzięki temu znika jeden z największych hamulców osób, które nie uważają się za uzdolnione plastycznie – strach przed oceną.

W szerszym kontekście action painting jest oczywiście częścią historii sztuki i kojarzony jest przede wszystkim z takimi twórcami jak Jackson Pollock. Monika Jóskowiak podczas rozmowy zwróciła również uwagę na polskich artystów związanych z podobnymi poszukiwaniami artystycznymi. Pigcasso nie jest jednak klasyczną szkołą czy warsztatem historii sztuki. Punkt ciężkości został przeniesiony z teorii i nauki warsztatu na bezpośrednie doświadczenie.

Do Pigcasso można przyjść samemu, ale istotną częścią oferty są wspólne sesje. Korzystają z nich rodziny, grupy przyjaciół, wycieczki szkolne czy zespoły firmowe podczas spotkań integracyjnych.

Monika Jóskowiak przyznała, iż szczególnie interesujące jest obserwowanie ludzi, którzy znają się z zupełnie innych sytuacji, gdy nagle trafiają do przestrzeni pozbawionej codziennych ról i schematów. Współpracownik może zobaczyć swojego kolegę z biura w zupełnie innym wydaniu, podobnie jak dzieci swoich rodziców czy dziadków.

W wakacje w Pigcasso pojawiało się między innymi wiele rodzin wielopokoleniowych – dziadków z wnukami. Co ciekawe, nie zawsze to najmłodsi byli inicjatorami wizyty. Zdarzało się, iż właśnie starsi członkowie rodziny proponowali wspólne malowanie.

Dzieci mają jednak pewną przewagę nad dorosłymi. zwykle nie potrzebują czasu, aby przekonać się, iż mogą eksperymentować. Sięgają po narzędzia i niemal natychmiast zaczynają działać.

– Obserwujemy po tym, jak dorośli się dobrze bawią, iż tak naprawdę po rozpoczęciu tej zabawy przestają być tymi dorosłymi – mówiła gościni „Hej Poznań”.

I właśnie ten moment jest jednym z najważniejszych elementów całej koncepcji. Dorośli, którzy na co dzień funkcjonują według harmonogramów, procedur i obowiązków, dostają przestrzeń, w której przez godzinę nie muszą wszystkiego kontrolować.

Sesje rezerwowane są wcześniej online i realizowane są o określonych godzinach. Po wejściu uczestnicy otrzymują odzież ochronną oraz zabezpieczenia na buty. Animator przedstawia zasady korzystania z sali i narzędzi, omawia kwestie bezpieczeństwa oraz pomaga rozpocząć pracę.

Później uczestnicy dostają swobodę, choć pracownicy pozostają dostępni, jeżeli potrzebna jest inspiracja lub pomoc przy wyborze farb, płótna czy techniki.

Sama sesja trwa około godziny. Zdaniem Moniki Jóskowiak to czas wystarczający, aby poznać różne narzędzia, eksperymentować i stworzyć pracę, a niekiedy choćby kilka obrazów. Jednocześnie pozwala utrzymać dynamikę całego doświadczenia. Kolejne wejścia realizowane są co dwie godziny, ponieważ pomiędzy sesjami przestrzeń musi zostać przygotowana dla następnych uczestników.

Farba może przy tym znaleźć się nie tylko na płótnie. W Pigcasso przygotowano miejsce, w którym po zakończeniu zabawy można umyć ręce i pozbyć się przypadkowych śladów z twarzy. Jak przyznała gościni programu, zdarza się również farba we włosach – szczególnie wtedy, gdy uczestnik tak bardzo angażuje się w malowanie, iż zapomina o kapturze ochronnym.

Pigcasso jest miejscem przeznaczonym zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. Dolna granica wieku wynosi trzy lata, co wiąże się m.in. z atestami wykorzystywanych farb. Górnej granicy nie ma.

Co więcej, wśród klientów pojawia się coraz więcej dorosłych, grup znajomych i zespołów firmowych. Wielu z nich po raz ostatni trzymało pędzel w ręku kilkanaście czy choćby kilkadziesiąt lat wcześniej.

Nie stanowi to żadnego problemu, ponieważ nie ma tu zadania, które należy wykonać według wzoru. Nikt nie ocenia, czy obraz jest wystarczająco dobry, a uczestnik nie musi porównywać swojej pracy z dziełem instruktora. Ta swoboda ma zachęcać do eksperymentowania.

Na końcu zostaje natomiast coś materialnego – własny obraz. Może później zawisnąć w domu, ale jego wartość nie musi wynikać wyłącznie z wyglądu. Staje się pamiątką po wspólnym przeżyciu.

Jak podsumowała Monika Jóskowiak, warto czasem pozwolić sobie nie wiedzieć, jaki będzie kolejny krok, przełamać własne bariery i wrócić choć na chwilę do dziecięcej beztroski. Pigcasso ma być właśnie przestrzenią, w której nie trzeba wszystkiego planować i kontrolować. Wystarczy zacząć tworzyć.

Idź do oryginalnego materiału