Pierwsza runda Mistrzostw Polski Rallycross w Poznaniu zakończyła się przedwcześnie dla jednego z faworytów. Zbigniew Staniszewski, startujący za kierownicą Forda Fiesty R5, musiał uznać wyższość techniki i wycofać się z rywalizacji.
Olsztyński kierowca wrócił ze stolicy Wielkopolski „na tarczy”. Choć apetyty na podium były ogromne, kluczowym momentem zawodów okazała się usterka mechaniczna, której nie udało się usunąć na miejscu.
Brakująca część i „gorzka pigułka”
Przyczyną niepowodzenia była awaria układu napędowego. W Fieście R5 Staniszewskiego doszło do urwania wałka przekazującego moc na prawe koło. Sytuację pogorszył fakt, iż zespół nie posiadał tego konkretnego elementu w zapasie.
„Nasza gafa. Musieliśmy te zawody przerwać, wycofaliśmy się i wróciliśmy wcześniej do domu. Trzeba przełknąć gorycz porażki. Trzeba wyciągnąć wnioski i żyć dalej” – podsumował szczerze Zbigniew Staniszewski.
Matematyka w służbie mistrza
Mimo zerowego dorobku punktowego po pierwszej rundzie, sytuacja zawodnika nie jest beznadziejna. Regulamin Mistrzostw Polski przewiduje, iż na koniec sezonu odliczane są dwa najsłabsze występy. Oznacza to, iż o tytule zadecydują wyniki z czterech najlepszych rund, co daje Staniszewskiemu margines błędu.
Olsztynianin zapowiada szybki powrót do formy. Kolejna okazja do walki o punkty już za niecałe cztery tygodnie na torze w Słomczynie.
Wyniki Finału MP Supercars (Poznań, 26.04.2026)
Pod nieobecność Staniszewskiego w finale, na torze dominowały Citroeny, a zwycięstwo powędrowało do Norberta Beckerta.
| 1. | Norbert Beckert | Citroen DS3 | 5:47,038 |
| 2. | Jan Beckert | Citroen DS3 | 5:59,258 |
| 3. | Maciej Palczewski | Subaru Impreza | 6:13,013 |
Staniszewski i jego zespół mają teraz czas na serwis i uzupełnienie magazynu części, by w Słomczynie „wyjść obronną ręką” i rozpocząć odrabianie strat do liderów klasyfikacji generalnej.

3 godzin temu













