Drewniane klocki zamiast ekranów. Jak metoda Frebla pomaga dzieciom odzyskać skupienie

2 godzin temu
Jesteście jedynym przedszkolem w Piastowie, które pracuje metodą Frebla. Jak wygląda to w powiecie pruszkowskim?Jesteśmy jedynym przedszkolem w Piastowie, które pracuje tą metodą w sposób systemowy. Tego jesteśmy pewni. My również stosunkowo niedawno zaczęliśmy ją wdrażać.Jeśli chodzi o powiat pruszkowski, nie mamy pełnej wiedzy o wszystkich placówkach. Bardzo dobrze kojarzymy przedszkole w Raszynie, które pracuje metodą Frebla znacznie dłużej niż my. Spotykamy się z tamtejszą dyrekcją na zjazdach freblowskich i wiemy, iż konsekwentnie realizują tę pedagogikę.Zdarzyło mi się też natknąć na stronach internetowych jednej z pruszkowskich placówek na zdjęcia darów Frebla, więc przypuszczam, iż również z nich korzystają, choć trudno powiedzieć, w jakim zakresie i jak długo.Najważniejsze pytanie: czym adekwatnie jest metoda Frebla?Metoda Frebla, czyli pedagogika freblowska, powstała ponad dwieście lat temu. Jej twórcą był niemiecki pedagog Friedrich Fröbel, który jako pierwszy użył określenia „ogródki dziecięce”, czyli przedszkola. Od samego początku skupiał się na tym, co jest bliskie dziecku i naturze oraz na rozwijaniu samodzielności.W pracy wykorzystujemy tzw. dary Frebla, czyli specjalne pomoce dydaktyczne: klocki, patyczki, pierścienie, piłeczki i inne elementy. Dzieci manipulują nimi, przeliczają, segregują, klasyfikują, konstruują i tworzą własne projekty. Dzięki temu uczą się skupienia, wyciszenia i samodzielnego dochodzenia do wiedzy.Co ważne, dary nie są od razu wszystkie dostępne. Na początku są ukryte w zamkniętych pudełkach, a dzieci stopniowo, po kolei, odkrywają kolejne elementy. Tworzy to klimat tajemnicy i zaciekawienia, który bardzo je motywuje. Od pierwszych zajęć uczą się też, iż dary „lubią ciszę i porządek” oraz iż po zakończonej pracy każdy element wraca na swoje miejsce.Ale dzieci naturalnie interesują się przedmiotami. Czym ta metoda różni się od zwykłej dziecięcej ciekawości?Różnica polega na tym, iż ta ciekawość jest świadomie ukierunkowana. Metoda bardzo mocno rozwija pojęcia matematyczne i przestrzenne. W tradycyjnej edukacji często zaczynamy od karty pracy i rysowania figur na płaszczyźnie. U nas dziecko dostaje do ręki sześcian i widzi, iż to nie jest już kwadrat, tylko bryła w przestrzeni.Dzieci już od trzeciego roku życia poznają sześciany, prostopadłościany, kule czy walce. Mają je w dłoniach, poznają wierzchołki i krawędzie. Dzięki temu później łatwiej przechodzą do edukacji szkolnej, bo te pojęcia nie są dla nich abstrakcyjne.Wiem, iż w metodzie Frebla dzieci pracują w kącikach, a nie całą grupą przy stolikach. Jak to wygląda w praktyce?Pracujemy w czterech kącikach zabawowo-zadaniowych: darów, twórczym, badawczym i gospodarczym. Dzieci nie pracują w nich całą grupą naraz. Dzielimy je na mniejsze zespoły i każda kilkuosobowa grupa pracuje w swoim kąciku.Jeśli omawiamy na przykład temat jabłek, w kąciku twórczym dzieci wyklejają jabłko plasteliną, w gospodarczym kroją je i próbują, w badawczym oglądają przez lupę, a w kąciku darów układają jabłko z mozaiki. Następnego dnia przechodzą do innego kącika, tak aby w ciągu tygodnia każde dziecko doświadczyło wszystkich form pracy.Praca w małych zespołach bardzo sprzyja integracji. Dzieci uczą się współpracy, rozmowy, dzielenia się materiałami i wspólnego dochodzenia do rozwiązań.Jaka jest rola nauczyciela w takiej pracy?Nauczyciel inspiruje i towarzyszy dziecku. Stoi pół kroku za nim. Może podpowiedzieć, ale nie narzuca rozwiązań. Najważniejsze jest to, iż dziecko samo dochodzi do wiedzy poprzez badanie, konstruowanie i manipulowanie.We Freblu nie efekt końcowy jest najważniejszy, ale proces. jeżeli poprosimy dzieci o ułożenie zimowego pejzażu z darów, każdy będzie wyglądał inaczej i każdy będzie dobry.Skąd pomysł, aby wprowadzić tę metodę właśnie teraz?Widzimy, iż dzieci coraz częściej mają trudności z koncentracją i z dłuższym skupieniem uwagi. Są mniej samodzielne, szybciej się nudzą, częściej potrzebują gotowych bodźców. Bardzo często słyszymy od dzieci: „nudzi mi się” i wtedy oczekują, iż dorosły cały czas będzie im coś podsuwał.Duży wpływ ma na to świat cyfrowy. Ekrany, szybkie obrazy, zmieniające się bodźce sprawiają, iż dzieci przyzwyczajają się do natychmiastowych efektów i coraz trudniej jest im spokojnie usiąść, pomyśleć i coś stworzyć od początku do końca.Metoda Frebla daje nam na to konkretną odpowiedź. Kiedy dziecko samo manipuluje, konstruuje i doświadcza, uczy się skupienia i cierpliwości. Nie pracuje odtwórczo, tylko twórczo. Jest zaangażowane, bo to ono decyduje, co i jak powstanie.Chcemy też wzmacniać samodzielność dzieci, bo widzimy, iż coraz częściej są wyręczane. A tutaj dziecko próbuje, podejmuje decyzje, popełnia błędy i szuka rozwiązań. I właśnie dlatego uznaliśmy, iż to bardzo dobry moment, aby tę metodę wprowadzić.Czy to w pewnym sensie odpowiedź na cyfryzację i nadmiar bodźców?Zdecydowanie tak. Świat cyfrowy jest obecny i dzieci będą z niego korzystać, ale my chcemy pokazać alternatywę. Dajemy dzieciom coś prostego, drewnianego, co można trzymać w ręku i z czego można stworzyć milion różnych rzeczy.Metoda Frebla stawia na działanie rękami, kontakt z naturą i relacje twarzą w twarz. To zdrowa przeciwwaga dla ekranów i przebodźcowania.Skoro mówimy o swobodnej zabawie, to gdzie są granice i zasady?Zasady są takie same jak w każdej grupie przedszkolnej. Są spisane i obowiązują zawsze. Rozmawiamy cicho, poruszamy się spokojnie, odkładamy rzeczy na miejsce.Dzieci bardzo gwałtownie uczą się też, iż dary „lubią ciszę i porządek”. Kiedy pracujemy darami, zachowujemy się spokojnie, a po zakończeniu każdy element wraca do swojego pudełka. Metoda Frebla nie znosi zasad, tylko uczy funkcjonowania w ich ramach.Jak wygląda dzień i tydzień pracy w grupie freblowskiej?Dzień zaczyna się od swobodnej zabawy. Potem spotykamy się w porannym kole. Rymujemy, śpiewamy, utrwalamy temat tygodnia. jeżeli rozmawiamy o zimie, wszystko w ciągu tygodnia krąży wokół tego zagadnienia.Po śniadaniu dzieci pracują w kącikach. Każdego dnia są w innym miejscu. Piątek jest podsumowaniem, rozmową i oglądaniem efektów pracy. Widzimy, iż bardzo rozwija to mowę, koncentrację i myślenie.Jedna z grup pracuje w pełni metodą Frebla. Jak to wygląda w całym przedszkolu?W ubiegłym roku pozyskaliśmy środki na szkolenie nauczycieli z edukacji freblowskiej. Prawie wszyscy nauczyciele zostali przeszkoleni. Nasza najmłodsza grupa pracuje od początku roku wyłącznie metodą Frebla.Staramy się o certyfikację tej grupy. We wrześniu w Lublinie odbierzemy certyfikat grupy freblowskiej. Pozostałe grupy wprowadzają elementy tej metody w codziennej pracy.Jakie efekty widać u dzieci?Przede wszystkim bardzo dużą samodzielność i większą pewność siebie. Dzieci same się ubierają, rozbierają, próbują zapiąć guziki, zakładać buty, podejmują decyzje i nie boją się próbować. choćby jeżeli coś im się nie uda za pierwszym razem, wracają do zadania i szukają własnego sposobu.Widzimy też, iż są bardziej wytrwałe. Uczą się dokańczać rozpoczętą pracę i dochodzić do celu na swoich warunkach. To buduje w nich poczucie sprawstwa.Równocześnie rozwija się wyobraźnia i kreatywność. Każde dziecko tworzy inne konstrukcje, inne wzory i projekty. Widzą, iż nie ma jednego dobrego rozwiązania.Widoczny jest także postęp w koncentracji i uważności. Dzieci potrafią dłużej skupić się na zadaniu, pracują spokojniej i z większym zaangażowaniem.Czy rodzice mogą wprowadzać elementy tej metody w domu? Jak to robić?Najważniejsza jest konsekwencja i stawianie na samodzielność. Dziecko może samo się ubierać, segregować skarpetki, układać ubrania według kolorów czy długości rękawów. To są bardzo proste czynności, które rozwijają myślenie i klasyfikowanie.Chodzi o to, aby uczyć przez codzienne sytuacje i przez zabawę.Metoda powstała prawie dwieście lat temu. Czy przez cały czas jest aktualna?Paradoksalnie dziś jest może choćby bardziej aktualna niż wtedy. Rozwija kompetencje przyszłości: kreatywność, samodzielność, współpracę i umiejętność rozwiązywania problemów. Jest też zdrową przeciwwagą dla świata cyfrowego.Na koniec: co daje Pani największą satysfakcję w pracy tą metodą?To, iż dzieci samodzielnie odkrywają świat. Cieszą się, iż coś im się udało zbudować. Wołają: „proszę pani, zobacz, co zrobiłem”. Widzę wtedy ich radość, sprawczość i dumę. To jest dla mnie największa satysfakcja.Czytaj też:
Idź do oryginalnego materiału