Karol Nawrocki po raz drugi skierował do Senatu wniosek o ogólnokrajowe referendum w sprawie unijnej polityki klimatycznej. Tym razem prezydent przeformułował pytanie, licząc, iż pozbawione sugestii brzmienie utrudni izbie wyższej odrzucenie inicjatywy. Czy zmiana jednego zdania wystarczy, by Polacy zdecydowali o Zielonym Ładzie przy urnach?
Nowa treść pytania
Kancelaria Prezydenta przygotowała pytanie w nowym brzmieniu: „Czy jest Pani/Pan za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?". W założeniu ma być ono neutralne i nie podpowiadać odpowiedzi. Na karcie do głosowania mają się dodatkowo znaleźć urzędowe wyjaśnienia, opisujące skutki wyboru każdej z opcji. Prezydent zapowiedział złożenie dokumentu podczas czwartkowej wizyty w Dębicy, informując, iż wniosek trafił do izby wyższej jeszcze przed jego wyjazdem na Podkarpacie.
Dlaczego pierwszy wniosek upadł
To druga próba prezydenta w tej samej sprawie. Pierwszy wniosek Senat odrzucił pod koniec maja stosunkiem głosów 32 do 62, przy jednym głosie wstrzymującym się. Senatorowie koalicji rządzącej argumentowali, iż pytanie było nieprecyzyjne i sugerowało odpowiedź. Pierwotna wersja zawierała bowiem tezę, iż polityka klimatyczna doprowadziła do wzrostu kosztów życia, cen energii oraz prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej. Zdaniem krytyków takie sformułowanie łamało zasadę neutralności obowiązującą przy pytaniach referendalnych.
Kalendarz i procedura
Prezydent zaproponował konkretną datę głosowania: niedzielę 27 września. Zgodnie z konstytucją referendum ogólnokrajowe zarządza prezydent za zgodą Senatu wyrażoną bezwzględną większością głosów. Oznacza to, iż o losie inicjatywy ponownie zdecyduje izba wyższa, w której większość ma obóz rządzący. Bez jej akceptacji głosowanie się nie odbędzie, niezależnie od tego, jak zręcznie zredagowano samo pytanie. Prezydent jest więc uzależniony od politycznej arytmetyki Senatu.
Spór o istotę Zielonego Ładu
Za proceduralnym sporem kryje się realna stawka: koszty unijnego pakietu klimatycznego. Prezydent wskazywał na obciążenia wynikające z systemu handlu emisjami ETS oraz na zapowiadany kolejny mechanizm, ETS2, który ma objąć transport i budynki. Krytykował też pomysł resortu, by opłaty klimatyczne przenieść tak, aby zniknęły z rachunków, choć przez cały czas będą ponoszone. Podnosił, iż polskie firmy płacą za energię wyraźnie więcej niż przedsiębiorstwa w Niemczech, Francji czy Hiszpanii, co uderza w konkurencyjność krajowej gospodarki.
Prezydent kontra większość
Powtórka wniosku odsłania głębszy konflikt między prezydentem a parlamentarną większością. Nawrocki, wywodzący się z obozu prawicy, mierzy się z Senatem kontrolowanym przez koalicję rządzącą, która ma odmienną wizję polityki klimatycznej. Referendum stało się w tej rozgrywce narzędziem nacisku, pozwalającym prezydentowi wychodzić ponad głowy polityków wprost do wyborców. choćby jeżeli inicjatywa ponownie utknie w izbie wyższej, sam spór o prawo obywateli do głosu w sprawie Zielonego Ładu pozostanie jednym z tematów jesiennej debaty publicznej w Polsce.
Test dla izby wyższej
Powtórne złożenie wniosku stawia Senat w niewygodnej sytuacji. Odrzucenie neutralnego pytania trudniej będzie uzasadnić jego wadliwą konstrukcją, a łatwiej odczytać jako niechęć do oddania głosu obywatelom. Przyjęcie oznaczałoby z kolei ogólnokrajową kampanię o kierunek polityki klimatycznej u progu jesieni. Dla prezydenta to gra o podwójną stawkę: samo referendum oraz polityczny wizerunek obrońcy portfeli Polaków wobec unijnych regulacji. Kolejny ruch należy do senatorów.
Źródło: Kancelaria Prezydenta RP














