Dwie książki, jeden problem. Ks. Trzeciak przeciw modernistycznej biblistyce

2 godzin temu

Dwie książki, jeden problem. Ks. Trzeciak przeciw modernistycznej biblistyce

Spory, które ponad sto lat temu toczyły się wokół natury chrześcijaństwa, pozornie mogłyby komuś wydawać się jedynie świadectwem minionej epoki. Prawda jest jednak taka, iż przeprowadzony wówczas atak na religię katolicką wciąż trwa, a podnoszone już wtedy „argumenty” nieustannie powracają. O ile jednak niegdyś posługiwali się nimi przede wszystkim protestanci, ateiści bądź egzegeci co najmniej silnie podejrzewani o modernizm, o tyle II Sobór Watykański otworzył im drogę do głównego nurtu „katolickiej” biblistyki.

We współczesnej egzegezie spotkać można zatem tezy, które dawniej uchodziły za jednoznacznie modernistyczne. Wśród nich znajduje się m.in. podważanie historyczności Ewangelii według św. Jana czy opisów narodzin Pana Jezusa, rozdzielanie „Chrystusa wiary” od „Chrystusa historii”, jak i teza, iż historie opisane w Piśmie Świętym to w istocie przeredagowane mity pogańskie. Jak wspomniano, poglądy te nie są dziś obce również badaczom określającym się jako „katoliccy”.

W tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają dwie prace ks. dr. Stanisława Trzeciaka, pierwotnie opublikowane na początku XX wieku, a dziś wznowione przez wydawnictwo Magna Polonia. Choć powstały ponad sto lat temu, podejmują problemy, które — jak widać — wciąż powracają we współczesnej egzegezie. Mowa o książkach „Rozwój naturalny chrystianizmu z innych religii. Teorie Pana Andrzeja Niemojewskiego w świetle nauki” oraz „Obraz rozkładu w protestantyzmie”.

Pierwsza z nich, opatrzona świetnym wstępem ks. Michała Wierzejewskiego FSSPX, jest polemiką z tezami stawianymi przez wolnomyśliciela Andrzeja Niemojewskiego. W swoich pismach usiłował on podważać nadprzyrodzone pochodzenie naszej wiary, doszukując się jej korzeni w dawnych mitologiach pogańskich. Chrześcijaństwo miałoby więc powstać na drodze czysto naturalnej, w wyniku ewolucji wcześniejszych praktyk religijnych i wierzeń. Co więcej, Niemojewski posuwał się choćby do kwestionowania historyczności samego Pana Jezusa.

W „Rozwoju naturalnym chrystianizmu…” ks. dr Stanisław Trzeciak krok po kroku rozprawia się z twierdzeniami Niemojewskiego, poddając je szczegółowej analizie. Wykazuje, iż opierają się one na manipulowaniu materiałami źródłowymi, których fragmenty są wyrywane z kontekstu bądź interpretowane w sposób podporządkowany z góry przyjętej tezie. Analizuje przy tym niebiblijne świadectwa dotyczące Chrystusa, m.in. pisma Justusa z Tyberiady, Tacyta czy Swetoniusza. Dla przykładu, Autor analizuje podnoszone do dziś twierdzenie, jakoby fragment dotyczący Pana Jezusa zawarty w dziele Józefa Flawiusza miał zostać w całości dopisany przez chrześcijańskiego kopistę.

W kontekście walki z modernistyczną egzegezą szczególnie wartościowe są fragmenty odnoszące się do twierdzeń Niemojewskiego opartych na błędnej interpretacji Pisma Świętego. Przykładem może być kwestia spisu ludności, o którym wspomina Ewangelia według św. Łukasza. Co ważne, właśnie ten „argument” wciąż jest przytaczany przez „postępowych” (a przy tym rzekomo „katolickich”!) badaczy Biblii. Ma on służyć podważeniu historycznej wiarygodności Ewangelii poprzez sprowadzenie opisu Narodzenia Pańskiego do poziomu mitycznej „hagady” (opowiastki). Przywołując zarówno tekst grecki, jak i Wulgatę, ksiądz Trzeciak wykazuje, iż zarzut rzekomej sprzeczności relacji ewangelicznej ze świadectwami historycznymi jest całkowicie bezzasadny.

Ogromną wartość w kontekście odpierania błędów współczesnej egzegezy „katolickich” modernistów ma również „Obraz rozkładu w protestantyzmie”. W omawianej pracy Autor opisuje historię postępującej degeneracji herezji protestanckiej pod wpływem ślepego zapatrzenia kacerskich badaczy w idee racjonalistyczne. W ten sposób protestanccy bibliści doprowadzili do rozkładu podstaw wiary chrześcijańskiej, opierając się oczywiście na całkowicie błędnych założeniach, które jedynie przyobleczono w szaty rzekomej „naukowości”.

Książka stanowi również zwięzły kurs fundamentów historycznych tak pojętej „wyższej krytyki”. Ksiądz Trzeciak rozpoczyna od jej filozoficznej podstawy, jaką jest doktryna Immanuela Kanta. Następnie czytamy o poglądach, m.in. Friedricha Schleiermachera, Karla Hase, czy Adolfa von Harnacka. W pracy pojawia się również Ernest Renan, który, choć nie był protestantem, głosił bluźniercze poglądy współgrające z heretycką egzegezą kacerzy. Autor analizuje wyniki tych „badań”, opisując, jak krytyka protestancka stopniowo zatracała choćby podstawowe elementy konstytuujące religię chrześcijańską. Wszystko to czyniono rzekomo w imię godzenia wiary z „nauką”, przyjmując na samym wstępie fałszywe założenia naturalistyczne.

Cofając się aż do XVIII wieku, ks. Trzeciak opisuje również „dokonania” takich protestanckich badaczy, jak Johann Semler i Johann Eichhorn, a później Wilhelm Leberecht de Wette i Johann Severin Vater, którzy negowali historyczność wydarzeń opisywanych w Starym Testamencie. Sprowadzali oni niektóre jego części do rangi mitów, w istocie mających status nieodległy od podań pogańskich. Przede wszystkim dotknęło to Pięcioksiąg Mojżesza, a zwłaszcza Księgę Rodzaju. Podobne podejście, które odrzuca m.in. historyczność co najmniej pierwszych rozdziałów Księgi Genesis jest dzisiaj powszechne także wśród „katolickich” biblistów, mimo potępienia takich poglądów w okresie pontyfikatu św. Piusa X.

Szczytem tej destrukcji chrześcijaństwa jest próba „reinterpretacji” dogmatu o zmartwychwstaniu Pana Jezusa. Jak pisał św. Paweł, „jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także wasza wiara” (1 Kor 15, 14). Mimo to, egzegeci opisywani przez ks. dr Stanisława Trzeciaka nie mają problemu z podważaniem tej prawdy. Część z nich m.in. sprowadza zmartwychwstanie Pańskie do jakiegoś rodzaju wizji – subiektywnej lub obiektywnej – jakiej rzekomo mieli doznać Apostołowie. Niestety, podobne zjawisko ma miejsce współcześnie także w Kościele katolickim, gdzie tacy teolodzy, jak Walter kard. Kasper, negują tradycyjnie pojmowane, fizyczne i cielesne zmartwychwstanie Pana Jezusa. Przypomnijmy, iż mówimy o wysoko postawionym hierarsze, który pełnił ważne funkcje w rzymskich kongregacjach (m.in. przewodniczącego Papieskiej Rady ds. Jedności Chrześcijan) w okresie pontyfikatów Jana Pawła II i Benedykta XVI.

Na szczególną uwagę zasługuje zakończenie pracy, w którym ks. Trzeciak podsumowuje rozkład, do jakiego tego rodzaju egzegeza doprowadziła „postępowy” protestantyzm. Wskazuje, iż w ten sposób sekty kacerskie utraciły choćby pozory chrześcijaństwa, faktycznie kilka już różniąc się od liberalnie pojmowanego pogaństwa. Najbardziej przerażające jest to, iż znaczna część uwag, które Autor czyni protestantyzmowi, współcześnie można odnieść do głównego nurtu katolicyzmu, skażonego modernistyczną zgnilizną. Książka więc przy okazji doskonale wykazuje protestanckie korzenie samej herezji modernizmu.

Na zakończenie, chciałbym poświęcić także kilka słów samemu Autorowi recenzowanych dzieł, czyli ks. dr Stanisławowi Trzeciakowi. W okresie przedwojennym był niezwykle cenionym duchownym, który m.in. otrzymał od Piusa XI tytuł szambelana papieskiego. Wyświęcony w 1893 roku, w latach 1903 – 1905 prowadził na obszarze Ziemi Świętej badania nad tamtejszą przyrodą, warunkami klimatycznymi oraz mentalnością ludów Bliskiego Wschodu. Stąd tak świetnie potrafił demaskować wiele fałszywych twierdzeń, które przeciwnicy wiary chrześcijańskiej wysuwali przeciw naszej religii. Doskonała znajomość Ziemi Świętej, m.in. dzięki której Autor sprawnie obnażał błędy „wyższej krytyki”, objawia się szczególnie w „Obrazie rozkładu w protestantyzmie”.

Oprócz tego, ks. Trzeciak zasłużył się demaskowaniem związków Żydów z masonerią i komunizmem. Miał również czynny i bardzo konkretny udział w skutecznym udaremnianiu realizacji szkodliwych przedsięwzięć, którym sprzyjali Żydzi (m.in. wprowadzeniu w II RP ślubów cywilnych i rozwodów). Znienawidzony przez tę grupę, do dzisiaj pozostaje ofiarą regularnie powtarzanych oszczerstw, mających na celu odebranie mu godności i dobrego imienia. Fakt, iż Magna Polonia regularnie przywraca polskiemu czytelnikowi kolejne prace tego zasłużonego kapłana należy uznać za szczególnie cenną inicjatywę wspomnianego wydawnictwa.

Podsumowując, zdecydowanie polecam zapoznanie się z omówionymi w niniejszej recenzji książkami ks. dr Stanisława Trzeciaka. Wszyscy, którym zależy na poznaniu konkretnych i prawdziwie naukowych odpowiedzi na powracające po dziś dzień „argumenty” liberalnych egzegetów, powinni być usatysfakcjonowani. Zainteresowanym rekomenduję lekturę obu książek jedna po drugiej, ponieważ — zwłaszcza z dzisiejszej perspektywy — dotyczą one tego samego zasadniczego problemu i doskonale się uzupełniają.

Sergiusz Muszyński

Recenzowane książki można nabyć tutaj:

Rozwój naturalny chrystianizmu z innych religii – ks. dr S. Trzeciak

Obraz rozkładu w protestantyzmie – S. Trzeciak

Idź do oryginalnego materiału