Dyrektor bialskiego szpital alarmuje: system się załamuje. To efekt decyzji rządu

5 godzin temu

Mieszkańcy Białej Podlaskiej już niedługo mogą boleśnie odczuć skutki chaosu w ochronie zdrowia. Podczas konferencji przed Wojewódzkim Szpitalem Specjalistycznym padły słowa, które nie pozostawiają złudzeń – system znajduje się na skraju wydolności.

Dyrektor placówki Artur Kozioł oraz lekarze alarmują: nowe decyzje finansowe wprowadzane przez państwo doprowadzą do ograniczenia leczenia, wydłużenia kolejek i realnego zagrożenia dla pacjentów.

„Ciche limity”, czyli ukryte cięcia

Jak poinformowano, od 1 kwietnia zmieniono sposób finansowania świadczeń przez NFZ. W praktyce oznacza to wprowadzenie tzw. „cichych limitów” – szpitale nie otrzymują pełnego zwrotu kosztów za wykonane badania ponad ustalone limity.

W przypadku kluczowych badań, takich jak tomografia czy rezonans magnetyczny, finansowanie spada choćby do 50%.

To nie jest kosmetyczna zmiana. To faktyczne wymuszenie ograniczeń.

Szpitale nie mogą już leczyć wszystkich potrzebujących – muszą kalkulować, kogo „opłaca się” przyjąć.

Mniej pacjentów, dłuższe kolejki

Skutki? Dramatyczne.

Szpital w Białej Podlaskiej zapowiada, iż będzie zmuszony przyjąć o dziesiątki tysięcy pacjentów mniej rocznie.

Oznacza to jedno: kolejki do specjalistów i badań jeszcze bardziej się wydłużą.

Lekarze nie mają wątpliwości – dostęp do podstawowej diagnostyki stanie się luksusem.

Już teraz padają ostrzeżenia, iż pacjenci będą wypychani do prywatnych gabinetów, bo publiczny system przestaje być wydolny.

Lekarze zmuszeni do wyborów nieetycznych

Najbardziej niepokojący jest jednak aspekt moralny.

Lekarze wprost mówią o sytuacji, w której muszą decydować nie tylko na podstawie wiedzy medycznej, ale również… limitów finansowych.

Pracownicy będą musieli podjąć decyzję, Czy skierować pacjenta na badanie i narazić szpital na straty? Czy odmówić – i narazić zdrowie chorego? To absurd – mówił podczas dzisiejszej konferencji dyrektor Kozioł.

Tak wygląda dziś „reforma” systemu.

Kryzys finansowy i chaos decyzyjny

Nie jest tajemnicą, iż Narodowy Fundusz Zdrowia walczy z rosnącą luką finansową, a organizacje pacjentów ostrzegają, iż oszczędności uderzą przede wszystkim w chorych.

Zamiast realnej reformy mamy jednak działania doraźne: przesuwanie płatności, ograniczanie świadczeń i przerzucanie kosztów na szpitale.

To klasyczny przykład zarządzania kryzysowego bez strategii.

Lata inwestycji zaprzepaszczone

Jeszcze kilka lat temu inwestowano w sprzęt, rozwój infrastruktury i dostępność usług.

Dziś – jak wskazywano podczas konferencji – nowoczesna aparatura stoi niewykorzystana, bo… nie ma pieniędzy na badania.

To symboliczny obraz obecnej polityki: państwo wydało miliardy, ale nie potrafi zapewnić środków na leczenie.

Pacjenci zapłacą najwyższą cenę

Najbardziej przejmujące słowa padły pod adresem przyszłości: jeżeli nic się nie zmieni, kolejki mogą stać się „kolejkami śmierci”.

To nie jest polityczna przesada, ale realne ostrzeżenie ludzi pracujących na pierwszej linii systemu.

Obecne władze igrają ze zdrowiem i życiem Polaków, mówiąc językiem medycznym: dokonują przerażającej operacji na żywej ludzkiej tkance, nie licząc się z konsekwencjami. Od miesięcy ostrzegaliśmy, czym grozi taka polityka finansowa państwa, a oni lekceważyli nasze ostrzeżenia – mówił podczas dzisiejszej konferencji radny PiS Dariusz Liwtiniuk.

Idź do oryginalnego materiału