Zapewne dlatego, iż jeszcze nikomu nic się nie stało władze nie interesują się problemem przebiegających przez ruchliwą drogę dzieci. Jak długo jeszcze?
Bezpieczna droga do szkoły
Za dwa tygodnie koniec wakacji. Powrót dzieci do szkół to okres mieszanych uczuć, ekscytacji związanej z nowymi wyzwaniami i lękiem przez zagrożeniami. Wrzesień jest miesiącem, gdy wyjątkowo dużo mówi się o niechronionych uczestnikach ruchu i konieczności zwracania przez kierowców szczególnej uwagi na dzieci będące w drodze do lub ze szkoły. W ramach swoich akcji funkcjonariusze Policji prowadzą szereg działań związanych z bezpieczeństwem najmłodszych.
Zasady są proste. Jak tłumaczą mundurowi, w drodze do szkoły i podczas powrotu dziecko powinno korzystać z chodnika. o ile chodnika nie ma, powinno poruszać się poboczem po lewej stronie drogi, a gdy i pobocza również brakuje, to powinno iść lewą stroną jezdni. Natomiast samą jezdnię należy przekraczać w miejscach do tego przeznaczonych, czyli na przejściach dla pieszych.
Problem zaczyna się wtedy, gdy przepisy wymagają od dziecka zachowania, którego infrastruktura w praktyce mu nie ułatwia.
Droga wojewódzka 364
Taką sytuację można zobaczyć np. w Płóczkach Dolnych koło Lwówka Śląskiego. Dzieci korzystające z komunikacji autobusowej, aby dotrzeć do przystanku, muszą poruszać się wzdłuż drogi wojewódzkiej nr 364, która jest bardzo ruchliwą drogą.
Według danych z Generalnego Pomiaru Ruchu za 2025 rok, średnie dobowe natężenie ruchu na tym odcinku wynosi 3388 pojazdów silnikowych. Przeliczając tę wartość na całą dobę, statystycznie daje to jeden pojazd przejeżdżający średnio co około 25 sekund. Taki wynik jest jednak uśrednieniem dla całej doby i całego roku. Pamiętać tu należy, iż w nocy natężenie jest zdecydowanie mniejsze, podobnie jak w niektóre dni wolne. Poranny okres, kiedy uczniowie ruszają do szkół, wygląda więc zupełnie inaczej niż wskazuje sama średnia dobowa. W porannym szczycie pojazdów na drodze jest zdecydowanie więcej, czyli przejeżdżają częściej, niż co te uśrednione 25 sekund. Właśnie wtedy przy drodze pojawiają się dzieci.
Bez chodnika i przejścia
W tym miejscu problemem nie jest brak znajomości zasad przez najmłodszych. Problem stanowi infrastruktura.
Przy drodze, którą muszą pokonać dzieci zmierzające na autobus, nie ma chodnika. Nie ma również przejścia dla pieszych, które pozwalałoby bezpiecznie przekroczyć jezdnię. Pozostaje więc pobocze i konieczność dostosowania się do warunków panujących na drodze.
Dziecko nie ma jednak możliwości zatrzymania ruchu. Nie może sprawić, iż samochody zwolnią tylko dlatego, iż ono chce dostać się na przystanek. Musi obserwować drogę, oceniać odległość nadjeżdżających pojazdów i znaleźć moment, w którym może bezpiecznie przejść na drugą stronę. To szczególnie trudne, kiedy widoczność może być ograniczona, kierujący spieszą się do pracy, a dzieci koncentrują się przede wszystkim na tym, żeby nie spóźnić się na autobus.
Bezpieczeństwo do czasu
Mieszkańcy Płóczek Dolnych, ale i innych tego typu miejscowości od lat zwracają uwagę na problemy związane z bezpieczeństwem pieszych. Brak odpowiedniej infrastruktury nie jest jednak problemem, który można rozwiązać samym apelem do dzieci. Edukacja jest potrzebna. Policyjne kontrole są potrzebne. Ostrożność kierowców jest konieczna. Żaden z tych elementów nie zastąpi jednak chodnika czy bezpiecznego przejścia dla pieszych.
Ile kosztuje puszka farby?
I jak jeszcze brak chodnika można tłumaczyć różnymi okolicznościami, od braku odpowiedniej szerokości gruntów, czyli miejscami, gdzie ogrodzenia prywatnych posesji są niemal na styku z asfaltem, aż po brak funduszy na projekt i budowę ciągu pieszego, tak niezwykle trudno zrozumieć ignorancję związaną z niemożnością wytyczenia i wymalowania przejść dla pieszych przy tak ważnych skrzyżowaniach.
Niepokojące jest też to, iż przyjęcie obecnego stanu za normę trwa latami. Jednak o zachowaniu ostrożności, przestrzeganiu przepisów i konieczności zwracania uwagi na najmłodszych można mówić dopóki nic się nie wydarzy. Tyle, iż poprawa bezpieczeństwa nie powinna zaczynać się od ustawienia przy drodze krzyża.
W drodze do szkoły dziecko wpadło pod samochód!
Wyobraźmy sobie jesienny poranek. Dziecko wychodzi z domu. Jego rodzice są w pracy. Ono samo idzie poboczem i widzi autobus, który właśnie zbliża się do przystanku. Z drugiej strony nadjeżdżają samochody. Przejeżdża jeden, drugi, trzeci, … Dziecko spogląda w jedną stronę, potem w drugą. Cały czas widzi sznur samochodów.
Autobus nie będzie czekał w nieskończoność. Trzeba więc znaleźć lukę między pojazdami. W tej jednej chwili maluch podejmuje decyzję na wagę życia, bo wystarczy kierowca, który nie zauważy dziecka, zbyt duża prędkość, błąd w ocenie odległości albo nagły ruch najmłodszego uczestnika ruchu. I wtedy nie będzie już ważne, czy dziecko znało zasady ruchu drogowego.

1 godzina temu














