Zadałem AI pytanie, kto jest właścicielem 100 ha ziemi wokół sanktuarium w Gietrzwałdzie? No i odpowiedź, iż właścicielem gruntów otaczających bezpośrednio sanktuarium, w tym tzw. Błoni Gietrzwałdzkich, jest Parafia Rzymsko-katolicka Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Gietrzwałdzie.
Ale istnieją też grunty dawnego PGR Łajsy, które kiedyś przejęła firma „Rolłajsy”, Sp. Z.o.o.
To właśnie te tereny planował zakupić Lidl, ale dzięki protestom społecznym i energicznym działaniom Komitetu Obrony Gietrzwałdu udało się plan udaremnić. Pozwolenie na budowę wydał Lidlowi starosta olsztyński, a radni z Gietrzwałdu jednogłośnie poparli projekt. Wójtowi gminy Gietrzwałd, Janowi Kasprowiczowi, jest z Sanktuarium raczej nie po drodze. Argumentował, z jednej strony, iż inwestycja tego typu jest niezbędna, aby zasilić lokalny budżet i stworzyć tak potrzebne tu miejsca pracy, z drugiej miał pozwolić Lidlowi na trzy lata bez płacenia podatków z opcją na dalsze trzy!
Wszyscy rozpoznajemy Lourdes czy Fatimę. Te małe, nikomu nie znane wcześniej miejscowości, stały się dzięki objawieniom ośrodkami tętniącymi życiem i zapewniającymi mieszkańcom utrzymanie.
Nie wiem na pewno, ale czyż też nie jest tak, iż przeciętny Warmiak, może woli chodzić do biura niż wynajmować pielgrzymom pokoje?
Nie bez znaczenia jest tu spuścizna z czasów komuny, gdy dbano, aby to miejsce objawień Matki Boże było jak najmniej znane.
To tamte służby bezpieczeństwa nie zgodziły się, aby nasz Papież odprawił mszę na Gietrzwałdzkich Błoniach tłumacząc się niemożnością zapewnienia mu bezpieczeństwa.
W Lourdes czy w Fatimie, tłum jest międzynarodowy, o Gietrzwałdzie za bardzo chyba w Europie nie wiadomo. Można to zmienić, ale to praca, także dla kościoła. Walkę z Lidlem wygrał Komitetu Obrony Gietrzwałdu, czyli organ społeczny. Ale, jak długo będą w stanie walczyć?
Film Pana Brauna “Gietrzwałd 1877. Wojna światów” na pewno przysłużył się temu miejscu, ale to za mało. Wydaje się, iż potrzeba dwóch czynników równocześnie; spowodowania, aby w świadomości wiernych z całego świata pojawiły się objawienia Matki Boskiej Gietrzwałdzkiej skłaniające ludzi do pielgrzymowania do tego miejsca z równoczesnym wzrostem stosownej bazy turystyczno – noclegowej.
Watykan nie zatwierdził tutaj dotąd żadnego „cudu kanonicznego”, ale od 1877 roku istnieje „Księga Łask” w której odnotowano setki udokumentowanych przypadków uzdrowień duchowych, wyjść z ciężkich chorób oraz rozwiązanych problemów rodzinnych. W czasie objawień, Matka Boża pobłogosławiła też lokalne źródełko.
Proboszczowie z całej Polski i ci, polonijni mogą tu mieć istotne zadanie do spełnienia. Trudno pominąć Episkopat i zakony posługujące zagranicą, niekoniecznie w parafiach polskich. Wychodzi na to, iż potrzeba pracy u podstaw albo kolejnego cudu! Ale Matka Boska już zrobiła swoje, teraz czas na nas!
Jest dobry początek, bo w Ogrodach Watykańskich 30 czerwca tego roku uroczyście odsłonięto mozaikę Matki Bożej Gietrzwałdzkiej. W przyszłym roku przypadnie 150-ta rocznica objawień. Zarówno KEP jak i Prezydenci Duda i Nawrocki zaprosili Papieża Leona XIV na obchody. Z powodu roku wyborczego, wizyta papieska będzie raczej przesunięta na 2028, ale przedstawiciel Stolicy Apostolskiej ma się pojawić.
Rocznie przybywa do Gietrzwałdu 300 000 do 600 000 pielgrzymów. W roku jubileuszowym spodziewany jest milion. W przypadku Lourdes mówimy o 4 do 6 milionach osób. Dla porównania, do Fatimy, w 2025, przybyło ok. 6.5 miliona.
Ciekawe też, jak się to stało, iż Lidl akurat wybrał to miejsce? Czy przypadek? Przytoczę tu skrót fragmentu z niezwykle ważnej książki „Na Skraju Imperium” (Goniec publikował ją w odcinkach): Mieczysław Jałowiecki wspomina tam niemieckiego bauera, Augusta Schmidta, pedantycznego rolnika z Prus Wschodnich mającego gospodarstwo niedaleko granicy. Schmidt wylał na swym terenie szereg betonowych platform uchodzących za fundamenty pod silosy, czy inne budynki. Zasłona spadła w 39 roku. Platformy okazały się stanowiskami dla niemieckiej ciężkiej artylerii. Co to ma wspólnego z Gietrzwałdem?
Na pewno nie wiem, ale jeden powód może być podobny do tamtego, sprzed 39 roku. Postawienie niemieckiej stopy na tym bardzo strategicznym terenie pod płaszczykiem komercyjnego zaplecza jakim jest niemiecki przecież Lidl. Tym co uważają mnie za oszołoma napomknę, iż np. w Stanach Chińczycy wykupili tereny w okolicy 19 baz wojskowych. W Kanadzie pojawiają się informacje, iż podobny proceder ma miejsce na Nowej Funlandii. Przypadek?
Inny powód wyjaśnia film Pana Brauna. Matka Boska już raz uniemożliwiła tutaj imperialne zapędy. Wychodzić może na to, iż Niemcy jednak mocno wierzą w Jej potęgę i obawiają się, iż może im ponownie pokrzyżować plany. Dmuchają więc na zimne dbając, aby nie powstała tu przez przypadek druga Częstochowa.
Wspomniałem o Lidlu, ale jeszcze w kwietniu tego roku gmina przedstawiła dalsze plany zagospodarowania. Widać to na mapce upublicznionej na portalu Wnet.fm. Oprócz hal przemysłowych i magazynów mówiło się 7-mio hektarowej farmie fotowoltaicznej usytuowanej na Błoniach Gietrzwałdzkich, gdzie realizowane są uroczystości związane z objawieniami Matki Bożej.
https://wnet.fm/2026/03/30/gietrzwald-znow-pod-presja-komitet-alarmuje-wokol-sanktuarium-planowane-sa-hale-przemysl-i-farma-fotowoltaiczna
Z wiadomości prasowych wynika, iż tych szaleństw jak na razie nie zatwierdzono, choć są dalej na planach. Komitet Obrony Gietrzwałdu pod kierownictwem Pana Jacka Więcka walczy, ale gmina nie ustaje w zapędach industrializacyjnych.
Pamiętajmy, iż Sanktuarium w Gietrzwałdzie to dobro narodowe. To miejsce jedynych w Polsce objawień maryjnych oficjalnie uznanych przez Kościół katolicki.
Sporo powyższych informacji podaję dzięki portalom „Debata”, z Olsztyna, „Opinie Olsztyn” a także Wnet.fm.
Postanowiłem przestudiować dostępny życiorys Ursuli von der Leyen.
https://en.wikipedia.org/wiki/Ursula_von_der_Leyen
Cząstka „von” (z niem. „z” lub „od”) w niemieckich nazwiskach tradycyjnie oznacza pochodzenie szlacheckie. Wskazywała ona na miejscowość lub posiadłość, z której wywodził się ród.
Menonicka rodzina von der Leyen wzbogaciła się w dziewiętnastym wieku sprzedając i tkając jedwab, aczkolwiek pierwszy znany członek rodziny był wspomniany aż w 1579 roku. Działał wtedy w sektorze pasmanterii, a nazwisko pochodzi od wioski Leye. Rodzina pod protektoratem Fryderyka Wielkiego stała się monopolistą jedwabnym w Prusach. Nie chcę przytaczać tu historii rodu, ale w 1804, sam Napoleon zwizytował ich posiadłość w Krefeld. Rok później zaowocowało to tytułem barona.
Nitka rodowa pani Ursuli to też arystokracja; ród Albrechtów z Hanoweru pomieszany po drodze z krwią z Nowego Świata. Carl Albrecht, kupiec bawełny ożenił się bowiem z Mary Ladson Roberts, wnuczką majora armii konfederackiej. Interesujące, iż protoplaści tamtej linii wydawali się mieć coś wspólnego z wcześniejszym handlem niewolnikami.
Tak więc Ursula Albrech wyszła za mąż za Heiko von der Leyen i zasiliła ród siedmiorgiem dzieci. Jej ojciec był jednym z pierwszych urzędników europejskich. Biegła w niemieckim i francuskim i oczywiście w angielskim. Krótki pobyt w Londynie zaowocował dyplomem z London School of Economics, 1978. W 1987 doszedł tytuł lekarski ze szkoły medycznej w Hanowerze; jej mąż jest też lekarzem. Potem jeszcze cztery lata w USA, gdzie Heiko wykładał na Stanford University, a ona matkowała dzieciom, choć znajdowała czas, aby chodzić na wykłady jako wolny słuchacz.
Za to po powrocie, w końcówce lat 90-tych pani Urszula włącza się do polityki. Już w latach 2003-2005 zostaje ministrem w rządzie Dolnej Saksonii. Zaraz potem wchodzi do rządu federalnego. Najpierw jako Minister Pracy i Spraw Socjalnych (Tłumaczenie LD), a potem jako Minister Obrony. Mocno związana z Merkel, wysoko oceniana w NATO, w 2019 zostaje wybrana szefową Komisji Europejskiej.
Po co o tym pisać i wiedzieć? Otóż formalnie, arystokracja przestała istnieć w Niemczech wraz konstytucją weimarską z 1919 roku. Zniesiono tytuły i przywileje. Tym niemniej zachowała ogromne majątki i wpływy w biznesie oraz przede wszystkim w polityce.
Mam przykłady – jeździmy do znajomych do Köfering koło Regensburga i tamtejszy pałac należy nieprzerwanie od 1569 roku do hrabiów von und zu Lerchenfeld.
Podobnie jest z okolicznymi lasami. Tak samo, tuż obok w Regensburgu. Tamtejszy kompleks pałacowy (Schloss St. Emmeram) należy do arystokratycznego rodu Thurn und Taxis.
Oni przegrali wojnę, ale arystokracji włos z głów nie spadł. Co stało się polską arystokracją i jej majątkami? Jakaś niewidzialna ręka pilnuje, aby nic się tu nie odrodziło.
Dlaczego to takie ważne? Ano, bo to są prawdziwe elity państwa, a my takowych nie mamy. Mówi się u nas o elitach rządzących, ale to zwykłe nowobogactwo polityczne a zakupienie dworku czy pałacu tego faktu nie zmienia.
Jedne z najważniejszych cech elit to: realny wpływ na kierunek rozwoju państwa a w szczególności bycie depozytorem długofalowych strategii państwowych. Inna cecha to niezależność majątkowa pozwalająca na względną niewrażliwość na naciski finansowe (Choć w przypadku pani Ursuli, od skandali finansowych, aż dymi. Jednak potencjalne, szemrane interesy z Pfizerem mają głównie wpływ na kraje unijne włącznie z Polską).
To dzięki takim elitom plan „Mitteleuropa” z 1915 roku, zakładający niemiecką hegemonię w Europie jest cierpliwie i systematycznie wdrażany w życie, bez względu na zmieniające się warunki zewnętrzne i dzisiaj jest bliższy sfinalizowania, niż kiedykolwiek. Pani von der Leyen przeszła intensywny „grooming” wynikający z tradycji rodzinnej i uzyskała otrzaskanie międzynarodowe. Pewno, przynajmniej niektórzy z nas, mocno zżymają się na jej poczynania, ale ona po prostu dobrze wykonuje swoje zadanie. Życzę naszym politykom takiej konsekwencji w działaniu i poświęcenia dla sprawy p.t. Polska!
•••
Jestem w dalszym ciągu we Francji; 39 stopni to już sporo. Na szczęście hotelowa klimatyzacja działa. Na dodatek, w nocy temperatura spada do około dwadzieścia stopni, co pozwala otworzyć okna. Także, wcześnie rano jest znośnie; mam do tramwaju 250 metrów, potem dziesięć minut w klimatyzowanym wagonie, potem jakieś pół kilometra przez mostek nad autostradą i wejście do biura. Mamy szczęście, nasze biura są klimatyzowane, choć to tutaj nie jest regułą. Mój młody szef, z kanadyjskimi przyzwyczajeniami, chce temperatur niższych niż reszta grupy, ale on nie bierze pod uwagę, iż oni potem muszą wrócić do mieszkań, gdzie klimatyzacji nie ma. Jedną z przyczyn są przepisy wynajmu, które zabraniają lokatorom instalowania urządzeń, które ingerowałyby w strukturę budynku, czy zmieniały wygląd zewnętrzny. Przenośne klimatyzatory z rurą to chyba jedyna opcja nie wymagająca kłopotliwych zatwierdzeń.
Żona jednego z pracowników ma na dniach urodzić dziecko. Bycie w mieszkaniu, nosząc dodatkowe, jakieś dziesięć kilo ciała to męczarnia. Na najgorętszych kilka dni przenieśli się do okolicznego hotelu. On sam sprawdził wszystkie sklepy on-line sprzedające urządzenia do klimatyzacji w promieniu pięciuset kilometrów od Paryża; stan magazynowy zero!
Powrót do hotelu jest trochę gorszy, bo około szóstej po południu temperatury są najwyższe. Przejście nad autostradą nie daje żadnego schronienia, na dodatek trzeba wejść po schodach pod górkę. Po drodze z tramwaju okazuje się, iż praktycznie cała pracownia zatrzymała się na piwie w restauracji obok deptaku. Dosiadam się. Stoliki stoją na chodniku. W środku nie ma chyba klimatyzacji. Zamawiam piwo. Nikt nie śpieszy się po pracy do domu, bo prawdopodobnie w każdym mieszkaniu jest pod czterdzieści stopni a tu, na świeżym powietrzu jest znośnie.
W czwartek jadę na lotnisko, bo wracam do Toronto. Zamawiam Bolta. Kierowca to Algierczyk. Klimatyzacja w samochodzie niby działa. Kierowca pokazuje mi wyloty powietrza skierowane na tylne siedzenia. Ale to kilka daje. On jest przyzwyczajony do takiego ciepła. Siedzę nieruchomo i to pomaga.
Na lotnisku jest za to w porządku, jedynie samolot opóźniony z powodu jakiejś usterki.
Potem będzie lepiej. Mam „upgrade” do klasy premium więc Airfrance zaraz na wstępie poda szampana.
Leszek Dacko


![[FOTO] Nawałnica nad miastem: powalone drzewa, zalane drogi i piwnice](https://img.bielskiedrogi.pl/ib/bb3eb58839b04d5b3af77ed2c701be5c/7/2026/07/2026_07_19_16_11_09_whatsapp_096e.png)












