Na warszawskim Bemowie pojawiła się „tabliczka pamięci” dzikom. Przy ul. Wolfkego na placu zabaw służby usunęły 12 młodych i 4 dorosłe dziki. Mieszkańcy dzielą się na zwolenników i przeciwników tej decyzji.
Dopóki dziki nie stanowią zagrożenia dla ludzi, Lasy Miejskie nie podejmują żadnych działań.
„Interwencja była konieczna”
Jak mówi Łukasz Karabowicz z Lasów Miejskich w Warszawie, w tym przypadku służby musiały interweniować, to był środek osiedla.
– Monitorowaliśmy sytuację. Do momentu, kiedy te dziki nie weszły już bezpośrednio na ten obszar placu zabaw, nie reagowaliśmy. To nie jest sytuacja bezpieczna dla mieszkańców, dla ludzi. Stosujemy przede wszystkim odłów z uśmierceniem. Na terenie miasta nie możemy używać broni, nie możemy używać kul, więc dziki są usypiane. W asyście lekarza weterynarii jest podawany odpowiedni środek usypiający – podkreśla.
Według inwentaryzacji warszawskich Lasów Miejskich w stolicy w tamtym roku było około 3 tys. dzików.

2 godzin temu













