Po medalowej zdobyczy Kacpra Tomasiaka liczymy na kolejne sukcesy Polaków podczas Zimowych Igrzysk Olimpijskich.
Wzrok mazowieckich kibiców jest dziś skierowany na postać Marka Kani – to panczenista z Warszawy ma realną szansę na podium. To jego drugie igrzyska olimpijskie.
Ma już na koncie cenne doświadczenie olimpijskie z Pekinu, gdzie zajął 16. miejsce na 500 metrów.
Jak sam mówił, teraz w 100 procentach jest skoncentrowany na dobrym starcie.
– Staram się skupiać na swojej robocie do wykonania.Trenujemy ostatnie szlify. Czuję się dobrze, co też widać po ostatnim Pucharze Świata. Wiem od początku sezonu, iż stałem się na bardzo dużo. Cieszę się, iż w końcu mogę to pokazać na koniec sezonu. Zobaczymy, jak będzie tutaj. Na razie moje odczucia z lodu są dobre i mam nadzieję, iż tak zostanie – mówi.
Podczas zawodów kontrolnych w Salt Lake City w listopadzie, Kania ustanowił rekord kraju.
Jednak podczas kolejnych zawodów Pucharu Świata jego kolega z reprezentacji, Damian Żurek, pojechał jeszcze szybciej, ustanawiając nowy, aktualny rekord Polski.
Rywalizacja między zawodnikami
Jak uważa prezes Polskiego Związku Łyżwiarstwa Szybkiego Rafał Tataruch, rywalizacja między zawodnikami może być ozdobą tych igrzysk.
– Nie chciałbym, żeby tak właśnie było. Walka między nimi tylko wspomaga ich w tej rywalizacji. To tylko na plus. o ile mają sobie coś tam do udowodnienia w sportowych warunkach i ma im to pomóc w tej szybkości challenge'u pomiędzy nimi,
to tylko powinniśmy mieć brawo – wskazuje.
Kania od lat związany jest z łyżwiarską Legią, z którą często ćwiczy na lodowisku Stegny.
Finał mężczyzn na 1000 metrów rozpocznie się o 18:30
Kania był sportowcem stycznia 2025 roku w Polskim Radiu RDC

1 godzina temu





![Interwencja na wysokości. Sytuacja była poważna - musieli zdążyć, zanim się pogorszy! [ZDJĘCIA]](https://www.eostroleka.pl/luba/dane/pliki/zdjecia/2026/straz_kadzidlo_odsniezanie.jpg)









