Egzamin na prawo jazdy: czas na zmiany
13 lat — tyle czasu minęło od ostatnich wyraźnych zmian w systemie egzaminowania kierowców. Ministerstwo Infrastruktury stwierdziło, iż najwyższa pora na kolejne reformy, o czym poinformowano oficjalnie 30 marca.
- Na bazie dotychczasowych doświadczeń polskich i europejskich, postanowiliśmy ten system zreformować, gdyż wymaga gruntownych zmian. Naszym celem jest budowa nowoczesnego, przyjaznego i spójnego systemu, który skutecznie zweryfikuje umiejętności kandydatów na kierowców — tłumaczył wiceminister Stanisław Bukowiec.
Główną — i budzącą największe emocje zmianą — jest likwidacja części praktycznej egzaminu na placu manewrowym. Zadania zwane popularnie „łukiem” i „górką” miałyby więc odejść w zapomnienie.
Ministerstwo powołuje się na praktyki stosowane w wielu krajach europejskich, gdzie tego typu egzamin już nie funkcjonuje, gdyż stawia się na weryfikację umiejętności w codziennym ruchu drogowym.
Plac manewrowy nie zniknie jednak na etapie szkolenia, co jest wręcz koniecznością w przypadku początkujących kursantów.
Poprawki nie tylko w praktyce
Reformę przejdzie także egzamin teoretyczny na prawo.
- Przede wszystkim zostanie ograniczona liczba pytań, które będą odpowiadały aktualnym realiom ruchu drogowego. Pytania i odpowiedzi będą jawne i dostępne w przejrzystej formie. Ich liczba w katalogu zostanie zredukowana, w tej chwili jest ich ponad 3,5 tys. i nie zawsze odpowiadają na sytuacje, z jakimi nowy kierowca spotyka się na drodze — wyjaśnia ministerstwo.
Pytania zawarte w zreformowanym egzaminie mają odzwierciedlać rzeczywiste sytuacje na drodze, sprawdzając, czy kierowca potrafi zachować ostrożność wobec innych, podejmować adekwatne decyzje w konkretnych warunkach i przewidywać zagrożenia.
Plany resortu zakładają również utworzenie w miejsce Komisji do spraw weryfikacji i rekomendacji pytań egzaminacyjnych Centrum Egzaminowania podległego Ministerstwu Infrastruktury.
Na wejście zmian w życie należy jeszcze poczekać. Pomysł na razie trafił do wykazu prac legislacyjnych rządu. Rewolucji w WORD-ach należy więc spodziewać się nie wcześniej niż w 2027 roku.
Reforma okiem instruktora: „Górka jest bardzo potrzebna”
Wokół zapowiadanych przez ministerstwo zmian narosło sporo pytań i wątpliwości. Abstrahując od opinii samych kandydatów na kierowców, podzielone są też zdania doświadczonych instruktorów jazdy. Postanowiliśmy więc zasięgnąć języka u jednego z nich. W rozmowie z KCI Wojciech Różański przedstawia swoją perspektywę. Jego zdaniem potrzeba zmian, nie rewolucji.
- Uważam, iż należy dokonać zmian w części praktycznej egzaminu, ale egzaminator powinien się wcześniej upewnić, jakie jest panowanie nad pojazdem kandydata na kierowcę. Żeby chociaż na poziomie minimum było przekonanie, iż ta osoba poradzi sobie na mieście — twierdzi nasz rozmówca — Wydaje mi się, iż „górka” jest bardzo potrzebna. Za to „łuk” mógłby ulec pewnej modyfikacji — dodaje.
W ocenie Wojciecha Różańskiego obecne wymogi na „łuku” są na tyle surowe, iż niewielki błąd potrafi spowodować zakończenie egzaminu. A to, zdaniem instruktora, wcale nie oznacza, iż egzaminowany nie dałaby sobie rady w ruchu miejskim.
Dyrektor WORD ocenia plany resortu
O zdanie zapytaliśmy również dyrektora Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego w Łodzi, Michała Gogolewskiego. Szef WORD uważa, iż zasady panujący w tej chwili na egzaminach nieco odstają od realnych potrzeb, choć — podobnie jak nasz poprzedni rozmówca — nie jest zwolennikiem rewolucji.
- Czekamy, w jakiej formie ministerstwo zmodyfikuje zasady. Myślę, iż nie będzie pełnej likwidacji egzaminu na placu manewrowym, bo jednak jakiś element panowania nad pojazdem trzeba egzaminatorowi wykazać, zanim wyjedzie się w ruch drogowy — mówi Michał Gogolewski.
A jakich zmian dokonałby dyrektor, gdyby to do niego należał decydujący głos?
- Na pewno zmodyfikowałbym zadanie nr 1, czyli przygotowanie do jazdy. Kiedyś tego nie było, później zostało wprowadzone, następnie okrojone z pewnych elementów. jeżeli chodzi o jazdę pasem ruchu [„łuk” - przyp. red.], należałoby to również zmodyfikować, bo pokazuje ona w pewien sposób umiejętności jazdy zdających, zatrzymywanie się itd. Natomiast tak naprawdę w ruchu drogowym taki pas ruchu nie występują, a choćby o ile występuje, to być może należałoby w jakiś sposób udostępnić osobom egzaminowanym korekty — twierdzi dyrektor.
A co z ruszaniem na wzniesieniu, czyli popularną „górką"?
- Musimy pamiętać o tym, iż w ruchu drogowym, w zależności od miasta i WORD-u, może być tak, iż wyjeżdżając na miasto, możemy w ogóle nie zatrzymać się gdzieś na wzniesieniu i nie wykazać się umiejętnością ruszania.
Michał Gogolewski dostrzega potrzebę przeanalizowania obecnej formy egzaminu teoretycznego, którego zdawalność oscyluje w granicach zaledwie 50 procent.
- Mamy stosunkowo spory odsetek osób, które tej teorii nie zdają, mimo iż baza tych pytań jest dostępna i mogą się tego nauczyć. I teraz pytanie jest takie: czy to dowodzi tego, iż te osoby się nie uczą, czy to dowodzi tego, iż te pytania są nie do końca spójne z rzeczywistością, z którą się spotykamy w ruchu drogowym? Więc tutaj należałoby sobie odpowiedzieć najpierw na to pytanie, a dopiero wykonywać jakieś modyfikacje — uważa dyrektor WORD.

2 godzin temu









