Eksperci ostrzegają przed lawiną usterek. Instalacje w blokach PRL na granicy wytrzymałości

1 godzina temu

Bloki z wielkiej płyty od dekad są symbolem trwałości i masowego budownictwa mieszkaniowego. Konstrukcje wciąż stoją stabilnie, ale problem narasta w ich wnętrzu. Instalacje wodno-kanalizacyjne, montowane w latach 60., 70. i 80., w wielu budynkach nie były wymieniane od momentu oddania ich do użytku. Eksperci ostrzegają, iż w ciągu najbliższych 3–5 lat mogą zacząć pojawiać się masowe awarie – od spadku ciśnienia wody po poważne zalania mieszkań. Czas, który przez lata działał niezauważalnie, dziś staje się największym przeciwnikiem mieszkańców.

Fot. Warszawa w Pigułce

Nadchodzi krytyczny moment dla bloków z wielkiej płyty. Instalacje wchodzą w strefę wysokiego ryzyka

Bloki z wielkiej płyty przez lata uchodziły za konstrukcje trwałe i odporne na upływ czasu. Dziś eksperci coraz częściej zwracają uwagę na inny problem. Nie chodzi o ściany czy stropy, ale o instalacje wodne i kanalizacyjne, które w wielu budynkach pracują nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat. jeżeli nie zostaną zmodernizowane, w ciągu najbliższych 3–5 lat mogą zacząć psuć się masowo.

W wielu blokach zbudowanych w latach 60., 70. i 80. instalacje wodno-kanalizacyjne nigdy nie były wymieniane. Stosowane wówczas rury stalowe i żeliwne miały określoną trwałość, szacowaną na kilkadziesiąt lat. Ten okres w wielu przypadkach już minął. Problem polega na tym, iż degradacja rur postępuje powoli i od środka. Przez długi czas instalacja działa pozornie bez zarzutu. Osad i kamień odkładają się na ściankach, korozja stopniowo osłabia materiał, a przekrój rur się zmniejsza. Skutki są widoczne dopiero wtedy, gdy dochodzi do rozszczelnienia lub pęknięcia.

Fakty i tło sprawy

Eksperci wskazują, iż największe ryzyko dotyczy stalowych rur ocynkowanych, które były standardem w budownictwie mieszkaniowym w drugiej połowie XX wieku. Wiele z nich pracuje dziś znacznie dłużej, niż przewidywały pierwotne normy techniczne.

Degradacja instalacji rzadko jest widoczna z zewnątrz. Rura może wyglądać solidnie, a jednocześnie być niemal całkowicie wypełniona rdzą i osadem. Wystarczy nagła zmiana ciśnienia wody, by doszło do awarii. Najczęściej pierwszym sygnałem problemu nie jest usterka w mieszkaniu właściciela, ale zalanie lokalu piętro niżej.

Najpierw sufit u sąsiada

Typowy scenariusz awarii zaczyna się od wilgotnej plamy na suficie u sąsiada z niższego piętra. Pojawia się kapanie wody, puchnie podłoga, konieczne jest osuszanie i kucie ścian. Dopiero wtedy okazuje się, iż przyczyną była stara rura ukryta w ścianie, która pękła po latach eksploatacji.

Takie awarie oznaczają nie tylko koszty naprawy instalacji, ale także szkody w mieszkaniach i długie spory z ubezpieczycielem.

Te rury są najbardziej zagrożone

Największe ryzyko dotyczy:
– stalowych rur ocynkowanych,
– instalacji, które nie były modernizowane od momentu oddania budynku do użytku,
– pionów wodno-kanalizacyjnych w blokach z lat 60.–80.

Eksperci podkreślają, iż problemem nie jest pojedyncza awaria, ale skala. W wielu budynkach instalacje osiągają podobny wiek, co oznacza, iż usterki mogą zacząć pojawiać się lawinowo.

Instalacja wysyła sygnały ostrzegawcze

Stare instalacje często dają sygnały, których nie należy ignorować. Do najczęstszych objawów należą:
– nietypowe szumy i stuki w ścianach,
– wyraźnie obniżone ciśnienie wody,
– mętna lub brunatna woda w kranie,
– częste zapowietrzanie instalacji.

Takie symptomy mogą świadczyć o zaawansowanej korozji lub znacznym zmniejszeniu przekroju rur. Regularne przeglądy i szybka reakcja mogą opóźnić poważną awarię, ale nie zastąpią modernizacji.

Czas nie działa na korzyść

Konstrukcje z wielkiej płyty były projektowane z myślą o wieloletniej trwałości i – przy odpowiednim utrzymaniu – mogą służyć jeszcze długo. Instalacje wewnętrzne rządzą się jednak innymi prawami. Ich żywotność jest ograniczona i zwykle znacznie krótsza niż samych budynków.

Wspólnoty i spółdzielnie mieszkaniowe coraz częściej planują etapową wymianę pionów wodno-kanalizacyjnych. Jednorazowa modernizacja całego budynku to ogromny koszt, ale brak działań może oznaczać serię awarii, zalania i rosnące wydatki na doraźne naprawy.

Eksperci są zgodni: najbliższe 3–5 lat będzie najważniejsze dla wielu bloków z czasów PRL. To moment, w którym instalacje osiągają granicę swojej wytrzymałości.

Co to oznacza dla mieszkańców

Dla właścicieli mieszkań oznacza to konieczność większej czujności i zainteresowania stanem technicznym instalacji. Warto:
– interesować się planami modernizacji we wspólnocie lub spółdzielni,
– reagować na pierwsze objawy problemów z wodą,
– sprawdzić zakres ubezpieczenia mieszkania,
– przygotować się na możliwe prace remontowe w najbliższych latach.

Zaniedbania mogą okazać się znacznie droższe niż planowana wymiana instalacji.

Artykuł został przygotowany na podstawie obowiązujących przepisów prawa oraz rzetelnych źródeł branżowych.

– Ustawa z 7 lipca 1994 r. – Prawo budowlane
– Rozporządzenie Ministra Infrastruktury w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie
– Opinie i analizy ekspertów branży instalacyjnej
– Praktyka zarządców nieruchomości i spółdzielni mieszkaniowych

Idź do oryginalnego materiału