
Krzysztof Ogiolda: Tylko w ubiegłym roku Polacy kupili leków na receptę za blisko 33,5 miliarda złotych. O 13 procent więcej niż w 2024. Dlaczego tak dużo?
Anna Stachlińska: Dodam do tego inne dane. Mamy w kraju 3 tysiące aptek przyjmujących zwroty. W tym samym 2025 roku pacjenci zwrócili do nich 750 ton leków przeterminowanych lub takich, które im zostały i uznali je za niepotrzebne.
– Z uporem pytam, dlaczego?
– Nie ma prostej odpowiedzi. Jeden z mechanizmów jest taki: Pacjent dostał receptę i wykupił leki z wyprzedzeniem na kilka miesięcy. Ma takie prawo i ono ma mu pomóc, by nie musiał chodzić do apteki co miesiąc. Ale np. okazuje się po zużyciu pierwszego opakowania, iż źle ten lek toleruje. Reszta idzie na zmarnowanie. Inna możliwość: Lekarz dostał dodatkowe wyniki badań i zmienił choremu kurację. Wykupione lekarstwa zostają, pacjent idzie do apteki po nowe. Albo – to niestety częste zjawisko – chory przyjmuje lekarstwa i, co zrozumiałe, czuje się lepiej.
Dochodzi do wniosku, iż jest już zdrowy i przestaje je zażywać. Częstą praktyką jest kupowanie leków na wszelki wypadek. Bo jak już są, no to wezmę. Najlepiej dwa, trzy albo i pięć opakowań. Żeby nie zabrakło.
– Nie ma choroby, którą dałoby się wyleczyć jednym lekiem…
– Na pewno do leczenia nadciśnienia czy cukrzycy stosujemy kilka preparatów. Choć czasem te substancje zostały połączone w jednej tabletce. Zwykle jest tych leków więcej, ale dobiera je lekarz. I to jest zasadniczo bezpieczne. Gorzej, iż jak idziemy do gabinetu, oczekujemy, iż zawsze dostaniemy receptę. Bez niej pacjent ma wrażenie, iż może nie został potraktowany poważnie.
– Jakie jeszcze zachowania pacjentów mogą być niebezpieczne?
– Idziemy do apteki i prosimy o lek X bez recepty. Dlaczego? – pyta farmaceuta. Bo koledze pomógł albo bo sąsiadka go brała. To nieporozumienie, przecież każdy organizm jest inny. Kolejne niebezpieczeństwo powstaje, gdy próbujemy sami leczyć efekty leczenia. Przykład: Ktoś bierze leki na ciśnienie i pojawia się kaszel. To kupuje także lek na kaszel. A jak ten drugi skutkuje zaparciami, to sięga po trzeci – przeciw zaparciom. Zamiast poprosić lekarza, by ten pierwszy lek powodujący kaszel zastąpił innym.
– Co jeszcze pacjent zrobić może lub powinien?
– Chwała pacjentom świadomym, którzy idąc do lekarza, mówią mu, jakie leki biorą. Warto o tym powiedzieć także farmaceucie. Albo jeszcze lepiej, idąc na wizytę do specjalisty, wypisać sobie karteczkę z nazwami leków, jakie przyjmujemy.
To pomaga także bardzo, jeżeli taki pacjent znajdzie się nagle w szpitalu. Tych świadomych pacjentów na szczęście przybywa. Bo ostatecznie chodzi o bezpieczeństwo terapii. Leki wchodzą w interakcję nie tylko ze sobą. Także z pożywieniem. Więc jeżeli zalecono nam, by brać jakąś tabletkę na czczo, to ma znaczenie. Ten lek ciężko się przedostaje do naszego krążenia. Potrzebuje wolnej przestrzeni, żeby dostał się tam, gdzie ma działać. Warto dać mu choć pół godziny, nim zjemy śniadanie, by się wchłonął. I jeszcze jedno. Leki popijamy wodą.
– Kiedy kupujemy samochód, droższy zwykle jest lepszy od tańszego. Z lekami już tak prosto nie jest?
– W żadnym wypadku ta analogia nie musi zachodzić. Leczymy pacjenta, a nie stosujemy leki. Powtórzę: Każdy organizm jest inny. Zdarza się, iż pacjentowi pomagają właśnie leki tańsze. To nie cena decyduje. Korzystając z zamienników, w żaden sposób nie zmieniamy kuracji. Zamiennik ma tę samą farmakologicznie substancję. Nazwę na pudełku nadaje producent. Jak imię. Wybór zamiennika jest zmianą nazwy, nie terapii. Więc o tańsze odpowiedniki można w aptece pytać. Ale i pamiętać, iż zwłaszcza dla najnowszych leków czasem ich nie ma.
– Ogarnia mnie złość, kiedy widzę w telewizji reklamy zachęcające, żeby zjeść coś, co mi nie służy, bo np. boli mnie po tym wątroba. Ale to nic, bo zaraz potem połknę tabletkę X i będzie dobrze.
– Proszę pamiętać, iż w trosce o dobro pacjentów reklama leków sprzedawanych na receptę jest w Polsce prawnie zabroniona. Równie ważne jest, iż żaden lekarz ani farmaceuta nie może brać i nie bierze udziału w reklamach leków bez recepty, suplementów czy innych tego typu substancji. W ich role wcielają się aktorzy. Przyznaję, iż bywają bardzo przekonujący. I niech to wystarczy za mój komentarz do tego pytania.
***
Odważne komentarze, unikalna publicystyka, pasjonujące reportaże i rozmowy – czytaj w najnowszym numerze tygodnika „O!Polska”. Do kupienia w punktach sprzedaży prasy w regionie oraz w formie e-wydania

1 godzina temu











