Eksplozja na Lotnisku Chopina. Służby w akcji

1 godzina temu

Wtorkowy poranek na warszawskim Okęciu przyniósł niebezpieczne zdarzenie, które postawiło na nogi służby lotniskowe i państwowe. W pojeździe zajmującym się wywozem nieczystości doszło do eksplozji nieznanego materiału. Choć władze portu zapewniają, iż pasażerowie byli bezpieczni, medialne doniesienia sugerują rozbieżności w ocenie przebiegu akcji ratunkowej.

Fot. Warszawa w Pigułce

Do incydentu doszło we wtorek, 3 lutego. Miejscem zdarzenia była rampa rozładunkowa zlokalizowana na styku terenów cywilnego portu lotniczego oraz 1. Bazy Lotnictwa Transportowego. Podczas rutynowych czynności związanych z wywozem odpadów, wewnątrz śmieciarki nastąpił wybuch. Rzecznik lotniska uspokaja jednak, iż strefa ta jest całkowicie wyłączona z ruchu pasażerskiego.

Oficjalne stanowisko: Pełna kontrola i brak zagrożenia

Przedstawiciele Lotniska Chopina natychmiast po zdarzeniu starali się tonować nastroje, wskazując na peryferyjne położenie miejsca eksplozji. Piotr Rudzki, kierownik działu komunikacji portu, w rozmowie z mediami podkreślał, iż bezpieczeństwo podróżnych nie zostało naruszone.

Do zdarzenia doszło w miejscu odosobnionym, oddalonym od strefy pasażerskiej. Nie było żadnej potrzeby ewakuacji – powiedział portalowi TVP.Info Piotr Rudzki.

Według zapewnień rzecznika, incydent nie zakłócił harmonogramu startów i lądowań, a służby zadziałały zgodnie z przyjętymi schematami. Procedury bezpieczeństwa miały zostać wdrożone natychmiastowo i skutecznie.

Nie było konieczności ewakuacji. Wszystkie procedury zadziałały. Nie wpłynęło to w żaden sposób na sytuację operacyjną lotniska. Do zdarzenia doszło w miejscu odosobnionym, do którego dostęp mają tylko pracownicy − i to też nie wszyscy pracownicy lotniska – wyjaśnił Rudzki.

Medialne doniesienia o paraliżu decyzyjnym

Zupełnie inny obraz sytuacji wyłania się z informacji, do których dotarli dziennikarze portalu Onet. Według ich ustaleń, do wybuchu mogło dojść później, około godziny 9:00, a reakcja służb nie była tak natychmiastowa, jak sugerują oficjalne komunikaty. Informatorzy wskazują na chaos i brak zdecydowanych działań w pierwszej fazie po eksplozji.

Według źródeł Onetu co najmniej przez godzinę nie pozwolono im interweniować. Śmieciarka przez ten czas po prostu miała stać na ulicy – czytamy w raporcie portalu.

Źródła te sugerują, iż mimo ewidentnego zagrożenia, nie podjęto decyzji o ewakuacji, a na miejscu mógł zapanować „paraliż decyzyjny”. Do tych zarzutów odniósł się bezpośrednio przedstawiciel lotniska, potwierdzając fakt wystąpienia incydentu, ale zaprzeczając opieszałości.

Faktycznie, podczas wywozu doszło do incydentu, ale teraz wszystkie służby działają tutaj. Służby państwowe prowadzą sprawę – powiedział w rozmowie z Onetem Piotr Rudzki.

Co to oznacza dla Ciebie? [PORADNIK]

Mimo niepokojących nagłówków, sytuacja na warszawskim lotnisku jest stabilna. Oto co warto wiedzieć, jeżeli planujesz podróż:

1. Loty realizowane są planowo

Zarówno władze lotniska, jak i służby potwierdzają, iż incydent miał miejsce w strefie technicznej, z dala od terminali i pasów startowych. Nie ma opóźnień wynikających z tego zdarzenia.

2. Bezpieczeństwo jest priorytetem

Obecność służb państwowych na miejscu zdarzenia oznacza, iż sprawa jest wyjaśniana przez pirotechników i śledczych. Wzmożona widoczność patroli na lotnisku może być naturalnym następstwem takich incydentów, co służy bezpieczeństwu podróżnych.

3. Śledź komunikaty oficjalne

W przypadku sprzecznych informacji w mediach, najbardziej wiarygodnym źródłem dla pasażerów są oficjalne kanały Lotniska Chopina oraz informacje od przewoźników lotniczych.

Idź do oryginalnego materiału