Elbląg skuty lodem. Władze miasta przegrywają walkę z zimą, mieszkańcy liczą siniaki

elblag24.pl 1 godzina temu

Elbląskie chodniki przypominają w tej chwili bardziej lodowisko niż trakty dla pieszych. Po serii zaniedbań ze strony służb miejskich, poruszanie się po centrum i osiedlach stało się sportem ekstremalnym. „Gdzie są piaskarki?” – pytają rozgoryczeni Elblążanie, podczas gdy SOR-y zapełniają się ofiarami gołoledzi.

Lodowa pułapka na własne życzenie

Scenariusz, który obserwujemy od rana, jest efektem fatalnej strategii (lub jej braku) w zarządzaniu miejską infrastrukturą. Kluczowym błędem okazało się pozostawienie zwałów śniegu po ostatnich opadach. Zamiast wywieźć biały puch, gdy był jeszcze miękki, pozwolono mu zalegać na chodnikach.

W obliczu marznącego deszczu i nagłego spadku temperatury, śnieżna masa zamieniła się w niebezpieczną, pofalowaną bryłę lodu. Dziś elblążanie nie brodzą w błocie, ale balansują na twardych, ostrych grudach, które skutecznie uniemożliwiają normalny krok.

„Pustki na ulicach, piaskarek brak”

Mieszkańcy Elbląga nie kryją irytacji i oburzenia. Od wczesnych godzin porannych do naszej redakcji napływają sygnały o fatalnym stanie nawierzchni m.in. na Zawadzie, Nad Jarem oraz w okolicach Starego Miasta.

– To jest dramat. Żeby dojść do przystanku, muszę iść trawnikiem, bo na chodniku można stracić zęby. Przez całą drogę do pracy nie widziałem ani jednego pracownika służb miejskich, ani grama piasku czy soli – mówi pan Marek, mieszkaniec ulicy Hetmańskiej.

– W mieście brakuje gospodarza. Może Pan Prezydent przeszedłby się dziś pieszo po chodnikach i zobaczył z czym się mierzymy. Nie byłam w stanie wrócić z pracy piechotą. Musiałam wezwać taksówkę ponieważ po chodniku nie dało się iść. Dodam, iż to chodnik miejski i to jest skandal – pisze Pani Iwona.

Rzeczywiście, widok żółtych pojazdów posypujących chodniki należy dziś do rzadkości. Brak prewencyjnego zabezpieczenia tras sprawił, iż miasto zostało całkowicie sparaliżowane przez gołoledź.

SOR pęka w szwach

Skutki zaniedbań najlepiej widać w poczekalniach szpitalnych oddziałów ratunkowych. Liczba upadków, złamań i skręceń drastycznie wzrosła. Starsi ludzie, dla których wyjście po zakupy w takich warunkach jest niemal niemożliwe, zostali uwięzieni w domach.

Groźne zderzenie w Elblągu. Audi uderzyło w autobus linii 24

Warto wiedzieć, iż za ten stan rzeczy odpowiadają konkretne podmioty, a polskie prawo jasno określa, kto powinien trzymać łopatę w dłoni. Zgodnie z ustawą o utrzymaniu czystości i porządku w gminach, odpowiedzialność jest podzielona. Właściciele i zarządcy prywatnych posesji muszą odśnieżać chodniki przylegające bezpośrednio do granicy ich działki, o ile nie oddziela ich pas zieleni.

Z kolei za chodniki oddzielone od posesji trawnikiem, rowem lub te znajdujące się przy płatnych parkingach, odpowiada gmina i Zarząd Dróg. To miasto ma również obowiązek usunięcia zwałów śniegu, które wcześniej zostały zsunięte z chodnika na krawędź jezdni. Na osiedlach natomiast bezpieczeństwo pieszych leży w gestii spółdzielni i wspólnot mieszkaniowych.

Niewywiązanie się z tych obowiązków niesie za sobą poważne konsekwencje. Straż Miejska może nałożyć mandat karny, ale znacznie bardziej dotkliwa jest odpowiedzialność cywilna.

Jeśli pieszy ulegnie wypadkowi na zaniedbanym odcinku, ma prawo domagać się odszkodowania, zwrotu kosztów leczenia, a choćby renty od podmiotu, który nie dopełnił starań. Co istotne, choćby jeżeli miasto zleciło sprzątanie zewnętrznej firmie, to gmina wciąż odpowiada za nadzór nad wykonaniem tych prac.

Czy Ratusz wyciągnie wnioski?

Pytania o odpowiedzialność za ten stan rzeczy pozostają otwarte. Mieszkańcy domagają się natychmiastowych działań i wyjaśnień, dlaczego Elbląg po raz kolejny „został zaskoczony przez zimę”, która tym razem uderzyła z wyjątkowo śliską precyzją. Do czasu poprawy warunków, apelujemy o szczególną ostrożność – w obecnej sytuacji na służby miejskie niestety trudno liczyć.

Paraliż na wylotówce z Elbląga. Autobus uwiązany w „lodowej pułapce” na ul. Mazurskiej
Idź do oryginalnego materiału