Na trzy kolejki przed końcem fazy grupowej Ligi Mistrzów niewiadomych było coraz mniej. Nafciarze w ostatniach latach na tym etapie rozgrywek musieli walczyć o każdy punkt, by awansować do fazy pucharowej. W tym sezonie sytuacja jest zupełnie inna - bardzo dobra jesień ustawiła Wisłę w dobrej pozycji i już przed meczem z Magdeburgiem mistrzowie Polski byli niemal pewni zajęcia 3. lokaty. Remis wywalczony z ekipą z Niemiec i zwycięstwo PSG z Pickiem Szeged zagwarantowało podopiecznym Xaviego Sabate historyczne miejsce na koniec fazy grupowej. Była jednak szansa na zwycięstwo.
Kosorotov show
Teoretycznie Magdeburg też nie musiał się wysilać, tym bardziej, iż w weekend podopieczni Benneta Wiegerta mają ciężki mecz w Bundeslidze. W alfabecie obu trenerów nie ma jednak słowa "oszczędzać się". Obie ekipy zaczęły mecz w najlepszych składach. Na parkiecie był m.in. Abel Serdio, który z mistrzostw wrócił z urazem. Problem może mieć za to Gergo Fazekas, który w pierwszej połowie pojawił się tylko na chwilę.
W pierwszej odsłonie schemat gry Wisły długo był dość prosty - dostarczyć piłkę do Sergieja Kosorotova, a Rosjanin zrobi resztę. Rozgrywający mistrzów Polski wyraźnie wraca do formy, raz za razem pokontyał Mateja Mandicia. Wszystkim dyrygował Miha Zarabec, który też w trudnych momentach ratował zespół rzutem bieżnym.
Nafciarze postawili przyjezdnym bardzo trudne warunki, a goście mieli wyraźne problemy ze sforsowaniem dobrze funkcjonującej obrony. Co ciekawe, żaden z zawodników Orlen Wisły Płock przez cały mecz nie otrzymał dwuminutowego wykluczenia.
Na przerwę Wisła schodziła przy stanie 14:12, a mogło być jeszcze lepiej - w końcówce kilka razy interweniował Matej Mandić, Nafciarze nieco spuścili z tonu. Kosorotov, rzucając wolnego już po końcowej syrenie, trafił w słupek.
Magdeburg goni
Goście fatalnie weszli w drugą odsłonę, a to tylko napędzało Wisłę. Mistrzowie Polski zdobyli 4 bramki z rzędu i prowadzenie urosło do 6 bramek (18:12) już w 35. minucie. Zdenerwowany Wieger poprosił o przerwę. kilka to dało, bo przez cały czas Wisła narzucała wysokie tempo.
Wydawało się, iż Nafciarze nie wypusczą tego prowadzenia. Jeszcze na 12 minut przed końcem prowadzili 20:15. I nagle stanęli - nieźle grający Torbjorn Bererud przestał odbijać piłki, a trzeba przyznać, iż Norweg zagrał dobry mecz. W zespole Magdeburga szalał jednak Gisli Kristjansson, a Nafciarze nie mieli pomysłu na jego zatrzymanie.
Przewaga topniała z minuty na minutę i w końcu stało się jasne, iż końcówka będzie "na noże". Mageburg udowodnił, iż gra do końca i okazało się to prawdą. Wisła miała jeszcze swoje okazje - gdyby Melvyn Richardson zdobył bramkę z rzutu karnego na minutę przed końcem, Niemcy prawdopodobnie nie byliby w stanie odrobić dwubramkowej przewagi. Francuz przegrał jednak pojedynek Siergiejem Hernandezem i to Magdeburg miał inicjatwę.
Goście wywalczyli rzut karny, który obronił Mirko Alilović. Okazało się to przekleństwem Wisły, bo piłkę złapali goście i mieli jeszcze szansę na przeprowadzenie akcji. Udało im się zdobyć bramkę na 29:29, a Wiśle zostało 9 sekund. Xavi Sabate wziął czas, ustawił akcję - Wisła oddała rzut, ale Lovro Mihić spudłował z ostatnią syreną.
Remis z Magdebugiem zagwarantował Orlen Wiśle Płock historyczne 3. miejsce w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Nafciarze mają do rozegrania jeszcze 2 mecze w tej fazie rozgrywek. Póki co wszystko jest podporządowane niedzielnemu meczowi z Industrią Kielce. Emocje w Orlen Arenie już w niedzielę o 12:30.
Orlen Wisła Płock - SC Magdeburg 29:29 (14:12)
Orlen Wisła: Bergerud, Alilović - Daszek, Janc 4, Serdio 3, Susnja, Samoila, Richardson 6, Zarabec 5, Fazekas, Krajewski 3, Mihić 1, Ilić, Szita, Kosorotov 7.
Magdeburg: Hernandez, Mandić - Musche 5, Claar 2, Zehnder 2, Zechel 1, Kristansson 3, Pettersson 1, Hornke 2, Weber 3, Lagergren 5, Mertens, Jensen 2, O'Sullivan, Barthold 2, Bergendhal.
Kary: Wisła 0, Magdeburg 2 min.

![Dziewczyny z Banacha najlepsze w powiecie [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/t1.jpg)
![Mnóstwo życiówek i dwanaście krążków w Osiecznicy [FOTO]](https://swidnica24.pl/wp-content/uploads/2026/02/r1.jpg)












