
Górnik Zabrze w pełni zasłużonym zwycięstwie nad Zawiszą Bydgoszcz (1:0) zapewnił sobie awans do finału STS Pucharu Polski. Po końcowym gwizdku sędziego o presji związanej z tym spotkaniem, atmosferze w drużynie, wymarzonym rywalu w finale i aspiracjach na koniec sezonu opowiedział Erik Janża, kapitan 14-krotnych mistrzów Polski.
Rozmawiamy na gorąco po nadspodziewanie - chyba niespodziewanie - ciężkim meczu, ale zakończonym zgodnie z planem, bo zwycięstwem w regulaminowym czasie i awansem.
- Ja się trochę spodziewałem takiego meczu. Była ciężka pogoda, ciężkie boisko... Nie ma znaczenia czy to trzecia liga czy jakaś inna, Zawisza to dobrze fizycznie przygotowany zespół, który trenuje codziennie tak jak my. Także mecz walki i myślę, iż pokazaliśmy po prostu tyle więcej, iż zasłużyliśmy tę wygraną 1:0. Wydaje mi się, iż bardzo dobrze kontrolowaliśmy mecz, bo oni prawie nie mieli żadnych sytuacji.
Było trochę nerwowości z naszej strony. Wiadomo, iż murawa pewnie nie pomagała, natomiast czy też nie wydawało Ci się, iż czasem daliśmy się wciągać w taką grę, jaką Zawisza chciał grać?
- Nie wiem, ciężko mi powiedzieć. Musisz popatrzeć, ile takich meczów chłopaki zagrali w życiu. Chyba bardzo niewielu z nas zagrało półfinał pucharu jakiegoś kraju, także myślę, iż to jest trochę normalne, iż emocje ciężko było kontrolować. Jesteś faworytem meczu, gdzie wszyscy oczekują, iż to będzie łatwe zwycięstwo. W drugiej połowie, jak już graliśmy pod wiatr, to nie chcieliśmy za mocno ryzykować z tyłu. Tak jak powiedziałem, najważniejsze, iż ten mecz kontrolowaliśmy. Zawisza nie miał tam jakichś sytuacji pod naszą bramką.
Jesteś już doświadczonym zawodnikiem. Czy tych osiem meczów, które zostało do końca - bo siedem ligowych i finał Pucharu Polski w Warszawie - to będą najważniejsze mecze w Twojej karierze lub chociaż jedne z najważniejszych?
- Na pewno jedne z najważniejszych, ale ja nie chcę wywierać presji na siebie. Ja wiem, jakie mecze już zagrałem w kadrze, jaka presja była przed Euro w kwalifikacjach, gdzie też musieliśmy przynajmniej zremisować ostatni mecz. I to nie są łatwe rzeczy. Ale dlatego gramy w piłkę, bo to jest z drugiej strony coś co nadaje temu sens. Jak masz presję z tyłu, to jesteś bardziej skupiony, to wszystko potem idzie dobrze. Myślę, iż czeka nas przede wszystkim jeszcze półtora miesiąca bardzo ciężkiej pracy, a na koniec będzie feta.
Czy przed tym półfinałem czułeś jakąś dodatkową presję, z każdą minutą im bliżej było pierwszego gwizdka?
- Może na początku czułem taki trochę inny feeling przed meczem, bo to jest chyba mój najpiękniejszy moment w Górniku, przynajmniej jak na razie. Czułem trochę w środku, iż przed nami coś innego. Ale po pierwszym gwizdku sędziego zapomnisz o tym wszystkim, skupiasz się na meczu i jest dobrze.
W tym roku w PKO BP Ekstraklasie graliście już z GKS Katowice i Rakowem Częstochowa. Z którymś z tych rywali zmierzycie się w finale. Na którą z tych drużyn chciałbyś trafić?
- Ciężko mi powiedzieć, bo i GieKSa i Raków to bardzo dobre zespoły. Zobaczymy jak ułoży się to drugie spotkanie będzie. My już jesteśmy w finale i to jest najważniejsze, a kto będzie przeciwko nam, to zobaczymy w czwartek. Nie możemy teraz sobie pozwolić na to, żeby myśleć tylko o pucharze, bo na razie nasza pozycja dobrze wygląda też w Ekstraklasa i nie możemy sobie pozwolić, żeby zaprzepaścić to, co już tam osiągnęliśmy.
Będziecie wspólnie oglądać drugi półfinał?
- Chyba tak. Do meczu z Legią zostajemy razem, także myślę, iż tak.
Dociera do was realnie, iż możecie sięgnąć po dublet? Bo wciąż walczycie o mistrzostwo Polski i teraz Puchar Polski, który jest faktycznie do zdobycia.
- Nie myślimy o tym zupełnie. Idziemy twardo krok po kroku i zobaczymy. Jeden kroczek zrobiliśmy, a ten drugi pozostało bardzo, bardzo daleko. Tak jak powiedziałem, jesteśmy blisko, wszystko jest możliwe. Już w sobotę czeka nas ciężki mecz z Legią w Warszawie i na tym się skupiamy.
Źródło: Roosevelta81.pl / Czwarta Trybuna Podcast
Wideo: Czwarta Trybuna Podcast
Foto: Roosevelta81.pl

















