Europejski Raków z wizytą w Zabrzu. Górnik z nadzieją na komplet

roosevelta81.pl 2 miesięcy temu

Od ostatniego zwycięstwa w PKO BP Ekstraklasie mijają właśnie 43 dni. Mimo to Zabrzanie przed rozpoczęciem 25. kolejki przez cały czas plasowali się na 5. miejscu w ligowej hierarchii i mieli w zasięgu zespoły znajdujące się przed nimi. Czy spotkanie z Rakowem, uwikłanym przede wszystkim w walkę w 1/8 finału Ligi Konferencji, okaże się przełomowym i zespół Michała Gasparika wróci do gry w walce o europejskie puchary poprzez rozgrywki ligowe?

Górnik w Pucharze Polski konsekwentnie realizuje swój cel i pokonuje kolejne przeszkody, choćby jeżeli wydają się one niezwykle trudne do sforsowania - patrz rywalizacja z mistrzem Polski Lechem Poznań na jego terenie - to finalnie osiąga zakładane rezultaty. Niestety, ta konsekwencja zupełnie zatraciła się w meczach rodzimej PKO BP Ekstraklasy, bo w ciągu 10 ostatnich gier Zabrzanie zdobyli zaledwie sześć punktów, co za analogiczny okres jest jednym z najgorszych wyników spośród wszystkich zespołów. Mimo to, drużyna Michała Gasparika przez cały czas może włączyć się w rywalizację o europejskie puchary poprzez zmagania na ligowych boiskach. Warunek? Powrót do regularnego punktowania i choć najbliższy rywal jest z gatunku tych, z którymi o komplet punktów nie jest łatwo, to jednak niedaleka przeszłość pokazywała, iż Raków "Trójkolorowym" po prostu "leży". Regularnie wygrywał z nim poprzedni trener 14-krotnych mistrzów Polski Jan Urban, również i obecny szkoleniowiec w swoim pierwszym starciu w Częstochowie od razu zaksięgował komplet punktów.

Jak Górnik radził sobie z Rakowem?

Wspomniany triumf 15 września 2025 roku pod Jasną Górą stał się już w swoisty sposób symboliczny, gdyż to ostatnie wyjazdowe zwycięstwo Górnika w tym sezonie. Od tego momentu piłkarze z Zabrza nie potrafili zgarnąć pełnej puli poza własnym stadionem i licznik wygranych w roli gości zatrzymał się na liczbie trzy. Warto również przypomnieć, iż autorem gola na wagę trzech punktów w Częstochowie był Ousmane Sow, do dziś najskuteczniejszy w barwach "Trójkolorowych", choć przecież Senegalczyka w klubie już nie ma od stycznia br. I właśnie brak ofensywnie usposobionego skrzydłowego jest dziś niezwykle widoczny. Zespół Michała Gasparika zdobył po wznowieniu rozgrywek raptem pięć goli w siedmiu spotkaniach (licząc wszystkie rozgrywki) i tylko raz trafił do siatki rywala więcej niż raz. Pomimo tego, iż w Zabrzu pojawiło się kilku piłkarzy mających wypełnić lukę po dynamicznym piłkarzu, to póki co żaden z nich nie potrafił wejść w jego buty i widać, iż trener cały czas szuka optymalnego zestawienia, które odblokuje ofensywny potencjał zespołu na nowo. Dorobek nominalnych skrzydłowych, czyli Brandona Dominguesa, Yvana Ikiego Dimiego, Roberto Massimo oraz Matthiasa Sauera na chwilę obecną jest mizerny i wynosi zarówno zero goli jak i asyst.

Jak radzą sobie następcy Sowa?

Niemoc piłkarzy o inklinacjach ofensywnych spowodowała, iż szkoleniowiec Górnika w ostatnim spotkaniu z Motorem na pozycjach skrzydłowych zaczął już choćby korzystać z zawodników najczęściej dbających o zabezpieczanie tyłów i w formacji pomocy grali m.in. Paweł Olkowski i Ondrej Zmarzly. Czy to rozwiązanie będzie dalej kontynuowane czy też na jednorazowej próbie zostanie zakończone przekonamy się prawdopodobnie w najbliższym czasie. Grono zawodników mogących wystąpić na pozycji skrzydłowego powiększył właśnie Kamil Lukoszek, który wrócił do pełnych treningów po urazie barku, którego nabawił się w przegranym ligowym spotkaniu z Lechem Poznań.

Niska liczba zdobytych goli przede wszystkim wynika również z faktu, iż zawodnicy Górnika są po prostu nieskuteczni. Jako zespół, oddają ponad 11 strzałów na bramkę, co jest prawie najlepszym wynikiem w całej lidze. Więcej prób mają tylko piłkarze Lecha. Natomiast jeżeli chodzi o celność, jest już zdecydowanie gorzej, bo tylko niespełna 4.5 próby leci w światło bramki, co jest zaledwie średnim wynikiem w całej PKO BP Ekstraklasie. Indywidualnie najwięcej strzałów z obecnych zawodników klubu z Zabrza oddali Maksym Chłań i Patrik Hellebrand - po 32, ale tylko 12 z nich w przypadku tego pierwszego było celnych, a w przypadku tego drugiego zaledwie 9. Obaj zdobyli też po 4 gole. O trzy trafienia więcej zaliczył Sondre Liseth, który łącznie oddał 15 strzałów w światło bramki.

Czy skuteczność uda się poprawić w meczu z Rakowem? Nie będzie to łatwym zadaniem, bo zespół z Częstochowy nie zwykł tracić dużej ilości bramek. W tym roku tylko w trzech spotkaniach stracił więcej niż jednego gola, w tym warto zaznaczyć iż w ostatnim meczu w Fiorentinie druga bramkę stracił z rzutu karnego podyktowanego w 90 min. za przypadkowe zagranie piłki ręką przez Michaela Ameyawa. Najwięcej kłopotów drużynie Łukasza Tomczyka sprawił Lech, który trafił do siatki rywala aż cztery razy, ale warto zauważyć, iż zespół z północnej części województwa śląskiego w tym spotkaniu sam strzelił trzy gole i dwukrotnie prowadził.

Raków po zmianie trenera nie wyglądał najlepiej, a przecież finałowa seria Marka Papszuna przed odejściem była imponująca i rozbudzająca aspiracje, ale Łukasz Tomczyk mimo nienajlepszego startu i zdobyciu zaledwie dwóch punktów w pierwszych trzech spotkaniach wskoczył na wymagany w Częstochowie poziom i spowodował, iż Raków przez cały czas jest w grze na wszystkich trzech frontach. Podobnie jak Górniku, w klubie spod Jasnej Góry przez cały czas mogą myśleć o zdobyciu Pucharu Polski - "Medaliki" w półfinale zmierzą się na własnym boisku z GKS-em Katowice. W PKO BP Ekstraklasie Raków z liczbą 37 punktów przed rozpoczęciem 25. kolejki był na 4. miejscu i do prowadzącego Zagłębia tracił cztery "oczka". Wreszcie po niezwykle udanej fazie grupowej Ligi Konferencji i zajęciu 2. miejsca z pozycji rozstawionego zespołu Częstochowianie przystąpili do rywalizacji w 1/8 finału z AC Fiorentiną, która w dramatycznych okolicznościach we wcześniejszej fazie ograła Jagiellonię Białystok. Pierwszy mecz we Włoszech zakończył się zwycięstwem gospodarzy 2:1, ale drużyna z Polski może patrzeć z optymizmem na spotkanie rewanżowe i powinna mieć spore szanse wywalczyć awans do kolejnej fazy.

Kluczowym aspektem z punktu widzenia trenera Tomczyka będzie teraz umiejętne zarządzanie siłami swoich zawodników w kontekście meczu we Włoszech, w Zabrzu i w Sosnowcu, gdzie już w najbliższy czwartek Raków zagra z AC Fiorentiną. Trzeba więc liczyć się z tym, iż przy Roosevelta 81 zobaczymy zmieniony skład w porównaniu do tego z Florencji. Ilu zmian dokona nowy szkoleniowiec zespołu z Częstochowy? Warto mieć na uwadze, iż skład naszego najbliższego rywala jest niezwykle szeroki, a potencjalnych możliwości roszad całkiem sporo.


Przewidywane składy:

Górnik: Łubik - Sacek, Janicki, Josema, Janża - Hellebrand, Sadilek, Kubicki - Chłań, Liseth, Domingues.

Raków: Zych - Tudor, Racovitan, Mosór - Ameyaw, Bular, Repka, Pieńko - Amorim, Brunes, Diaby Fadiga.

Górnik Zabrze - Raków Częstochowa, 15 marca, 17:30. Transmisja: CANAL+ 4K Ultra, CANAL+ Polska, CANAL+ Premium, CANAL+ Sport 3, Ekstraklasa TV, sport.tvp.pl, TVP Sport, TVP Sport aplikacja.

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
Idź do oryginalnego materiału