Górnik Zabrze nie zdołał pójść za ciosem po udanym występie w rozgrywkach STS Pucharu Polski i wywieźć kompletu punktów z Lublina. Punkt zdobyty w starciu z Motorem przy Roosevelta przyjęto za zdobycz.
- Myślę, iż wszyscy widzieli, iż to był typowo mecz na remis. Nie było to najładniejsze spotkanie, ale my mamy za sobą ciężki okres. Graliśmy trzy mecze na wyjeździe: w Katowicach, w Poznaniu i teraz w Lublinie. To nas kosztowało dużo sił, a ten ostatni mecz na Lechu był dla nas bardzo emocjonalny. Potrzebowaliśmy zadbać o to, żeby w tym trzecim meczu z rzędu była jeszcze ta emocja na boisku - wyjaśnia Michal Gasparik, trener Górnika.
W obozie zabrzańskiej drużyny dominowały głosy krytyki dla stanu płyty boiska na Arenie Lublin. - Widzieliśmy, jakie tutaj jest boisko. Trzeba powiedzieć, iż nie była to ładna piłka, bo stan boiska nie pozwoliło nam grać nisko, ale z drugiej strony widziałem, iż chłopaki byli zdeterminowani, walczyli na tej murawie. Próbowaliśmy szukać swoich szans w pierwszej połowie. W drugiej połowie rozpoczęliśmy już wyżej, ale to było ciężkie, bo zawsze potrzebowaliśmy jeden-dwa kontakty z piłką. Nie mogliśmy przyśpieszyć, bo non stop ta piłka nam skakała - bezradnie rozkłada ręce opiekun Trójkolorowych.
- Próbowaliśmy być groźni w końcówce meczu, kontrolowaliśmy ten mecz, chcieliśmy jeszcze spróbować strzelić tę jedną bramkę, ale nie udało się. Mogę jednak powiedzieć, iż chłopaki walczyli do końca. Mieliśmy dobry mecz w Katowicach, ale bez punktu. Teraz graliśmy na wyjeździe i mamy punkt, nie straciliśmy bramki, to jest pozytywne - puentuje szkoleniowiec 14-krotnych mistrzów Polski.
Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl
















