FELIETON. Ile jeszcze rozmów zamiast działania?

podhaleregion.pl 3 godzin temu

Wybrałem się po dłuższej przerwie na Komisję Sportu. Miała być konkretna rozmowa. Wreszcie. Po miesiącach pracy nad dokumentem, który – i to trzeba jasno podkreślić – jest naprawdę solidnie przygotowany i ma potencjał, by realnie uporządkować rozwój sportu w mieście na lata 2026–2036. Liczyłem, iż tym razem usłyszymy odpowiedzi: kiedy zaczynamy, co robimy najpierw, jakie są priorytety i kto bierze za to odpowiedzialność. Bo czasu nie ma w nadmiarze. Kluby działają tu i teraz. Mają swoje potrzeby, budżety, decyzje do podjęcia.

Zamiast tego… znów to samo.

Dokument „dobry, ale…”. Trzeba jeszcze skonsultować. Dać innym radnym. Może ktoś ma uwagi. Może ktoś coś dopisze. Może ktoś coś zmieni. Tylko iż ten etap już był. I przeciąganie go w nieskończoność sprawia, iż strategia – mimo swojej jakości – zaczyna tracić impet, który powinna mieć na starcie.

Pojawia się więc pytanie zasadnicze: jeżeli nie Komisja Sportu, to kto ma kompetencje, by ten dokument opiniować i wdrażać? Po to powołuje się komisje, by brały odpowiedzialność. By podejmowały decyzje. Tymczasem zamiast decyzyjności – mamy rozmywanie odpowiedzialności i oddawanie głosu osobom, które często nie wnoszą do tej dyskusji nic poza powielaniem oczywistości lub… kompletnym niezrozumieniem tematu.

Jeszcze bardziej uderzające są sprzeczności, które wybrzmiewają w tej dyskusji. Najpierw słyszymy o potrzebie budowy stadionu wielofunkcyjnego – obiektu dla wielu dyscyplin, nowoczesnego, odpowiadającego realnym potrzebom miasta. Pomysł zyskuje aprobatę, pojawiają się głosy poparcia. Mija kilka minut i… wracamy do koncepcji budowy Pałacu Lodowego. I znów entuzjazm.

Tylko iż rzeczywistość jest jedna: trudno będzie zrealizować jeden tak duży projekt, a co dopiero dwa równolegle. Strategia to sztuka wyboru. Bez niej zostają tylko życzenia.

Podobnie wygląda kwestia równowagi między dyscyplinami. Padają deklaracje: piłka nożna i hokej mają być traktowane na równi. Słusznie – i właśnie to strategia jasno zakłada. Ale chwilę później pojawia się pomysł wejścia miasta do spółki hokejowej, co w naturalny sposób uprzywilejowuje jedną stronę. Gdzie tu konsekwencja? Gdzie trzymanie się własnych założeń?

Albo temat sportu masowego. Oczywiście – jest ważny. Ścieżki rowerowe, trasy biegowe, aktywność mieszkańców – to wszystko ma sens. Tyle iż sprowadzanie strategii sportu głównie do tego kierunku to spore uproszczenie. Ten dokument wyraźnie mówi o wsparciu klubów, szkoleniu młodzieży, budowaniu systemu – czyli o tym, co już od lat robią lokalne środowiska sportowe, choćby NKP Podhale Nowy Targ. Tego nie trzeba odkrywać na nowo. To trzeba wreszcie realnie wesprzeć.

I właśnie tego zabrakło najbardziej – konkretów.

Żadnych terminów. Żadnych decyzji. Żadnych wskazanych kierunków, które zaczynają być realizowane od jutra. Zamiast tego – kolejne rundy dyskusji, kolejne komisje, kolejne tygodnie.

A czas płynie.

Strategia, która miała obowiązywać od 2026 roku, już na starcie zaczyna gonić własny ogon. Kluby stoją przed kluczowymi decyzjami – finansowymi, organizacyjnymi, sportowymi. Potrzebują jasnych sygnałów. Potrzebują partnera po stronie miasta. Nie kolejnych deklaracji bez pokrycia.

Bo dziś największym problemem nie jest brak dokumentu. Problemem jest brak odwagi, by go wdrożyć.

A bez tego choćby najlepsza strategia pozostanie tylko… papierem.

Idź do oryginalnego materiału