Ferie i zimowa aura sprzyja zabawom na śniegu, a rozpoczyna je ponad 280 tys. uczniów z województwa lubelskiego. Jedną z najbardziej popularnych zabaw, także w mieście jest jazda na sankach. Jednak tak jak wszystko trzeba robić to bezpiecznie, by uniknąć wypadku i przykrych konsekwencji. Policjanci i instruktorzy sportów zimowych apelują przede wszystkim do opiekunów dzieci i przypominają o zasadach bezpieczeństwa. A na osiedlowych górkach w Lublinie od rana można było znaleźć pierwszych amatorów śnieżnego szaleństwa.
– Najbardziej lubię zjeżdżać na sankach z Jagną. Zjeżdżali na sankach i snowboardzie. Akurat mieszkamy na wsi, więc mamy dużo bezpiecznych górek. Najważniejsze, żeby nie było drogi gdzieś w pobliżu z samochodami. Też jest fajnie tutaj w parku Saskim – opowiadają dzieci i rodzice.
– Na pewno niezłym rozwiązaniem są kaski, których dzieci używają na rowerach – mówi Bartosz Kolita, ratownik, instruktor narciarstwa, stacja narciarska Kazimierz Dolny. – Może to wyglądać komicznie, ale wystarczy sobie wyobrazić upadek i uderzenie głową w lód czy drzewo albo coś takiego, także tutaj na pewno kask nie będzie złym wyborem. Bezwzględnie rękawiczki, żeby nie najechać nikomu na paluszek, nie złamać tej ręki, zawsze rękawiczka będzie dobrym wyborem.
Idąc na sanki zadbajmy o bezpieczeństwo
– Przede wszystkim o ile chcemy iść z dziećmi na jakąkolwiek górkę, to zadbajmy o to, by ta górka była z dala od drogi czy z dala od akwenu, tak by bezpiecznie można było zjeżdżać – mówi podkomisarz Renata Szpakowska, Wydział Ruchu Drogowego, Komenda Wojewódzka Policji w Lublinie. – Oczywiście takie zjazdy realizowane są pod opieką rodziców. Nie każda górka jest równa, więc tutaj trzeba zwrócić uwagę na to, na czym to dziecko będzie zjeżdżało. Pamiętajmy, iż na tych sankach, jabłuszkach, wszystkich tych jeździdłach zimowych osiągamy jakąś prędkość. o ile nasz tor jazdy zjedzie nam właśnie w drzewo czy w jakąś latarnię, to tragedia gotowa. To jest naprawdę bardzo fajna forma wypoczynku, ale musimy to wszystko robić z głową i odpowiedzialnie. Przemyśleć to miejsce, gdzie te dzieci będą spędzać ferie.

A dlaczego tą górkę tutaj wszyscy wybierają? – Tutaj chyba nigdzie dookoła nie ma nic takiego. Także żeby mogli sobie bardzo spokojnie szaleć czy na na tych dyskach, czy na sankach, zresztą ja tu na parterze mieszkam, to czasami właśnie zerkam i sprawdzam, czy moje wnuki są – opowiadają mieszkańcy Lublina.
Wszystko musi być robić z głową!
– Możemy sterować sankami. One są tak zbudowane, iż łatwiej zahamować. Na oponie adekwatnie jest to praktycznie niewykonalne. Dodatkowo jeszcze absolutnie bym przestrzegał do robienia kuligów z oponami, z takimi rzeczami. Proszę sobie wyobrazić jaka jest siła odśrodkowa w zakręcie takiej opony na sznurku, którą po prostu wyrzuca jak z procy. jeżeli chodzi o jabłuszka na małych górkach dla małych dzieci jak najbardziej. My u nas na stacji narciarskiej mamy wydzieloną taką małą górkę, która jest bezpieczna. Nie ma nic twardego w co można uderzyć i tutaj jest okej. Natomiast wszystko z głową, z głową, jeszcze raz z głową – dodaje Bartosz Kolita.
– Pamiętajmy również o tym, iż o ile dzieci przechodzą z rodzicami przez przejście dla pieszych i to dziecko jest na sankach, to rodzic tego dziecka nie widzi. Warto w tym momencie, aby dziecko zeszło z sanek i trzymane za rękę powinno zostać przeprowadzone przez przejście. Ponieważ o ile zostawimy dziecko na tych sankach, to nie wiem, wypadnie mu rękawiczka, zabawka, dziecko się pochyli i może z tych sanek spaść, a rodzic tego nie odczuje, nie zauważy i nadjeżdżający samochód też może tego nie zauważyć. Także tutaj taki apel o to, by mieć oczy dookoła głowy, o ile już opiekujemy się tymi dziećmi, które będą gdzieś tam poruszać się na tych sankach – tłumaczy podkomisarz Renata Szpakowska.
Przypomnijmy, iż w województwie lubelskim w tym roku doszło już do groźnego wypadku podczas zabawy na śniegu w Puławach. Pod koniec stycznia 12-letni chłopiec bawiący się z grupą rówieśników na terenie Zespołu Pałacowo-Parkowego zjeżdżając z górki na tzw. jabłuszku uderzył głową w drzewo. Nastolatek śmigłowcem został przetransportowany do szpitala w Lublinie.
RyK / opr. AKos
Fot. Wojciech Szubartowski / archiwum RL

3 godzin temu















