Jestem z wyżu demograficznego, rocznik 1980. Przyszedłem na świat w kraju, przez który przechodziła fala strajków, podpisywano porozumienia w Jastrzębiu-Zdroju, a w Raciborzu odsłaniano pomnik Arki Bożka. Tych wydarzeń oczywiście nie pamiętam, były tylko datami w tle mojego przyjścia na świat. Kilka lat później, gdy świat dorosłych wciąż zmieniał się szybciej niż pogoda w lutym, my lepiliśmy bałwany i zaczynaliśmy rozumieć, iż historia dzieje się obok, trochę ponad naszymi głowami. A ferie były czymś oczywistym, wspólnym i niepodzielnym. Wszyscy mieli je w tym samym czasie i nikt nie zastanawiał się, czy to logistycznie ma sens.