Zgodnie z tym, co przekazali nam mieszkańcy, starania o budowę fermy realizowane są od 2019 r. Co więcej, podobne plany były także w Juryszewie i Baboszewie, ale tam udało się je zablokować. Przez dłuższy czas blokowane były też w Ślepkowie Szlacheckim - negatywną decyzję w tej sprawie wydał były wójt, a w tej chwili starosta płocki Sylwester Ziemkiewicz.
- Później wójtem został pan Piotr Jakubowski i jego pierwsza decyzja środowiskowa, ze względu na protesty, również była negatywna. Inwestor jednak odwołał się od niej i od tamtej pory, my jako mieszkańcy nie dowiedzieliśmy się już niczego. Myśleliśmy, iż sprawa jest zamknięta, a nagle okazało się, iż wójt wydał pozytywne decyzje - relacjonuje pani Anna, jedna z protestujących.
O tym, iż inwestycja jednak powstanie, mieszkańcy dowiedzieli się przypadkowo, gdy rozpoczęto przyłączanie wody do działki, na której ma mieścić się ferma.
- Nie było żadnych konsultacji społecznych ani spotkań. Wójt chce zorganizować spotkanie z inwestorem dopiero teraz, gdy ten już prężnie działa. Stwierdził też, iż nie było w tej sprawie żadnych protestów, chociaż dobrze wie, iż były - słyszymy.
Złożone zostało odwołanie od decyzji środowiskowej oraz wniosek o ponowne wszczęcie postępowania administracyjnego. To obecnie, jak twierdzą sami mieszkańcy, ich główna nadzieja na zablokowanie inwestycji.
Pytania w tej sprawie zadaliśmy także wójtowi Piotrowi Jakubowskiemu. Czekamy na odpowiedź.
Mieszkańcy przeciwni powstaniu fermy. "Jesteśmy atakowani"
Pani Anna zdradza również, iż protestujący spotykają się z niezrozumieniem i brakiem wsparcia.
- Co więcej, jesteśmy wręcz atakowani. Słyszymy, iż nie chcemy, aby wieś się rozwijała, iż pewnie przyszliśmy z miasta i przeszkadza nam smród. A to zupełnie nie o to chodzi, bo my nie mamy nic przeciwko rozwoju rolnictwa, ale tu chodzi o skalę i o bliskość zabudowań - tłumaczy.
Jako główny argument wskazuje wpływ fermy na zdrowie - w szczególności zdrowie dzieci.
- W naszej rodzinie są dzieci chorujące na astmę, dlatego bardzo obawiamy się jak to na nie wpłynie - uzupełnia mieszkanka.
Problemem ma być także niewielka odległość do rzeki Motławy, która może zostać zanieczyszczona.
