Festiwal nieskuteczności przy Łukasiewicza. Wisła walczyła o zwycięstwo do samego końca [ZDJĘCIA]

1 godzina temu

Dla Adama Majewskiego mecz z Widzewem Łódź był pierwszym w roli szkoleniowca Wisły Płock przed własną publicznością. W pierwszej kolejce Nafciarze pokonali Raków Częstochowa 2:1 i zapewnili sobie dobry start na początku sezonu. Szkoleniowiec prawdopodobnie uznał, iż zwycięskiego składu się nie zmienia i na pierwszy mecz sezonu przy Łukasiewicza 34 desygnował taki sam skład, jak tydzień temu przy Limanowskiego.

Widzew Łódź w tym sezonie ma mocarstwowe ambicje, sięgające choćby mistrzostwa Polski, choć w tym oknie transferowe przy Piłsudskiego jest, póki co, dość spokojne. Do zespołu Aleksandara Vukovicia dołączyli Karol Świderski. W ostatnich dniach do zespołu dołączyli jeszcze Giannis Papanikolaou oraz Jusuf Gazibegovicia, ale mecz przy Łukasiewicza 34 dwaj ostatni zaczęli na ławce.

Festiwal nieskuteczności

Pierwsza połowa była dość ciekawym widowiskiem i tylko nieskuteczności zawodników - przeważnie Sebastiana Bergiera. Napastnik Widzewa Łódź w pierwszych 45 minutach mógł spokojnie ustrzelić hat-tricka. Bergier miał:

  • 2 strzały głową (1 obronił Rafał Leszczyński)
  • sytuację sam na sam (Leszczyński dobrze skrócił)
  • strzał z 11. metra (Leszczyński obronił)
  • raz nie trafił nie trafił w piłkę.

Swoje okazje miała też Wisła Płock, która nie grała bojaźliwie. Zawodnicy Adama Majewskiego próbowali grać krótkimi podaniami, choćby jeżeli goście bardzo wysoko podchodzili. Zdarzały się pomyłki (po błędzie Daniego Pacheco strzelał właśnie Bergier), ale co do zasady wyglądało to dobrze. Nafciarze kilka razy wrzucali piłkę za plecy obrońców i Widzewiacy mieli z tym spore problemy. Najlepszą okazję miał jednak Olaf Kobacki - pomocnik odebrał piłkę w okolicach środka pola Marcelowi Krajewskiemu i popędził na bramkę. Zabrakło dobrego wykończenia, zawodnik uderzył obok bramki.

Poza tym spotkanie było dość żywe. W pierwszej połowie zabrakło tylko goli.

Wisła walczy do końca

W drugiej połowie role się odwróciły i to Said Hamulić pudłował na potęgę. Bośniak przegrał dwa pojedynki sam na sam z Bartłomiejem Drągowskim - raz sędzia boczny i tak uniósł chorągiewkę, ale za drugim razem bramka z pewnością została by uznana. Napastnik nie wykorzystał jednak świetnego zagrania Olafa Kobackiego, który sprytnie przepuścił piłkę zagraną od obrony.

Widzew w drugiej połowie nie był już tak groźny, najlepszą okazją gości była przewrotka Emila Kornviga. Wisła za to poczuła, iż może wygrać i walczyła do samego końca. Nafciarze często gościli w okolicach pola karnego Widzewa, zmuszali defensorów do wybijania po autach, a ostatnie minuty to już ofensywa na całego. Gospodarze zostawali 2 na 1 z Karolem Świderskim, a pozostali atakowali. W poprzeczkę z dystansu huknął Żan Rogelj, kilka razy zabraklo dokładności w rozegraniu.

Skończyło się na 0:0, które z przebiegu spotkania należy uznać za sprawiedliwy wynik, ale jednak szkoda, bo w końcówce to Wisła Płock była bliżej zwycięstwa. Po 2 kolejkach podopieczni Adama Majewskiego mają 4 punkty na koncie. Za tydzień Nafciarzy czeka wyjazd do Krakowa na mecz z Wisłą.

Wisła Płock 0-0 Widzew Łódź

Wisła Płock: 12. Rafał Leszczyński - 21. Žan Rogelj, 4. Marcus Haglind-Sangré, 35. Marcin Kamiński, 3. Marcin Flis, 23. Patryk Kun - 11. Jime (66, 19. Dion Gallapeni), 8. Dani Pacheco (82, 6. Krystian Pomorski), 17. Adam Radwański, 7. Olaf Kobacki (70, 18. Jurica Pršir) - 10. Saïd Hamulic (82, 20. Łukasz Sekulski).

Widzew Łódź1. Bartłomiej Drągowski - 91. Marcel Krajewski, 25. Przemysław Wiśniewski, 3. Steve Kapuadi, 17. Christopher Cheng (66, 40. Mario García) - 10. Fran Álvarez, 6. Juljan Shehu, 8. Emil Kornvig, 7. Mariusz Fornalczyk (73, 77. Ángel Baena) - 28. Karol Świderski, 99. Sebastian Bergier (66, 5. Giánnis Papanikoláou).

żółte kartki: Flis - Álvarez, Shehu, Papanikoláou, Świderski.

sędziował: Mateusz Piszczelok (Katowice).

Idź do oryginalnego materiału