Flaki z olejem na Narodowym! Jagiellonia na ławce, a w środku pustka

2 godzin temu
Ojeju, co to w ogóle było za widowisko na PGE Narodowym? Inaugurujemy tegoroczną edycję Ligi Narodów starciem z Bośnią i Hercegowiną, a po ostatnim gwizdku człowiek ma ochotę po prostu głęboko westchnąć. Remis 0:0, garść żółtych kartek i kilka zrywów, o których zapomnimy pewnie szybciej niż o zeszłorocznym śniegu. Ale nas – kibiców z Podlasia – i tak najbardziej grzało to, co działo się wokół białostockiej Jagiellonii. No i niestety, tu zostaliśmy z potężnym niedosytem.

Podlaska gwardia bez szans na murawie

Dla całego Białegostoku i regionu to miał być wieczór pełen dumy. Przecież w kadrze selekcjonera Jana Urbana znaleźli się nasi! Sławomir Abramowicz wskoczył do reprezentacji po zdrowotnych zawirowaniach u konkurentów, a Norbert Wojtuszek pewne miejsce w nominacjach miał już od pierwszego komunikatu. I co z tego wyszło? Wielkie nic. Abramowicz całe spotkanie przesiedział na ławce rezerwowych, a Wojtuszek nie załapał się choćby do kadry meczowej i musiał oglądać ten męczący spektakl z wysokości trybun. Szkoda, bo żółto-czarna krew na pewno dodałaby tej sparaliżowanej drużynie trochę ognia!
Swoje zrobili za to dawni znajomi z Słonecznej. Przemysław Frankowski wszedł na boisko zaraz po przerwie za Jakuba Kiwiora i to był strzał w dziesiątkę. "Franek" od razu pokazał białostocką szkołę zadziorności – wniósł ogromną różnicę klas, napędzał akcje skrzydłem, czarował kreatywnością i był adekwatnie jedynym pe
Idź do oryginalnego materiału