
Rząd Douga Forda odniósł ważne zwycięstwo w trwającym od ponad roku sporze o ścieżki rowerowe w centrum Toronto. Sąd Apelacyjny Ontario jednogłośnie uchylił wcześniejsze orzeczenie, które uznawało, iż plan usunięcia części chronionych tras rowerowych stwarza niezgodne z konstytucją zagrożenie dla bezpieczeństwa rowerzystów.
Trzyosobowy skład sędziowski orzekł w piątek stosunkiem głosów 3:0 na korzyść rządu Ontario. Zdaniem sądu wcześniejsze orzeczenie w praktyce stworzyło prawo do istnienia ścieżek rowerowych, którego konstytucja nie gwarantuje.
– Coś poszło nie tak – napisał sędzia Grant Huscroft.
Sąd uznał, iż poprzedni sędzia nieprawidłowo zastosował prawo i wkroczył w obszar decyzji politycznych. W uzasadnieniu podkreślono, iż rządy mają prawo zmieniać lub wycofywać rozwiązania wprowadzone przez poprzedników, choćby jeżeli działają wbrew opiniom ekspertów.
„Polityka należy do polityki” – stwierdzili sędziowie, zaznaczając, iż zadaniem sądów jest ocena zgodności przepisów z konstytucją, a nie tego, czy są one rozsądne.
Rząd Forda chce usunąć prawie 20 kilometrów chronionych ścieżek rowerowych na Yonge Street, Bloor Street i University Avenue. Realizację planu dotychczas blokował spór sądowy.
Minister transportu Prabmeet Sarkaria nazwał najnowsze orzeczenie „zwycięstwem zdrowego rozsądku”. Według rządu ścieżki powinny powstawać przede wszystkim na bocznych ulicach, a nie kosztem pasów dla samochodów na najbardziej zatłoczonych arteriach.
Burmistrz Olivia Chow przez cały czas chce szukać kompromisu, który umożliwi przywracanie pasów dla samochodów przy jednoczesnym zachowaniu bezpiecznej infrastruktury rowerowej.
Z wyrokiem nie zgadzają się organizacje rowerowe. Cycle Toronto i Ecojustice przekonują, iż usunięcie chronionych tras zwiększy zagrożenie na drogach. Powołują się na ujawnione wcześniej dokumenty rządowe, według których likwidacja ścieżek może zwiększyć liczbę kolizji choćby o 54 proc., nie przynosząc jednocześnie istotnego zmniejszenia korków.











