Futbol zjednoczył Świdnik (foto)

1 godzina temu

Raków Częstochowa, jeden z najlepszych zespołów w Polsce w ostatnich latach potrzebował dogrywki, by wygrać z Avią w ćwierćfinale Pucharu Polski. Żółto – niebiescy pożegnali się z rozgrywkami z wysoko podniesioną głową i przekonaniem, iż są zdolni do wielkich rzeczy. Ich ostatni występ zgromadził na Stadionie Miejskim im. Czesława Krygiera komplet widzów.

Spotkanie, od początku do końca toczyło się według scenariusza, który można było przewidzieć jeszcze przed gwizdkiem rozpoczynającym to widowisko. Optyczną przewagę posiadali goście, to oni stwarzali sobie więcej okazji pod bramką rywala. Świdniczanie, od czasu do czasu potrafili zagrozić drużynie z Częstochowy, ale w pierwszej połowie nie udało im się pokonać golkipera przyjezdnych. Swoje za to zrobili gracze z Ekstraklasy. W roli głównej wystąpił Jonatan Braut Brunes, który chwilę przed zejściem obu zespołów do szatni pokonał Andrzeja Sobieszczyka.

Po przerwie obraz gry nie specjalnie się zmienił. Może poza tym, iż dogodnych sytuacji do zmiany wyniku było jak na lekarstwo. Minuty mijały, a im bliżej było do końca zawodów, tym odważniej poczynali sobie gospodarze. Kiedy sędzie doliczył tylko trzy minuty do regulaminowych dziewięćdziesięciu niewielu wierzyło, iż 180 sekund wystarczy Świdniczanom na odrobienie strat. Wystarczyło. Zanim piłka spadła pod nogi Dominika Zawadzkiego, autora trafienia na 1:1, kilkukrotnie wpadała i wypadała z pola karnego Rakowa. Pomocnik dumy lotniczego miasta w końcu opanował ją na trzynastym metrze i pięknym, technicznym strzałem w długi róg nie dał szans na skuteczną interwencję Kacprowi Trelowskiemu.

Już pierwsze fragmenty dogrywki pokazały, iż przyjezdni nie chcą czekać na rzuty karne i zamierzają gwałtownie rozstrzygnąć spotkanie na swoją korzyść. Efekt? 120 sekund po wznowieniu Ariel Mosór wykorzystał podanie z rzutu rożnego i zespół z Ekstraklasy ponownie objął prowadzenie. Świdniczanie próbowali jeszcze zerwać się do ataku, ale nie mieli wiele do powiedzenia z zespołem występującym kilka klas rozgrywkowych wyżej niż oni. Po nieco ponad 120 minutach rywalizacji sędzia zakończył zawody, a piłkarzy Avii, zanim zeszli do szatni, pożegnały gromkie brawa.
– Przede wszystkim chciałbym podziękować wszystkim kibicom, którzy zapełnili dziś ten stadion – powiedział zaraz po meczu Marcin Dmowski, burmistrz Świdnika. – Trzeba robić wszystko, by taka frekwencja była jak najczęściej. Myślę, iż na tle wicemistrza Polski wyglądaliśmy bardzo dobrze. Zabrakło niewiele, pracujemy dalej, przed nami koncentracja na lidze.
Avia Świdnik – Raków Częstochowa 1:2 (1:1, 0:1) po dogrywce
Brunes 45′, Mosór 92′ – Zawadzki 90′
Avia: Sobieszczyk, Rozmus (Terekhov 78′), Orzechowski, Kalinowski (Assuncao 46′), Zuber (Łącki 89′), Remeniuk, Kamiński (Zawadzki 78′), Uliczny, Zbozień, Pigiel, Maj (Falbierski 65′)
Idź do oryginalnego materiału