
Hala Widowiskowo-Sportowa w Bochni we wczorajszy wieczór tętniła życiem jak rzadko kiedy. Miejscowi kibice wypełnili trybuny po same brzegi, tworząc niesamowitą, gorącą atmosferę i niosąc swoich ulubieńców głośnym dopingiem od pierwszej do ostatniej minuty. Niestety, mimo porywającego widowiska i walki do ostatniego tchu, scenariusz napisany przez boisko okazał się dla gospodarzy okrutny. BSF ABJ Bochnia musiał uznać wyższość Legii Warszawa, przegrywając spotkanie FOGO Futsal Ekstraklasy 0:2.
Od samego początku na parkiecie trwało taktyczne starcie nerwów. Obie drużyny zdawały sobie sprawę z ciężaru gatunkowego tego meczu. Gospodarze chcieli umocnić swoją pozycję w górnej połowie tabeli, a zawodnicy Legii desperacko szukali punktów ratunkowych. Pierwsza odsłona upłynęła pod znakiem uważnej gry w defensywie. Choć BSF stworzył sobie sporo dogodnych sytuacji i raz za razem groźnie kotłowało się pod bramką stołecznej ekipy, piłka uparcie nie chciała znaleźć drogi do siatki. Brakowało precyzji w kluczowych momentach albo świetnie interweniował golkiper Legii. Wynik 0:0 po dwudziestu minutach sprawiał, iż cała historia miała rozegrać się w drugiej połowie.
Po zmianie stron tempo wzrosło, a gra stała się jeszcze bardziej nerwowa. Z biegiem minut na tablicy wyników wciąż widniał bezbramkowy remis, który z każdą sekundą bardziej faworyzował gości budujących swoją obronę na pełnej koncentracji. Kiedy zegar wskazywał 37. minutę spotkania, nadszedł moment, który wstrząsnął bocheńską halą. To goście z Warszawy przeprowadzili akcję, która dała im upragnione prowadzenie 1:0.
Trener gospodarzy nie miał nic do stracenia. Stawiając wszystko na jedną kartę, zdecydował się na odważny krok i grę z wycofanym bramkarzem. Przewaga w polu miała zmusić Legię do błędu i doprowadzić do wyrównania. Niestety, ryzyko się nie opłaciło. Warszawski zespół bezlitośnie wykorzystał odsłoniętą obronę gospodarzy, przeprowadzając zabójczą kontrę i ustalając wynik meczu na 0:2.
Choć końcowy gwizdek przyniósł ogromny smutek i rozczarowanie w szeregach BSF ABJ Bochnia, klub i zawodnicy po końcowym gwizdku mogli liczyć na klasę swoich kibiców. W oficjalnych podsumowaniach podkreślono ogromną wdzięczność za wypełnioną po brzegi halę i wyjątkowy doping, który niósł drużynę przez całe spotkanie.
Futsal bywa brutalny. Czasem przeważasz, stwarzasz okazje, a punkty jadą w pociągu powrotnym do stolicy. BSF ABJ Bochnia musi gwałtownie podnieść się po tej bolesnej lekcji, wyciągnąć wnioski i z podniesionymi głowami patrzeć w przyszłość, bo sezon w FOGO Futsal Ekstraklasie jest długi, a okazji do rewanżu z pewnością nie zabraknie.
















































































