Gdy lokomotywa grzała wodę na pranie. Nowa wystawa w Muzeum Fotografii w Zamościu

1 godzina temu
– Mój pradziadek ze strony mamy, Piotr Herc, był kolejarzem i przed II wojną światową jeździł nieraz daleko, bo zachowało się zdjęcie, na którym stoi przy lokomotywie w Kazachstanie – opowiada Adam Gąsianowski, który przy ul. Staszica w Zamościu prowadzi Muzeum Fotografii. – Jego synowie poszli w ślady ojca i też pracowali na kolei. Kolejarzem był też dziadek ze strony ojca, a także mój ojciec i jego bracia. Mój ojciec, Eugeniusz Gąsianowski, pracował w Werbkowicach, skąd został oddelegowany do Zwierzyńca, gdzie zresztą poznał moją mamę. W rodzinie powtarzana jest historia, iż gdy mieszkająca przy samych torach babcia robiła pranie, nie musiała grzać wody, bo jej zięć, a mój ojciec, podjeżdżał lokomotywą i spuszczał gorącą wodę do balii. Stacja na Białym Słupie w Zwierzyńcu była większa niż w Zamościu. Znajdował się tam choćby kościółek dla kolejarzy. Dziś po stacji nie ma śladu. Nic nie zostało. Na szczęście są zdjęcia.Historie rodzinnePrezentowane na wystawie fotografie przedstawiają wagony ciągnięte przez parowe lokomotywy, a także stacje, rampy czy dworce na Zamojszczyźnie oraz kolejarzy, ich rodziny i podróżnych. Znajdują się one w zasobach Archiwum Państwowego w Zamościu oraz Muzeum Fotografii w Zamościu, a także w kolekcjach prywatnych. jeżeli chodzi o stację na Białym Słupie, najwięcej zdjęć wykonał zwierzyniecki kolejarz Zenon Koryszko. Pan Zenon, który skończy w tym roku 88 lat, pochodzi z kolejarskiej rodziny.Zenon Koryszko– Urodziłem się w Hrubieszowie, ojciec, Włodzimierz Koryszko, pracował na stacji w Gozdowie koło Werbkowic – wspomina Zenon Koryszko. – W 1944 r., gdy nasiliło się na tamtym terenie niebezpieczeństwo ze strony ukraińskich nacjonalistów, ojciec postanowił uciekać, zabierając nas do Kazimierzy Wielkiej w Świętokrzyskiem.W Gozdowie został brat ojca, Marian Koryszko, który również był kolejarzem. W połowie marca 1944 r. Ukraińcy napadli na stację i wymordowali wszystkich kolejarzy, w tym stryja pana naszego rozmówcy.Czar starych fotografiiPan Zenon wychowywał się w Kazimierzy Wielkiej, a następnie przyjechał do Zwierzyńca, gdzie skończył szkołę i poszedł do pracy w parowozowni, gdzie po jakimś czasie został rewidentem, a później starszym rewidentem.– Rewident to ten „dzięcioł”, który z młotkiem stukał po kołach, a stukał po to, by sprawdzić, czy przy hamowaniu nie puściła obręcz – wyjaśnia emerytowany kolejarz.Na emeryturę przeszedł po 40 latach pracy na kolei. Pasją do fotografowania zaraził go Adam Tomik, który w szkole w Kazimierzy Wielkiej uczył dzieci fizyki i chemii. – Zdjęcia zacząłem robić dopiero, gdy trafiłem do Dęblina do wojska – wspomina Zenon Koryszko. – Wtedy udało mi się kupić bardzo dobry niemiecki aparat i się zaczęło...Jego zdjęcia oraz innych autorów będzie można zobaczyć na wernisażu, który odbędzie się 29 maja o godz. 16.30 na zamojskich podcieniach przy ul. Staszica 19, a następnie w barze Peron, działającym w dawnej poczekalni dworca kolejowego przy ul. Szczebrzeskiej 11.Wystawa została zorganizowana w 110. rocznicę kolei na Zamojszczyźnie.
Idź do oryginalnego materiału