Każdy większy deszcz tworzy nowe jezioro na mapie Białołęki. Mieszkańcy skarżą się, iż na skrzyżowaniu Daniszewskiej i Szlacheckiej notorycznie dochodzi do powodzi na skrzyżowaniu i zalewania garaży podziemnych, a choćby windy.
Rozmawiała z nimi reporterka Polskiego Radia RDC. Jak przyznali mieszkańcy, sytuacja jest dramatyczna. W przypadku opadów, tworzą barykady, żeby woda nie zalała im aut w garażu. O przejściu chodnikiem nie ma choćby mowy. Skrzyżowanie choćby żartobliwie nazywają "Jeziorkiem Szlacheckim", chociaż wcale do śmiechu im nie jest.

Nasza reporterka rozmawiała też o sytuacji z prezeską zarządu wspólnoty mieszkaniowej ul. Daniszewskiej 29-35.
– Zalewany jest garaż, są ciągłe awarie wind w dwóch budynkach. Przyjeżdża straż, wypompowuje wodę, ale to i tak nic nie pomaga. Przejścia przez chodnik choćby nie widać. Są studzienki, które odprowadzają wodę, ale po każdym deszczu są przepełnione. Mieliśmy kiedyś obiecane przez miasto, iż będą one systematycznie oczyszczane, co się nie dzieje. Od czasu do czasu pomaga nam deweloper, który na swój koszt wybiera tę wodę, jak poprosimy – mówiła jej Agnieszka Talkowska.
O zmianę sytuacji na skrzyżowaniu mieszkańcy walczą od 8 lat. Jak mówiła prezeska, wspólnoty mieszkańcom obiecano remont skrzyżowania, który ma rozwiązać problem. Na razie nie wiadomo jednak, kiedy konkretnie taka przebudowa miałaby się odbyć. Urząd dzielnicy Białołęka do chwili emisji tego materiału nie odpowiedział na pytania od naszej redakcji.


1 godzina temu













