Bywają w miastach chwile, gdy zwykła ulica nagle staje się sceną. Samochody stoją tam jak aktorzy w bezruchu, a ktoś przechodzi obok i z jednego gestu zdejmuje im twarz. Tak właśnie wyglądała ta historia. Mężczyzna z powiatu kamieńskiego chodził po Świnoujściu i wyrywał z aut logotypy producentów, jakby zbierał, które nigdy nie należały do niego.