"Generał" Rafał Janicki spokojny o motywację drużyny przed kluczowym meczem sezonu. "Każdy z nas chce zdobyć ten medal"

roosevelta81.pl 3 tygodni temu

Rafał Janicki został głosami czytelników Roosevelta81.pl "Kogutem Kwietnia". Po meczu z Wisłą Płock laureat plebiscytu udzielił wywiadu serwisowi Roosevelta81.pl, w którym podsumował miniony miesiąc, obecną sytuację Górnika Zabrze w tabeli PKO BP Ekstraklasy i zdradził, jakie są aspiracje 14-krotnych mistrzów Polski.

Rafał Janicki, Kogut Miesiąca kwietnia. Czy ta nagroda, otrzymana tak naprawdę od kibiców, jest dla Ciebie szczególnym wyróżnieniem?

- To fajne uczucie. Decydują o tym kibice, więc to znaczy, iż robiłem dobrą robotę na boisku. Kwiecień był bardzo udany dla Górnika i myślę, iż dla mnie również.

Zdobyłeś 52 procent ogółu głosów, połowa z małym okładem. Nie było tutaj innego faworyta.

- Myślę, iż dwie bramki z Koroną i Jagiellonią pewnie podbiły te procenty. Cieszę się, bo konkurencję chyba zostawiłem w tyle (śmiech).

Jesteś też pierwszym laureatem, który może pamiętać Stasia Sętkowskiego, którego chcemy tym plebiscytem uhonorować. Tego lata, gdy przechodziłeś do Górnika, on krótko potem odszedł z tego świata...

- Niestety nie zdążyłem poznać pana Stanisława osobiście... Stało się to, gdy byliśmy na obozie w Opalenicy, przez co nie miałem tej przyjemności. To była świetna tradycja. choćby nie będąc w Górniku, wiedziałem, iż najlepsi zawodnicy w Zabrzu dostają koguty. Chwała wam za to, iż chcecie iść w tę stronę i symbolicznym kogutem podtrzymać tę tradycję.

Ten kwiecień w wykonaniu Górnika, był rewelacyjny. Ukoronowany został STS Pucharem Polski zdobytym zaraz na początku maja, ale też w lidze zagraliście bardzo dobrze.

- Mieliśmy chyba trzy zwycięstwa i jeden remis w kwietniu, więc fajnie to się ułożyło. Trener choćby dzisiaj przypomniał, iż na dwanaście ostatnich spotkań przegraliśmy tylko jeden mecz. Wiem, iż przed tym spotkaniem narracja była taka, iż Górnik odpłynął po pucharze, nie chce mu się grać i najchętniej już by skończył sezon. Nic z tych rzeczy. Mamy swoje cele, chcemy walczyć o medal w Ekstraklasie. Nadarzyła się okazja, sezon ułożył się tak, iż możemy zdobyć coś więcej oprócz pucharu. Nie zamierzamy spoczywać na laurach. Dzisiejszy mecz może nie był porywający, ale najważniejsze jest zwycięstwo.

Kiedy zobaczyłeś w środę, iż Jagiellonia mija was w tabeli, pojawiła się wątpliwość co do tego, iż to srebro może uciec?

- Nie, ponieważ wbrew pozorom, mimo porażki z Zagłębiem i remisu z Arką, nie uważam, iż te spotkania były w naszym wykonaniu tragiczne. Mieliśmy przewagę, brakuje nam jednak pomysłów w ostatniej tercji boiska. Dzisiejsze starcie też pokazało, iż gdy rywal się cofnie, mamy problem z kreowaniem większej liczby sytuacji. Takich, jaką miał Maks przy zdobytej bramce, gdy w bocznym sektorze gra jeden na jeden, schodzi do środka i uderza. Tego w trakcie meczu nam brakuje. Musimy nad tym pracować na treningach, bo jest tu sporo do poprawy. Ostatnie trzy mecze, w których przeciwnicy bronili piątką z tyłu, uwidoczniły ten problem. W przyszłym sezonie i w eliminacjach do pucharów zespoły też tak grają, więc na pewno trener będzie zwracał na to uwagę.

Z Arką Ty się wziąłeś do roboty. Była sytuacja po Twojej główce, kiedy piłka została zablokowana na linii bramkowej, potem poprzeczka, gdzie nieznacznie się pomyliłeś. Co prawda sędzia odgwizdał faul, ale powtórki pokazały, iż tam przewinienia Sondre Lisetha nie było, więc bramka najpewniej zostałaby uznana.

- Przy pierwszej sytuacji piłka po prostu spadała, starałem się tylko skupić, żeby w nią czysto trafić. Obrońców było trzech, więc myślę, iż gdyby nie Gutkovskis, wybiłby to inny zawodnik Arki. jeżeli chodzi o drugą sytuację, to uważam, iż gdybym strzelił bramkę, sędzia by ją uznał, bo tam tak naprawdę nic nie było. Grobelny poczuł tylko lekko rękę, a arbiter to odgwizdał. Szkoda, iż to się tak skończyło, bo dwa punkty więcej robiłyby w tabeli sporą różnicę.

W Płocku defensywa Górnika dzisiaj robiła bardzo dobrą robotę. Tak naprawdę Wisła nie oddała celnego strzału na bramkę, który mógłby realnie wam zagrozić. Jednak dwa razy piłka trafiała w poprzeczkę...

- Tak, szczęście też jest potrzebne, dzisiaj było trochę po naszej stronie. Ogólnie jednak uważam, iż zagraliśmy dobry mecz. Wisła nie stworzyła wielu groźnych sytuacji z gry. Byli niebezpieczni przy stałych fragmentach - nam trochę brakuje wzrostu i z tego to wynika.

Nie miałeś po meczach z Zagłębiem i z Arką flashbacków z sezonu z trenerem Janem Urbanem, kiedy w końcówce też dobre miejsce uciekło?

- Nie, kompletnie nie. Może po prostu nie dopuszczałem do siebie takich myśli, bo to są nieco inne sezony, inaczej też gramy. Bardzo się staramy, żeby zagrać na zero z tyłu, a z przodu zawsze potrafimy coś stworzyć. Dzisiaj nam się to udało - mieliśmy jedną sytuację i Maks zamienił ją na bramkę. Został nam jeden mecz i jeżeli mamy znów zagrać na zero z tyłu i wykorzystać jedną sytuację, to biorę to w ciemno. Wtedy będzie to oznaczać, iż skończymy sezon z medalem.

No właśnie, czy jest jakby jakaś dodatkowa presja jeszcze po tym, iż właśnie ten ostatni mecz będzie decydował tak naprawdę o tym, czy Górnik zdobędzie medal, czy po wygranym pucharze już tej presji w ogóle nie czujecie?

- Presja jest, ale myślę, iż sami ją sobie narzucamy. Każdy z nas chce zdobyć ten medal. Mecze mogą ułożyć się tak, iż będziemy mieli go zapewnionego choćby bez grania, a z Jagą powalczymy tylko o drugie miejsce. Zobaczymy, co przyniesie liga po jutrzejszym dniu. Czy presja istnieje? Tak, nie będę ukrywał. W takiej sytuacji każdy z nas ją odczuwa i chce zakończyć sezon z medalem. Skoro jest okazja, trzeba brać wszystko, co dają.

Zerkacie już gdzieś na te tabelki z jakimiś zestawieniami w pucharach, czy jeszcze zostawiacie sobie to na po sezonie?

- Chyba po finale Pucharu Polski gdzieś nam wyskoczyło, iż z drugiego miejsca moglibyśmy trafić na Bodø, Fenerbahçe czy Olympiakos. Trochę się z tego śmialiśmy, bo to działa na wyobraźnię i na pewno fajnie byłoby coś takiego przeżyć. Myślę jednak, iż to jeszcze długa droga i kilkadziesiąt ciężkich treningów na obozie. Trener ma w tym doświadczenie, bo w naszym zespole na palcach jednej ręki można policzyć zawodników, którzy grali co trzy dni. To będzie dla nas nowość i po prostu musimy się do tego gwałtownie zaadaptować.

To jeszcze ostatnie pytanie o Wiktora Nowaka. Podczas treningów w Austrii widziałeś jak on się prezentuje, a teraz jak się przeciwko niemu grało? Czy widoczny jest postęp tego zawodnika względem tego, co prezentował w Austrii?

- Nie ukrywam, iż od początku byłem jego zwolennikiem. Bardzo dobrze wszedł do zespołu i fajnie się pokazał. Wyszło świetnie, iż poszedł na wypożyczenie, bo jeżeli miałby u nas nie grać, to lepiej dla niego, iż może się rozwijać. Widać, iż zmężniał i dobrze radzi sobie w Ekstraklasie. Śledzę choćby jego poczynania w reprezentacji młodzieżowej, gdzie też jest wiodącą postacią. Gdy do nas wróci, na pewno będziemy umieli dobrze wykorzystać jego walory.

Rozmawiał: eMZet

Źródło: Roosevelta81.pl
Foto: Roosevelta81.pl

Idź do oryginalnego materiału