Większość z nas postrzega gminę Gdów jako malowniczą krainę Małopolski, gdzie rzeka Raba leniwie przecina zielone, płaskie połacie i wzgórza. Gdybyśmy jednak mogli wsiąść w wehikuł czasu i cofnąć się o miliony lat, dzisiejsze centrum Gdowa znaleźlibyśmy na dnie tropikalnego oceanu, w strefie potężnych trzęsień ziemi, a choćby na zupełnie innej półkuli naszej planety. Oto fascynująca historia geologiczna regionu, który z głębin praoceanów wyrósł na perłę podkrakowskiego krajobrazu.
Miliardy lat temu zarysy dzisiejszych kontynentów nie istniały. Skały, które dziś spoczywają kilometrami pod stopami mieszkańców Gdowa, stanowiły część pradawnych platform kontynentalnych. W erze paleozoicznej (ponad 300 milionów lat temu) obszar ten dryfował daleko na południe od równika. Przez miliony lat teren ten był zalewany przez płytkie i głębokie morza, w których osadzały się najstarsze warstwy skorupy ziemskiej.
W mezozoiku (od 252 do 66 milionów lat temu) krajobraz Gdowa w niczym nie przypominał dzisiejszych pól uprawnych i lasów. Zamiast tego szumiały tu ciepłe, tropikalne wody potężnego Oceanu Tetydy. Nad dzisiejszym rynkiem w Gdowie unosiły się dziesiątki metrów wody. W głębinach tętniło bogate życie: pływały tu drapieżne amonity o spiralnych muszlach, gwałtownie przemieszczały się strzałowate belemnity, spokrewnione z dzisiejszymi kalmarami a na dnie odkładały się gigantyczne ilości wapiennych pancerzyków, tworząc potężne warstwy skał marglistych.
Kluczowy moment dla dzisiejszego wyglądu gminy nadszedł około 20 milionów lat temu (w epoce miocenu). Afryka naparła na Europę z potężną siłą, co doprowadziło do sfałdowania i wypiętrzenia łańcucha Karpat. Górskie masywy zaczęły napierać na północ. Pod ich ogromnym ciężarem teren bezpośrednio przed nimi zaczął pękać i gwałtownie zapadać się w dół. W ten sposób powstała struktura tektoniczna zwana zapadliskiem przedkarpackim.
W jego sercu utworzyła się tzw. Zatoka Gdowska – płytki, odcięty zbiornik morski o wyjątkowym mikroklimacie. Woda w zatoce intensywnie parowała w gorącym klimacie, co doprowadziło do krystalizacji soli. To właśnie temu procesowi pobliska Wieliczka i Bochnia zawdzięczają swoje białe złoto, a w podłożu Gdowa do dziś zalegają grube warstwy iłów.
Ostatnie 2,6 miliona lat to czas wielkich zlodowaceń (czwartorzęd) i ostatecznego exodusu morza z tych terenów. Potężne lądolody ze Skandynawii nie dotarły bezpośrednio do samego Gdowa, zatrzymując się nieco bardziej na północ, ale panujący tu arktyczny klimat diametralnie zmienił okolicę. Silne wiatry wiejące od przedpola lodowca naniosły na te tereny grubą warstwę pyłu, z którego powstały niezwykle żyzne gleby – lessy. Gdy klimat się ocieplił, do akcji wkroczyła woda. Swoje koryto wyżłobiła kapryśna, górska rzeka Raba. To ona naniosła miliony ton żwirów i piasków, formując płaskie dno doliny oraz rzeczne terasy.
Współczesna gmina Gdów to bezpośredni produkt tej układanki trwającej miliardy lat. Dzisiejsza rzeźba terenu idealnie odzwierciedla dawne granice geologiczne, gdzie północna i środkowa część (ok. 75% obszaru) to płaska, rolnicza Kotlina Sandomierska, leżąca dokładnie w miejscu dawnej mioceńskiej Zatoki Gdowskiej. Południowa zaś część (ok. 25% obszaru) to falujące wzgórza – pierwsze, łagodne fałdy Karpat, które miliony lat temu uciekły przed zatopieniem.











