GieKSa z nożem na gardle po porażce z Unią

12 godzin temu

W piątym spotkaniu 1/2 finału play-offów GieKSa przegrała na własnym lodowisku z Unią Oświęcim 1:3. W rywalizacji do czterech zwycięstw Katowiczanie przegrywają więc 2:3 i sby awansować do finału muszą wygrać w środę na wyjeździe, a następnie w piątek, w ewentualnym siódmym spotkaniu, w Satelicie.

Piąty mecz półfinałów Tauron Hokej Ligi pomiędzy GieKSą a Unią ponownie rozgrywany był w Satelicie. Po czterech pojedynkach w rywalizacji do czterech zwycięstw był remis 2:2. Z powodu urazów trener Jacek Płachta nie mógł skorzystać z Koivusaariego oraz z jednego z liderów drużyny Jeana Dupuy’a. Na początku spotkania kibice wywiesili transparent GieKSa z Katowic do boju, co hokeiści wzięli sobie do serca, bo już w trzeciej minucie w zamieszaniu pod bramką Coatta umieścił krążek w siatce. Potem gospodarze cofnęli się jednak do obrony i gra toczyła się głównie w ich tercji, a Eliasson kilka razy musiał wykazać się swoimi umiejętnościami, żeby utrzymać korzystny rezultat. W 17 min. po szybkiej trójkowej kontrze Fraszki, Pasiuta i Lundegarda wyśmienitej sytuacji znalazł się ten ostatni, ale bardzo dobrą interwencją popisał się Lundin. Chwilę później sędziowie odgwizdali karę Tyczyńskiego, ale GKS z szansy nie skorzystał i po 20 minutach prowadził z rywalami jednym trafieniem.

Na początku drugiej odsłony Katowiczanie przeprowadzili kilka niebezpiecznych akcji, ale w 24 min. to Oświęcimianie wyrównali po uderzeniu Scarletta. Odpowiedź Trójkolorowych mogła być szybka, ale w 25 min. guma zamiast w siatce, zatrzymała się na poprzeczce. Jeszcze w tej samej minucie z drugiej strony w świetnej sytuacji znalazł się Krzemień, ale kapitalną obroną popisał się Eliasson. W 33 min. blisko gola byli ponownie hokeiści GieKSy. Chodor wypatrzył Michalskiego, ten niestety nie trafił do pustej bramki. Dwie minuty później w stosunkowo niegroźnej sytuacji fatalnie zachował się Eliasson, który praktycznie sam sobie wbił krążek do siatki. Po czterdziestu minutach jedną bramką prowadzili więc Oświęcimianie .

W trzeciej tercji gospodarze próbowali wyrównać, ale przyjezdni umiejętnie się bronili. W 44 min. karę mniejszą otrzymał Partanen, ale przez całe dwie minuty przewagi Trójkolorowi praktycznie nie zagrozili Lundinowi. W 50 min. bezpański krążek przeleciał wzdłuż pustej bramki gości, ale nie było nikogo, kto by go skierował do siatki i znów wszystko skończyło się jedynie głośnym westchnieniem kibiców. W kolejnych minutach Katowiczanie bili głową w mur, nie potrafiąc skonsultować żadnej groźnej akcji. W 58 min. Oświęcimianie przeprowadzili szybką kontrę, którą golem zakończył Olsson Trjkulia. Do ostatniej syreny rezultat nie uległ juz zmianie i spotkanie zakończyło się zwycięstwem Unii 3:1, która w rywalizacji do czterech zwycięstw objęła prowadzenie 3:2 i dzieli ją tylko jedno zwycięstwo awansu do finału. Kolejny pojedynek pomiędzy oboma zespołami odbędzie się już w środę w Oświęcimiu.

GKS Katowice – Unia Oświęcim 1:4 (1:0, 0:2,0:2)

Bramki: Coatta – Scarlett,Partanen, Olsson Trkulja, Ahopelto

GKS Katowice: Eliasson, Kieler – Runesson, Lundegard, Fraszko, Pasiut, Michalski – Varttinen, Verveda, Bepierszcz, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, Coatta, McNulty, Huhdanpaa – Maciaś, Hofman Ja., Dawid, Hofman Jo

Unia Oświęcim: Lundin, Tyczyński I. – Soderberg, Makela, Partanen, Olsson Trkulja, Peresunko – Morrow, Scarlett, Moutrey, Heikkinen, Ahopelto – Kubes, Matthews, Rac, Tyczyński D., Petras – Prokopiak, Mościcki, Prusak, Krzemień, Kusak

Idź do oryginalnego materiału