Dramatyczne sceny rozegrały się w środę, 7 stycznia, na stacji kolejowej w podwarszawskim Pomiechówku. Chwila nieuwagi lub nieszczęśliwy splot okoliczności sprawiły, iż kobieta znalazła się na torowisku tuż przed nadjeżdżającym pociągiem Kolei Mazowieckich. Czy w obliczu tak potężnego zagrożenia można mówić o cudzie?

Fot. OSP Pomiechówek
Początek roku 2026 przynosi niepokojące wieści z mazowieckich szlaków kolejowych. Zdarzenie, do którego doszło w środę na peronie w Pomiechówku, zelektryzowało lokalną społeczność i pasażerów podróżujących na trasie z Nasielska do Tłuszcza. Wypadki z udziałem pieszych i pociągów zwykle kończą się tragicznie, a statystyki w takich przypadkach są bezlitosne. Tym razem jednak scenariusz napisało samo życie, a finał tej historii zaskoczył choćby przybyłych na miejsce ratowników. Jak doszło do tego, iż pasażerka znalazła się pod kołami składu i co dokładnie wydarzyło się na peronie?
Dramat na torach w Pomiechówku. Sekundy decydowały o życiu
Zgłoszenie, które wpłynęło do służb ratunkowych w środę, 7 stycznia, brzmiało niezwykle groźnie. Na stacji kolejowej w Pomiechówku doszło do potrącenia człowieka przez pociąg osobowy. Na miejsce natychmiast zadysponowano liczne siły ratownicze, w tym jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej w Pomiechówku, Zespoły Ratownictwa Medycznego, patrole Policji oraz funkcjonariuszy Straży Ochrony Kolei.
Z wstępnych ustaleń wynika, iż kobieta, oczekująca na peronie lub przemieszczająca się w jego obrębie, nagle straciła równowagę. Wszystko wskazuje na to, iż przyczyną tego dramatycznego zdarzenia było poślizgnięcie się. Upadek był na tyle niefortunny, iż poszkodowana znalazła się bezpośrednio w skrajni toru, wprost pod nadjeżdżającym składem Kolei Mazowieckich. Widok osoby upadającej pod koła wielotonowej maszyny zawsze mrozi krew w żyłach świadków. W takich momentach czas zwalnia, a o życiu lub śmierci decydują ułamki sekund oraz reakcja maszynisty.
Cudowne ocalenie. Pasażerka przeżyła zderzenie z pociągiem
Kiedy służby dotarły na miejsce, spodziewano się najgorszego scenariusza. Pociągi, choćby te poruszające się z mniejszą prędkością w obrębie stacji, mają ogromną drogę hamowania, a ich masa nie daje szans w starciu z ludzkim ciałem. Jednak w Pomiechówku stało się coś, co wielu obserwatorów określa mianem cudu.
Mimo dramatycznych okoliczności i faktu, iż kobieta znalazła się w strefie bezpośredniego zagrożenia życia, przeżyła ten wypadek. Co więcej, wstępne badania przeprowadzone przez ratowników na miejscu zdarzenia wykazały, iż nie doznała ona ciężkich, zagrażających życiu obrażeń. To informacja, która przyniosła ogromną ulgę nie tylko rodzinie poszkodowanej, ale także załodze pociągu i świadkom zdarzenia. Pasażerka została sprawnie zabezpieczona przez medyków i przetransportowana do szpitala, gdzie przejdzie serię szczegółowych badań diagnostycznych oraz pozostanie na obserwacji. Lekarze muszą upewnić się, czy upadek i stres nie spowodowały ukrytych urazów wewnętrznych.
Służby w akcji. Prokurator bada okoliczności
Miejsce zdarzenia w Pomiechówku na kilka godzin zamieniło się w strefę intensywnych działań śledczych. Choć wszystko wskazuje na nieszczęśliwy wypadek, procedury w takich sytuacjach są sztywne i rygorystyczne. O incydencie powiadomiono prokuratora, który objął nadzorem czynności wyjaśniające.
Na miejscu pracowali technicy, a funkcjonariusze Policji oraz Straży Ochrony Kolei zabezpieczali teren. najważniejsze dla ustalenia pełnego przebiegu zdarzeń będą:
- Zabezpieczone nagrania z monitoringu: Kamery przemysłowe zamontowane na stacji i w pociągu mogły zarejestrować moment upadku. To właśnie ten materiał wizualny pozwoli jednoznacznie potwierdzić, czy doszło do poślizgnięcia, czy może zadziałał inny czynnik zewnętrzny.
- Przesłuchania świadków: Zeznania osób oczekujących na peronie oraz pasażerów pociągu będą kluczowym uzupełnieniem materiału dowodowego.
- Weryfikacja stanu trzeźwości: Służby potwierdziły już, iż zarówno maszynista prowadzący skład, jak i kierownik pociągu byli trzeźwi w chwili zdarzenia. To standardowa, ale niezwykle istotna procedura, która wyklucza błąd ludzki po stronie obsługi pociągu.
Warto zaznaczyć, iż sam pociąg relacji Nasielsk – Tłuszcz nie uległ uszkodzeniom, co pozwoliło na szybsze przywrócenie ruchu po zakończeniu niezbędnych czynności procesowych.
Zima to pułapka. Śliskie perony zbierają żniwo
Choć śledztwo w sprawie wypadku w Pomiechówku wciąż trwa, wstępna hipoteza o poślizgnięciu się kobiety rzuca światło na szerszy problem, z którym zmagamy się każdej zimy. Styczeń 2026 roku, podobnie jak poprzednie lata, pokazuje, iż infrastruktura kolejowa w warunkach zimowych staje się miejscem podwyższonego ryzyka.
Perony, często pokryte warstwą szronu, lodu lub błota pośniegowego, zamieniają się w lodowiska. choćby najlepsze obuwie nie daje gwarancji przyczepności, gdy nawierzchnia jest oblodzona. Wystarczy chwila nieuwagi, pośpiech przy wsiadaniu lub zbyt bliskie podejście do krawędzi peronu, by doszło do tragedii. Służby apelują o zachowanie szczególnej ostrożności, zwłaszcza w godzinach porannych i wieczornych, gdy widoczność jest ograniczona, a temperatury spadają poniżej zera, potęgując zjawisko oblodzenia.
Bezpieczeństwo na kolei. Jak uniknąć tragedii?
Wypadek w Pomiechówku to głośny dzwonek alarmowy dla wszystkich podróżnych. Warto przypomnieć sobie zasady, które mogą uratować życie. „Żółta linia” malowana na peronach to nie tylko sugestia – to granica bezpieczeństwa. Przekraczanie jej przed całkowitym zatrzymaniem się pociągu to hazard, w którym stawką jest życie.
Eksperci od bezpieczeństwa transportu zwracają uwagę na zjawisko tzw. podmuchu, który generuje pociąg wjeżdżający na stację. choćby przy stosunkowo niskiej prędkości, masa powietrza pchana przez czoło składu może zachwiać równowagą człowieka, zwłaszcza osoby starszej, dziecka lub kogoś, kto stoi na śliskiej nawierzchni. jeżeli dodamy do tego ciężki bagaż lub telefon w ręku odwracający uwagę, przepis na nieszczęście jest gotowy.
Co zrobić, gdy jesteś świadkiem upadku na tory?
Reakcja świadków w takich momentach jest kluczowa. Często paraliżujący strach uniemożliwia działanie, ale warto wiedzieć, co robić:
- Nie skacz na tory: To najważniejsza zasada. Próba samodzielnego wyciągania poszkodowanego, gdy nadjeżdża pociąg, może skończyć się śmiercią obu osób.
- Alarmuj: Krzycz, machaj rękami, próbuj zwrócić uwagę obsługi stacji lub maszynisty (jeśli pociąg jest widoczny z daleka). Użyj przycisków alarmowych SOS, jeżeli są dostępne na peronie.
- Zadzwoń na 112: Precyzyjnie określ lokalizację i sytuację.
Historia z Pomiechówka, choć mrożąca krew w żyłach, na szczęście ma swój happy end w tym sensie, iż życie ludzkie zostało ocalone. Jest to jednak potężne ostrzeżenie dla nas wszystkich. Zima nie wybacza błędów, a tory kolejowe to nie miejsce na brawurę czy roztargnienie.
Co to oznacza dla Ciebie?
Zdarzenie w Pomiechówku, choć dotyczy konkretnej osoby, niesie ze sobą ważne implikacje dla wszystkich pasażera korzystającego z transportu kolejowego w 2026 roku.
Po pierwsze: Uważaj pod nogi. To prozaiczne stwierdzenie nabiera wagi życia i śmierci. Wchodząc na peron, traktuj go jak strefę podwyższonego ryzyka. Zdejmij słuchawki, schowaj telefon i skup się na otoczeniu. Unikaj krawędzi peronu, dopóki pociąg się nie zatrzyma i nie otworzy drzwi.
Po drugie: Spodziewaj się utrudnień. Każde takie zdarzenie, choćby jeżeli kończy się szczęśliwie, uruchamia lawinę procedur. Wstrzymanie ruchu pociągów, działania prokuratorskie i policyjne mogą trwać godzinami. jeżeli podróżujesz na trasie Nasielsk – Tłuszcz lub w okolicach węzła warszawskiego, sprawdzaj komunikaty przewoźników. Opóźnienia wtórne mogą dotyczyć wielu pociągów, nie tylko tego bezpośrednio biorącego udział w zdarzeniu.
Po trzecie: Edukuj bliskich. jeżeli Twoje dzieci dojeżdżają do szkoły pociągiem lub masz starszych rodziców korzystających z kolei, porozmawiaj z nimi o tym zdarzeniu. Przypomnij im, iż pośpiech jest złym doradcą, a na śliskim peronie o wypadek nietrudno. Ta rozmowa może uchronić kogoś z Twoich bliskich przed podobnym dramatem.

1 dzień temu


