
Rzeżucha pięknie wykiełkowała, w kredensie czekają farbki do jajek. Chciałam, żeby to była spokojna Wielkanoc – mówi Katarzyna Handzel z Ostrowa Szlacheckiego w gminie Bochnia, samotna mama trójki dzieci. Ostatnie miesiące nie były dla niej łatwe. W lipcu ub. roku sąd orzekł rozwód. Rodzina, która od dawna posiadała „Niebieską Kartę”, uwolniła się od przemocowego męża i ojca. Dwa miesiące wcześniej pani Katarzyna pochowała mamę, ale to jeszcze nie wszystko…
13 marca 44-letnia kobieta odebrała list z informacją, iż ma opuścić mieszkanie, które zajmuje od ponad czterdziestu lat. Ks. dr Józef Maj jezuita, który jest właścicielem bloku położonego w pięknym starym parku, na zwolnienie mieszkania dał pani Katarzynie 18 dni…
Na pytanie, co czuła, gdy odebrała taką wiadomość pani Katarzyna mówi krótko: wściekłość, ale też żal.
Ksiądz wiedział, iż mam obiecane mieszkanie od Gminy Bochnia, ale potrzebny jest czas, na jego wykończenie. W ostatniej umowie, którą ze mną podpisał, w par. 3 jest zapis, iż dokument „zostaje zawarty na czas od 1 grudnia 2025 do 31 marca 2026 z możliwością przedłużenia do dnia oddania do użytkowania lokali z zasobów Gminy Bochnia” – przekonuje pani Katarzyna.
Ten zapis, jak zapewniali przedstawiciele związku, miał być gwarancją, iż pani Katarzyna nie zostanie bez lokum.
Prace przy budynku gminnym, do którego ma się przeprowadzić kobieta z dziećmi, przez cały czas trwają. Potrzebne są jeszcze trzy może cztery miesiące.
Ostrów Szlachecki to jedna z 31. miejscowości gminy Bochnia. Mieszka tu około 600 osób. Jest kościół, świetlica i piękny stary park na terenie, którego stoją bloki. W jednym z nich położonym najgłębiej parku mieszkają dwie rodziny w jednej części i w drugiej – weekendowo jezuita ks. dr Józef Maj prezes Związku Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rzemieślniczej pw. św. Stanisława Kostki w Krakowie.

Teren ten w XIX wieku należał do hrabiego Michała Rostworowskiego i jego żony Marii. Po śmierci męża (1918 r.) hrabina Rostworowska majątek w Ostrowie przekazała jezuitom z Krakowa. W 1951 roku został on upaństwowiony. Powstał tu Rolniczy Zakład Doświadczalny. Z czasem obok zabytkowych zabudowań pojawiły się bloki, w których zamieszkali pracownicy RZD. Jednym z nich był nieżyjący już ojciec pani Katarzyny, który w gospodarstwie prowadzonym przez Akademię Rolniczą – pracował jako zootechnik. Zakład doświadczalny funkcjonował do połowy lat 80. XX wieku, w latach 90. zespół dworski z Ostrowie ponownie odzyskało Towarzystwo Jezusowe.
W 2024 roku, po śmierci ojca pani Katarzyny, umowę na wynajem w imieniu jezuitów z jej mamą podpisywał już ksiądz dr Józef Maj. Padły wówczas zapewniania, iż w sprawie wynajmu nic się nie zmieni.
Wtedy też ruszyły remonty obiektów, które znajdują się na terenie parku. Na ich przeprowadzenie związek otrzymał wsparcie z rządowego programu.
Kłopoty zaczęły się zmarła mama pani Katarzyny. Najpoważniejszy z nich dotyczył terminowości wynajmu. Już nie był to „czas nieokreślony”, ale raptem kilka miesięcy. Wtedy też ks. dr Józef Maj dodatkowo obciążył panią Katarzynę opłatą za parkowanie przed blokiem.
Aktualna umowa na wynajem obowiązuje do najbliższego wtorku.
31 marca 2026 to też dzień – wyznaczony przez ks. dr. Józefa Maja w przesłanym w połowie marca piśmie – w którym pani Katarzyna ma opuścić zajmowany lokal. Na dzień dzisiejszy nie ma gdzie iść.
Wiadomość o tym, iż samotna matka z trójką dzieci (9-lat, 17-lat i 19 lat) może trafić na bruk, gwałtownie rozeszła się po Ostrowie Szlacheckim. Paweł Gajda sołtys miejscowości na swoim FB umieścił wymowny wpis. Udostępniło go kilkadziesiąt osób.
Ludzie zwyczajnie się wkurzyli. To jest niepojęte, iż kobietę, która tyle przeszła i ma za sobą tak dramatyczne przeżycia, naraża się na taki stres – mówi wzburzony sołtys.
O księdzu nie ma dobrego zdania.
Zamknął bramę do parku, przegania stąd mieszkańców, wyrzuca choćby dzieci, które przychodzą zbierać kasztany. Póki go nie było, wszyscy z parku korzystali, to było nasze miejsce – wylicza.
Mieszkańcy stoją murem za kobietą i potępiają zachowanie księdza, który bywa w Ostrowie raptem kilka razy w miesiącu. Pani Kasia jest lubianą osobą, przez wiele lat udzielała się w kościele: śpiewała w scholi, potem w chórze. Po traumatycznych przeżyciach chce na nowo poukładać życie. Czeka na lokal od gminy, by symbolicznie odciąć się od tego. co było. BY zacząć nowe, spokojne życie.
Potrzebuję jednak jeszcze kilku tygodni, aby mieć gdzie się przenieść – mówi.
O to dlaczego Katarzyna Handzel nie może pozostać w zajmowanym mieszkaniu do czasu oddania budynków komunalnych oraz w jaki sposób Towarzystwo Jezusowe może pomóc samotnej matce – zapytaliśmy o. Damiana Mazurkiewicza rzecznika prasowego Kurii Prowincji Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego.
Z przesłanym do redakcji komunikacie czytamy m. innymi, iż związek nie był informowany, kiedy będzie gotowe mieszkanie dla pani Katarzyny przygotowywane przez Gminę Bochnia.
Jezuita przekonuje w nim także, iż związek ( Związek Męskiej Młodzieży Przemysłowej i Rzemieślniczej pw. św. Stanisława Kostki w Krakowie) próbował pomóc lokatorce w Ostrowie Szlacheckim, trzykrotnie przedłużając umowę najmu.
Po otrzymaniu pisma lokatorka nie nawiązała żadnego kontaktu ze związkiem i nie podjęła bezpośredniej próby innego rozwiązania przedstawionej kwestii – podkreśla o. Damian Mazurkiewicz SJ.
Nie otrzymaliśmy żadnej odpowiedzi, na pytanie, co planowane jest na terenie budynków i parku w Ostrowie Szlacheckim administrowanych przez księdza dr Józefa Maja.
O. Damian Mazurkiewicz SJ w tej kwestii odesłał do związku. Zapytanie w tej sprawie zostało wysłane, czekamy na odpowiedź.
Z księdzem dr Józefem Majem usiłowaliśmy się skontaktować, niestety jego telefon nie odpowiadał. Jak udało się nam ustalić jezuita przebywa w tej chwili w Watykanie.
Nieoficjalnie mówi się, iż w parku i znajdujących się tam budynkach ma powstać dom dla samotnej matki…



