Informacja o możliwej rezygnacji z budowy Wschodniego Centrum Zapasów w Chełmie wywołała w ostatnich dniach prawdziwą burzę. Projekt modernizacji i rozbudowy bazy MKS Cement-Gryf Chełm przy ul. Kąpieliskowej, wart blisko 18–20 mln zł i objęty 7-milionowym dofinansowaniem z Ministerstwa Sportu, niespodziewanie znalazł się w porządku obrad Rady Miasta w kontekście zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej i budżetu miasta na 2026 rok. Klub natychmiast zareagował, alarmując o „utracie historycznej szansy” dla chełmskich zapasów. Zarząd Cementu Gryfa zwołał konferencję prasową, w której stanowczo sprzeciwił się rezygnacji z inwestycji i zaapelował do radnych o utrzymanie projektu. Jednocześnie wezwano zawodników, rodziców i sympatyków do licznego przybycia na sesję. W środę sala obrad wypełniła się zapaśnikami, trenerami i mieszkańcami, którzy przyszli bronić przyszłości swojego klubu.Miasto: „Chcemy wykorzystać środki bardziej efektywnie”Władze Chełma przekonywały, iż nie chodzi o rezygnację ze wsparcia zapasów, ale o zmianę koncepcji
inwestycyjnej.Wiceprezydent Radosław Wnuk podkreślał, iż najważniejszy jest rachunek ekonomiczny.– Powiedziałem o tym, iż te środki można wykorzystać w sposób bardziej efektywny. Nie przeznaczając ich na jakąś inną dyscyplinę czy drogi, tylko dla zapaśników w inny sposób – na halę do trenowania z centrum odnowy biologicznej i pełnym zapleczem, które spełni najwyższe ich wymagania – tłumaczył
Wnuk.Miasto chce odejść od remontu ponad 40-letniego obiektu i skupić się na budowie nowej hali wielofunkcyjnej, która miałaby służyć kilku dyscyplinom – w tym
zapasom.Zwolennicy tej koncepcji wskazywali na niski poziom dofinansowania. Radny Longin Bożeński (PiS) argumentował: – Jest to remont starej substancji budowlanej, na którą nie ma dokumentacji technicznej. Może się okazać bardzo szybko, iż koszty robót dodatkowych zniwelują tę dotację do 20 procent, na co nas nie stać.Padły też jednoznaczne deklaracje dotyczące przyszłości obiektu przy ul. Kąpieliskowej. Wiceprezydent Wnuk nie wykluczył radykalnych scenariuszy.– W momencie, gdy "Kąpieliskowa zostałaby zwolniona", aplikowanie o dodatkowe środki na remont nie miałoby sensu. Należałoby rozważyć inne zagospodarowanie tego terenu, a choćby ewentualnie sprzedaż.To zdanie wywołało wyraźne poruszenie na
sali.Zapaśnicy: „Nie chcemy być gościem. To jest nasz dom”Przedstawiciele MKS-u Cementu Gryfa-Chełm stanowczo sprzeciwili się miejskiej
koncepcji.Wiceprezes klubu Zdzisław Biały przypomniał sportowy dorobek środowiska.– Zapasy w Chełmie to wizytówka naszego miasta. To 56 medali zdobytych w igrzyskach olimpijskich, mistrzostwach świata i Europy. Plan rezygnacji z modernizacji ponad 40-letniego obiektu to krok
wstecz.Kluczowym argumentem była autonomia klubu. Krzysztof Kupracz, wiceprezes ds. organizacyjnych, mówił wprost: – My wiemy jako zapaśnicy, iż tylko autonomia klubu pozwala na osiąganie sukcesów. Nie możemy być gościem na hali, nie mieć swojego miejsca. To miejsce na Kąpieliskowej to jest dom dla tych dzieciakó
w.Wtórował mu olimpijczyk Dariusz Jabłoński: – Chodzi mi o klimat. Klimat do wzrostu, kiedy młody człowiek jest zaopiekowany, jest w
domu.Mocne słowa padły także ze strony rodziców. Tomasz Frej, ojciec jednego z zawodników, podsumował emocje środowiska: – Nowa hala sportowa nigdy nie będzie ich klubem. To nie będzie ich dom. Oni mają swój klub. choćby o ile nie dojdzie do remontu, oni zostaną dalej na Kąpieliskowej – choćby w tej ruinie.Zawodnicy: „Zróbmy miejsce tylko dla zapasów”Jednym z najmocniejszych momentów sesji były wystąpienia sportowców. Do mównicy podszedł m.in. Szymon Szymonowicz, wielokrotny medalista mistrzostw Europy i świata.– Jestem z Warmii i Mazur. Przyszedłem tutaj trenować w 2014 roku. Najbardziej mnie dziwi, iż mówimy o centrum ogólnym dla sportów różnych. Stadion jest tylko dla piłkarzy, mata zapaśnicza jest tylko dla zapaśników. Zróbmy więc miejsce, w którym będziemy mogli trenować tylko my – mówił.Zwrócił uwagę, iż specjalistyczne centrum mogłoby stać się magnesem dla zawodników z całej Polski.– Jak będzie taki punkt, to będą mogli przyjeżdżać zapaśnicy z całej Polski i poznawać, jakie to jest cudowne
miasto.Podczas sesji głos zabrała także była mistrzyni Polski Wioleta Giers, która – jak podkreśliła – związała swoje życie z Chełmem właśnie dzięki zapasom.– Moja rodzina nigdy by się nie dowiedziała o Chełmie, gdyby nie to, iż tu trenowałam. Zostałam tu, prowadzę firmę, planuję założyć rodzinę. Młodzi ludzie uciekają z Chełma, a my zostajemy. Warto nas wspierać.Zawodniczka mówiła wprost, iż inwestycja w zapasy to inwestycja w młode pokolenie, które chce budować przyszłość w mieście, a nie z niego wyjeżdżać.W podobnym tonie wypowiadał się także były olimpijczyk Radosław Truszkowski.– Przyjechałem do Chełma, gdy miałem 18 lat po marzenia. Wystąpiłem na igrzyskach olimpijskich. Dziękuję Bogu, iż mogłem je tu realizować. Mamy zawodników, którzy realnie mogą wystąpić na igrzyskach w Los Angeles. Dlaczego nie dopingować swoich?Wystąpienia sportowców miały wyraźnie osobisty, emocjonalny charakter. Nie mówili o procentach dofinansowania czy wskaźnikach budżetowych, ale o klimacie miejsca, tradycji i tożsamości klubu.Opozycja: „Nie upychajmy mistrzów po kątach”Radni opozycji zarzucali władzom miasta zmianę narracji i wycofanie się z wcześniejszych
deklaracji.Radny Łukasz Krzywicki (KO) wskazywał na nierówne traktowanie dyscyplin:– Piłkarze będą mieli swój koronny obiekt, siatkarze prawdopodobnie również. Nie możemy zapominać o zapaśnikach, którzy od przeszło 60 lat reprezentują nasze miasto. Pewnym nietaktem jest upychanie ich gdzieś po ką
tach.Radny Marek Sikora (KO) apelował ponad podziałami: – Nie zabierajmy tym ludziom domu. To jest świetna inwestycja także w promocję miasta.Z kolei radny Tomasz Otkała (PL 2050) pytał wprost: – Co się wydarzyło między Mikołajkami (2024 roku - przyp. red.), kiedy obwieszczono dobrą wiadomość o dotacji, a dzisiaj, iż miasto zmieniło swoje perspektywy?Ostre słowa padły również ze strony radnego Tomasza Ochery: – Rezygnujemy z najlepszej inwestycji, jaką możemy zrobić w życiu, czyli z inwestycji w rozwój dzieci i młodzież
y.Polityczne spięcia i wzajemne oskarżeniaDyskusja momentami przeradzała się w ostrą wymianę zdań między większością a opozycją. Radni zarzucali sobie manipulowanie emocjami i wykorzystywanie obecności dzieci na
sali.Padały ironiczne uwagi i uszczypliwości, a atmosfera wyraźnie pokazała, jak głęboki jest podział w radzie
miasta.Kluczowe głosowaniePunktem kulminacyjnym obrad był wniosek formalny Małgorzaty Sokół z klubu Koalicji Obywatelskiej o utrzymanie nakładów na Wschodnie Centrum Zapasów.– My te pieniądze mamy zabezpieczone. Siedem milionów w ramach dotacji i wkład własny są w prognozie. Wystarczy ich nie zdejmować.W głosowaniu wniosek przepadł – 9 radnych było „za”, 13 „przeciw”.Za byli radni Koalicji Obywatelskiej (Sebastian Bielecki, Piotr Jabłoński, Łukasz Krzywicki, Tomasz Ochera, Marek Sikora, Małgorzata Sokół) oraz Polski 2050 (Marcin Lipczuk, Stanisław Mościcki, Tomasz Otkała).Przeciw zagłosowali natomiast radni Chełmian (Kamil Błaszczuk, Tomasz Kociubiński, Mariusz Kowalczuk, Piotr Krawczuk vel Walczuk, Wojciech Wójcik), radni Prawa i Sprawiedliwości (Longin Bożeński, Mirosław Czech, Adam Kister, Dorota Rybaczuk, Tomasz Szczepanek, Marek Tomaszewski, Grażyna Wietrzyk-Neckier) oraz radna niezależna Katarzyna
Janicka.Nieobecna podczas sesji była Katarzyna Rot z Polski
2050.To rozstrzygnięcie oznacza, iż inwestycja w dotychczasowej formule nie będzie
realizowana.Co dalej?Podczas gdy jeszcze w grudniu 2024 roku prezydent Chełma informował w mediach społecznościowych o przyznaniu 7 mln zł rządowego dofinansowania na budowę Wschodniego Centrum Zapasów – w lutym 2026 r. projekt ten stanął pod znakiem zapytania, a ostatecznie został formalnie wykreślony z planów budżetowych. Decyzja rady miasta o rezygnacji z planowanej modernizacji i rozbudowy obiektu, z którego korzysta MKS Cement-Gryf Chełm, oznacza utratę przyznanej dotacji i – zdaniem klubu – „historycznej szansy” na przyszłość lokalnych zapasów.Władze miasta zapowiadają dalsze rozmowy z klubem i pracę nad koncepcją nowej hali. Przedstawiciele Cementu-Gryfa nie ukrywają jednak rozczarowania.– Będziemy walczyć o naszą autonomię – zapowiedział zarząd
klubu.Jedno jest pewne: choć formalna decyzja zapadła, spór o przyszłość zapasów w Chełmie dopiero się
zaczyna.Czytaj także: