Żar z nieba coraz częściej trafia do firmowych kosztorysów. Allianz Trade wylicza, iż po przekroczeniu około 30°C praca staje się mniej wydajna, a zapotrzebowanie na energię rośnie. Dla Polski wniosek jest prosty: bez taniej energii, sprawnej infrastruktury i rozsądnej adaptacji gospodarka będzie płacić coraz więcej.
Temperatura wchodzi do rachunku zysków i strat
Upał w fabryce, magazynie czy na budowie nie kończy się na gorszym samopoczuciu załogi. Coraz częściej oznacza wolniejsze tempo pracy, wyższy rachunek za chłodzenie i większe ryzyko przestojów. Bankier.pl przywołuje analizę Allianz Trade, z której wynika, iż fale gorąca stają się dla przedsiębiorstw mierzalnym obciążeniem, szczególnie tam, gdzie produkcja zależy od ludzi, maszyn i stabilnych dostaw energii.
To ważne także dla Polski, choć nasz klimat nie jest taki jak we Włoszech czy Hiszpanii. Polska gospodarka działa na marżach, które już wcześniej zostały nadgryzione przez ceny energii, podatki, presję płacową i regulacje. o ile do tego dochodzą przerwy technologiczne, wolniejsze tempo pracy, większe zużycie prądu na chłodzenie i koszty zabezpieczenia pracowników, rachunek płaci przedsiębiorca. Potem płaci go klient. Na końcu płaci go pracownik, kiedy firma ogranicza inwestycje albo zatrudnienie.
Dziennik Narodowy pisał niedawno, iż polskie elektrownie wytrzymują upały bez alarmu. To dobra wiadomość, ale nie powód do samozadowolenia. Stabilny system energetyczny jest warunkiem przetrwania fali gorąca w gospodarce. Bez niego klimatyzacja, wentylacja, chłodnie, serwerownie i produkcja stają się zakładnikami pogody.
Próg 30°C i twarde liczby
Allianz Trade opisuje ekstremalne ciepło jako strukturalne ryzyko gospodarcze, szczególnie dla Europy. W raporcie wskazano, iż po przekroczeniu progu około 30°C straty produktywności przyspieszają. W przedziale 30-35°C produkcja na godzinę spada według autorów o około 1,3 dolara w parytecie siły nabywczej na każdy dodatkowy stopień, czyli o blisko 3 proc. średniej godzinowej produkcji w analizowanej próbie.
Drugi kanał jest prostszy i równie bolesny: energia. Allianz Trade szacuje, iż zużycie energii rośnie o około 1,2 proc. na każdy dodatkowy stopień. To uderza w firmy dokładnie wtedy, gdy pracownicy są mniej wydajni, maszyny pracują w trudniejszych warunkach, a budynki wymagają chłodzenia. Gospodarka dostaje więc dwa ciosy naraz: niższą produkcję i wyższy koszt utrzymania procesu.
W scenariuszu stresowym autorzy raportu założyli powtórzenie pięciu najgorętszych lat z okresu 2014-2024 w kolejnych latach 2026-2030. W takim wariancie skumulowane straty PKB dla najbardziej narażonych gospodarek mogą sięgnąć 5-7 proc. Allianz Trade podaje kwoty: 240 mld dolarów dla Francji, 354 mld dolarów dla Japonii, 147 mld dolarów dla Włoch, 131 mld dolarów dla Niemiec i 120 mld dolarów dla Hiszpanii.
Inwestycje są pierwszą ofiarą
Najgroźniejszy nie jest jeden gorący tydzień. Najgroźniejsze jest to, co dzieje się później. o ile przedsiębiorca widzi, iż kolejne lata przynoszą spadek wydajności, rosnące rachunki za energię i większe ryzyko przestojów, zaczyna ostrożniej planować wydatki. Odkłada zakup maszyn. Przesuwa rozbudowę hali. Rezygnuje z części projektów.
To dlatego w raporcie Allianz Trade mocno wybrzmiewa inwestycyjny kanał strat. W scenariuszu stresowym spadek nakładów na środki trwałe ma przewyższać straty konsumpcyjne i sięgać średnio 8 proc. w dotkniętych krajach. Bankier.pl zwraca uwagę, iż w najbardziej narażonych gospodarkach inwestycje do 2030 r. mogą być choćby o 15 proc. niższe od bazowego scenariusza. Dla gospodarki to nie jest chwilowy ból głowy. To niższa zdolność produkcyjna w przyszłości.
Polska musi czytać takie raporty bez ideologicznego zadęcia. Lewica chętnie używa klimatu jako argumentu za kolejnymi zakazami, podatkami i centralnym sterowaniem. To ślepa uliczka. Firmy potrzebują odporności, taniej energii, przewidywalnego prawa i inwestycji w infrastrukturę, nie kolejnych unijnych obciążeń udających troskę o planetę.
Polska odpowiedź musi być praktyczna
Rozsądna polityka wobec upałów nie oznacza kapitulacji przed zieloną biurokracją. Oznacza chłodne liczenie kosztów. Państwo powinno wspierać modernizację sieci energetycznych, retencję, wentylację budynków publicznych, bezpieczeństwo pracy i lokalne planowanie przestrzenne. Samorządy powinny dbać o cień, wodę i transport. Przedsiębiorcy potrzebują ulg i stabilnych warunków inwestowania, a nie kary za to, iż próbują produkować w coraz trudniejszym otoczeniu.
W tym sensie temat upałów łączy się z szerszym pytaniem o model gospodarki. Czy Polska ma być krajem, który tylko przyjmuje cudze regulacje i płaci rachunki, czy państwem zdolnym do własnej strategii przemysłowej? O znaczeniu gospodarki opartej na własnym kapitale pisaliśmy w tekście Polska na swoim, po co nam gospodarka oparta na własnym kapitale.
Upały nie zwalniają rządu z odpowiedzialności. Przeciwnie, wystawiają państwo na próbę. Kto chce bronić portfeli Polaków, musi zadbać o energię, wodę, infrastrukturę i przemysł. Bez tego każdy kolejny stopień powyżej trzydziestki będzie kolejną fakturą wysłaną do polskich firm.
Źródło: Bankier.pl, Allianz Trade
Źródło: Bankier.pl





![Tłumy na Bagrach w Krakowie. Tak mieszkańcy spędzili upalny weekend [ZDJĘCIA]](https://cowkrakowie.pl/wp-content/uploads/2026/08/Bagry1.jpg)









