Górnik Zabrze po lekkim dołku formy na początku rundy wiosennej w ostatnich tygodniach idzie jak burza i notuje serię siedmiu meczów o stawkę bez porażki. Nie można powiedzieć, iż ostatnie wyniki Trójkolorowych są dziełem przypadku, a rzeczywistej dyspozycji drużyny i jej poziomu sportowego.
Kiedy w ostatnim kwadransie meczu przy Łazienkowskiej Legia Warszawa objęła prowadzenie po rzucie karnym, wydawało się, iż Górnik będzie miał duże problemy z tym, by odpowiedzieć i wywieźć punt z trudnego terenu w stolicy. To ostatecznie się udało, a Zabrzanie zdobyli bramkę na wagę remisu po rzucie rożnym w ostatniej akcji spotkania. O wyniku starcia z Wojskowymi nie przesądził jednak przypadek - Zdecydowała kłalita, bym powiedział. Jakość piłkarzy, a ona jest naprawdę duża - przekonuje Lukas Ambros, rozgrywający Górnika.
Zdaniem młodzieżowego reprezentanta Czech w szatni górniczej drużyny znajduje się dziś wielu naprawdę dobrych piłkarzy. - Myślę, iż o przypadku czy szczęściu nie może być mowy. Jesteśmy w finale Pucharu Polski i tutaj na pewno widać było naszą jakość. W lidze jesteśmy trzy punkty za Lechem i do końca będziemy w grze. Na 100 procent możemy jeszcze powalczyć - zapewnia 21-latek.
Zadowolony z poziomu drużyny jest także trener Górnika. - Chłopaki cały czas pokazują ten potencjał. Jesienią mieliśmy dłuższą serię meczów bez porażki. Teraz też taką budujemy. Naszym zadaniem - jako sztabu szkoleniowego - jest to, by wyciągnąć potencjał z tych chłopaków. Żaden z nas nie jest jak Copperfield, ale robimy co w naszej mocy, by zrobić porządek na tym boisku i wyciągnąć z tego zespołu to co najlepsze - wyjaśnia Michal Gasparik, szkoleniowiec zabrzańskiej drużyny.
Słowak jest zdania, iż w zespole drzemią jeszcze rezerwy, które wraz ze sztabem szkoleniowym będzie chciał wydobyć. - Myślę, iż jesteśmy blisko wyciągnięcia maksa z tych chłopków. Oni naprawdę ciężko pracują i dają z siebie wszystko. Do tego trzeba jeszcze troszeczkę szczęścia i to tworzy dobry wynik na boisku - puentuje opiekun drużyny 14-krotnych mistrzów Polski.
















