Gorzelnicy i winiarze – kto straci najwięcej na wojnie handlowej z USA?

bejsment.com 59 minut temu

Kanadyjscy producenci alkoholu przygotowują się na kolejne uderzenie wojny handlowej z USA. Od 29 września Stany Zjednoczone zamierzają zakazać importu większości alkoholi z Kanady.

Donald Trump ogłosił nowe zakazy w odpowiedzi na wprowadzone przez Kanadę cła odwetowe. Alkohol znalazł się na długiej liście kanadyjskich produktów, których import do USA ma zostać wstrzymany.

Craig Johnston, główny ekonomista Farm Credit Canada, zwraca uwagę, iż kanadyjskie gorzelnie wysyłają do Stanów Zjednoczonych ponad połowę swojej produkcji. Znalezienie nowych odbiorców w Kanadzie, Europie lub na innych rynkach może być dla wielu firm bardzo trudne.

Spod zakazu wyłączone będą kanadyjska whisky i likiery w opakowaniach większych niż cztery litry. Cal Bricker ze stowarzyszenia Spirits Canada zaznacza jednak, iż tak duże opakowania stanowią znikomą część sprzedaży.

Producenci nie mogą również po prostu przenieść wytwarzania swoich trunków do USA. Umowy i przepisy określające pochodzenie produktów uniemożliwiają m.in. produkowanie kanadyjskiej whisky na terytorium Stanów Zjednoczonych.

Problemy mają również browary. Andrew Oland, szef Moosehead Breweries z Saint John w Nowym Brunszwiku, przyznał, iż około 15 proc. produkcji firmy trafia do USA. Browar już w tej chwili ponosi koszty 50-procentowych ceł. Przed wejściem zakazu zamierza wysłać za granicę jak najwięcej piwa, aby utrzymać miejsce na półkach amerykańskich sklepów i kontakty z tamtejszymi sprzedawcami.

Znacznie spokojniejsi są kanadyjscy winiarze. Według Normana Beala, przewodniczącego Ontario Craft Wineries, zrzeszającego ponad 110 winnic, zaledwie około 1 proc. sprzedaży kanadyjskiego wina przypada na rynek amerykański.

– Większość naszych produktów sprzedajemy tutaj, w Kanadzie – podkreślił Beal.

Idź do oryginalnego materiału