Gorzów. Strefa płatnego parkowania przez cały czas bez zmian. Brakuje pieniędzy i rotacji na nowych ulicach

1 godzina temu
To ważna zmiana tonu. Wcześniej były terminy i mapy kolejnych etapów. Dziś są liczby i chłodna kalkulacja. Do dalszego rozszerzenia strefy potrzeba około 30 parkomatów po około 30 tysięcy złotych każdy. Do tego dochodzi oznakowanie pionowe i poziome po około 15 tysięcy złotych przy każdym urządzeniu. W praktyce oznacza to wydatek przekraczający 1,3 mln zł.


Jak miała rosnąć strefa płatnego parkowania w Gorzowie?


Punktem wyjścia była uchwała z czerwca 2021 roku. Gorzowscy radni zgodzili się wtedy na podwyżki opłat za parkowanie i na dwukrotne powiększenie strefy. Nowe stawki zaczęły obowiązywać od sierpnia 2021 roku i wyniosły 1 zł za pierwsze 15 minut, 2 zł za 30 minut oraz 3,5 zł za godzinę.


Sama strefa miała być powiększana etapami. Pierwszy etap ruszył we wrześniu 2022 roku, gdy parkomaty pojawiły się przy ulicach Teatralnej, Szkolnej i Ogrodowej. W styczniu 2023 roku zapowiedziano kolejny krok. Od marca płatne parkowanie miało objąć ulicę Dąbrowskiego od Łokietka do Krzywoustego, całą Krzywoustego oraz ulicę Armii Polskiej od 30 Stycznia do Krzywoustego.


Wtedy mówiono też, co będzie dalej. Docelowo strefa miała przybrać kształt odwróconej litery T i objąć około 50 ulic pomiędzy Jancarza a Szpitalną oraz pomiędzy Drzymały, Wyszyńskiego i Kosynierów Gdyńskich, a także od Spichrzowej i Składowej aż do Roosevelta.


Dlaczego plan zatrzymał się po kilku etapach


Dziś wiadomo już jasno, iż ten plan zatrzymał się na pieniądzach. Rój przyznał, iż OSiR nie ma środków na zakup kolejnych parkomatów i całego oznakowania. To właśnie dlatego dalsze rozszerzenie strefy nie ruszyło.


Ale to nie był jedyny argument, który padł teraz. Rój zwrócił uwagę, iż dalsze ulice są w dużej mierze zajmowane przez mieszkańców, którzy wykupują kartę mieszkańca za 30-40 zł miesięcznie. W takiej sytuacji strefa nie daje dużej rotacji, a więc nie spełnia do końca celu, który zwykle stoi za wprowadzaniem płatnego parkowania.


W praktyce wygląda to tak, iż mieszkańcy płacą niewielki abonament i zostawiają auta na tych samych miejscach. To oznacza, iż miasto musiałoby wydać ponad milion złotych na nowe parkomaty i oznakowanie, a efekt w postaci większej dostępności miejsc poza ścisłym centrum byłby ograniczony. Właśnie dlatego dziś słychać wyraźnie, iż temat nie jest traktowany jako pilny.


Co to oznacza dla kierowców i mieszkańców?


Dla kierowców to oznacza jedno. W najbliższym czasie nie należy się spodziewać nowych opłat na kolejnych ulicach, które wcześniej były wymieniane w planach rozszerzenia strefy. Dla mieszkańców tych rejonów to dobra wiadomość, bo nie będą musieli wykupywać abonamentów tylko dlatego, iż miasto przesunęło granicę płatnego parkowania.


Jednocześnie ta wypowiedź porządkuje całą sprawę. Strefa nie stanęła dlatego, iż temat ucichł albo ktoś o nim zapomniał. Stanęła dlatego, iż kolejne etapy są drogie, a na dodatek na dalszych ulicach nie dają takiej rotacji, jakiej oczekuje miasto. Z wielkiego planu obejmującego około 50 ulic zostało więc to, co udało się zrobić wcześniej, a reszta na razie zostaje na papierze.
Idź do oryginalnego materiału