Po tragicznym wypadku na skrzyżowaniu ulic Solnej i Nadwiślańskiej ponownie wraca pytanie o bezpieczeństwo na krakowskich drogach. Daria Gosek-Popiołek, kandydatka na prezydenta Krakowa, domaga się od władz miasta informacji, co zrobiono ze zgłoszeniami mieszkańców dotyczącymi niebezpiecznych ulic i skrzyżowań. Wskazuje kilkanaście miejsc, w których od lat postulowane są m.in. progi zwalniające, ograniczenia prędkości i zmiany organizacji ruchu.
Tragiczny wypadek przy ulicach Solnej i Nadwiślańskiej ponownie wywołał dyskusję o tym, czy Kraków wystarczająco gwałtownie reaguje na sygnały dotyczące zagrożeń na drogach. Daria Gosek-Popiołek zwraca uwagę, iż część niebezpiecznych miejsc od dawna wskazywana jest przez samych mieszkańców.
„Kraków nie otrząsnął się jeszcze po tragedii przy ulicy Solnej, a do mnie zgłaszają się kolejni mieszkańcy, którzy od lat alarmują władze miasta o niebezpiecznych ulicach i skrzyżowaniach. Dlatego pytam dziś prezydenta Kracika wprost: co zrobiliście w związku ze zgłoszeniami, które spływają do miasta od lat? Ile razy mieszkańcy muszą wam powiedzieć, iż w danym miejscu jest niebezpiecznie, żeby miasto wreszcie zareagowało?” – mówi Daria Gosek-Popiołek.
Mieszkańcy wskazują konkretne miejsca
Lista zgłoszeń obejmuje ulice położone w różnych częściach Krakowa. Wśród wskazywanych lokalizacji znalazły się ul. Golikówka w rejonie Zespołu Szkolno-Przedszkolnego nr 21, a także ulice Skalica, Słomiana, Dębowa, Heligundy, Krzywa, Zaogrodzie, Bosaków, Gdańska, Mała Góra, Potrzask, Wysłouchów, Stojałowskiego i Wadowicka oraz al. Dygasińskiego.
Mieszkańcy mają od lat domagać się w tych miejscach rozwiązań poprawiających bezpieczeństwo: ograniczenia prędkości, montażu progów zwalniających lub zmiany organizacji ruchu. Mimo kolejnych sygnałów część lokalizacji przez cały czas wskazywana jest jako niebezpieczna.
Zdaniem Gosek-Popiołek obecna sytuacja nie jest jednak problemem jednej kadencji, ale konsekwencją polityki transportowej prowadzonej w Krakowie przez wiele lat.
„Za czasów prezydenta Jacka Majchrowskiego przez lata priorytetem była infrastruktura dla samochodów i utrzymywanie jak największej przepustowości ulic, zamiast konsekwentnego zwiększania bezpieczeństwa pieszych. Aleksander Miszalski dostał szansę, żeby tę filozofię zmienić. Nie zrobił tego. Mieszkańcy przez cały czas zgłaszali niebezpieczne miejsca i przez cały czas często byli przez władze Krakowa ignorowani. Dzisiaj prezydentem jest Stanisław Kracik, dlatego to jego pytam: czy zamierza pan kontynuować tę politykę, czy wreszcie bezpieczeństwo mieszkańców stanie się dla miasta priorytetem?” – mówi Gosek-Popiołek.
Sam znak nie wystarczy
Kandydatka zaznacza, iż poprawa bezpieczeństwa nie powinna oznaczać automatycznego wprowadzania ograniczenia do 30 km/h na każdej ulicy. Sam znak nie rozwiązuje problemu, jeżeli konstrukcja i geometria drogi przez cały czas zachęcają kierowców do szybszej jazdy.
W miejscach wielokrotnie wskazywanych jako niebezpieczne potrzebne są rozwiązania odpowiadające konkretnym zagrożeniom. Mogą to być wyniesione przejścia dla pieszych, progi zwalniające, zwężenia jezdni, wprowadzenie ruchu jednokierunkowego, przebudowa skrzyżowania, zmiana organizacji ruchu lub częstsze kontrole prędkości.
„Nie twierdzę, iż politycy mogą przesądzać o przyczynach konkretnego wypadku – od tego są śledczy. Ale politycy odpowiadają za to, czy infrastruktura minimalizuje skutki ludzkiego błędu. Nie możemy urządzać miasta tak, żeby dopiero śmierć człowieka była wystarczającym argumentem za przebudową niebezpiecznego odcinka drogi” – podkreśla Gosek-Popiołek.
Pytania o reakcję miasta i harmonogram zmian
Gosek-Popiołek domaga się od władz Krakowa przedstawienia informacji o działaniach podjętych w związku ze zgłoszeniami dotyczącymi wymienionych ulic. Pyta również, które miejsca zostały już zabezpieczone oraz kiedy można spodziewać się zmian w pozostałych lokalizacjach.
„Po tragedii wszyscy mówią o bezpieczeństwie. Ale odpowiedzialność władz miasta zaczyna się dużo wcześniej – wtedy, kiedy mieszkaniec po raz pierwszy mówi: tutaj jest niebezpiecznie. Kraków musi przestać czekać na kolejną tragedię, żeby reagować.”

57 minut temu






