Pozostało tylko wymalowanie znaków poziomych i ulica będzie jak nowa. Przejechaliśmy się wyremontowanym odcinkiem ulicy Grabiszyńskiej, od Fiołkowej do cmentarza. Najtrudniejsze prace - zrywanie starej nawierzchni i układanie nowej - trwały tu w ubiegłym tygodniu nocami. Chodziło o to, aby w dzień, gdy jest największy ruch, nie powodować korków.